W czwartek ma dojść po poważnej zmiany w sprawie transmisji T-Mobile Ekstraklasy. I ma ona ucieszyć wszystkich: zarówno kibiców, jak i same kluby.
Do końca obecnego sezonu ligowego władzę nad prawami dzierży platforma nc+, która od bieżących rozgrywek posiada je na wyłączność. Już samo przekazanie ich w ręce jednej platformy było poważnym błędem, bo stracili na tym wszyscy. Władze ligi musiały pogodzić się z tym, że oglądalność będzie mniejsza, bowiem przed telewizorami nie usiądą abonenci chociażby Cyfrowego Polsatu. Ci także nie byli zadowoleni, bo wcześniej stanowili dość liczną widownię.
W związku z tym rozpoczęto poszukiwania rozwiązania, które usatysfakcjonuje każdą ze stron. Także tą reprezentowaną przez kluby, które zaczęły przebąkiwać, że kwota 130 milionów, jaką otrzymują, przestała być dla nich atrakcyjna. Dlatego w czwartek ma dojść do podpisania umowy pomiędzy Ekstraklasą a firmą MP & Silva, która ma ponoć dysponować prawami przez kolejne sześć lat.
Co więc może oznaczać taka zmiana? Przede wszystkim dodatkowe pieniądze dla klubów, które otrzymają oprócz podwyżki także szanse na dodatkowe bonusy. Bo sprzedaż praw również do innych telewizji pozwoli na generowanie większych zysków, których część trafi do drużyn piłkarskich.
Zyskają także kibice, bo rozłożenie praw do T-ME, należy się przecież spodziewać, że nowy dystrybutor będzie chciał nawiązać współpracę też z innymi dostawcami, będzie oznaczało dla nich większą dostępność krajowej ligi.
Ten model sprawdził się już w wielu krajach na świecie, chociażby w Anglii czy Chinach i nie słychać, aby z którejś ze stron płynęły jakiekolwiek głosy niezadowolenia. Miejmy więc nadzieję, że podobnie będzie niedługo w Polsce.











