– Na śniadanie piję tylko zieloną herbatę, czasem może zjem jakiegoś rogalika – mówi Adebayo Akinfenwa, napastnik czwartej drużyny League Two w Anglii, Northampton Town. Napastnik, który przypomina bardziej zawodnika rugby aniżeli profesjonalnego piłkarza. Powiecie, że 180 centymetrów wzrostu i blisko 90 kilogramów wagi to stosunkowo niedużo, jednak kiedy przyjrzycie się angielskiemu zawodnikowi, zmienicie nieco swoje poglądy.
Brytyjscy dziennikarze żartują z 30-letniego już zawodnika, że wspomnianego rogalika na śniadanie owija przynajmniej kilkoma sporej wagi stekami – przynajmniej nasz „Hardcorowy Koksu” mógłby zostać jego fanem. Adebayo twardo upiera się jednak przy swoim. Po obejrzeniu kilku zdjęć tego kolosa zapewne wielu z Was wybierze się do pobliskiego sklepiku osiedlowego po rogalika i zieloną herbatkę. Samo zdrowe odżywanie jednak nie wystarczy, co mówił niejednokrotnie sam bohater dzisiejszego tekstu. Akinfenwa jest żywym przykładem na to, że bez problemu można realizować dwie życiowe pasje. Nie ma bowiem żadnych wątpliwości, że godziny spędzone na siłowni, praca nad swoim ciałem, stały się jedną z jego pasji. Drugą jest oczywiście futbol. A Akinfenwa w piłkę grać potrafi. W 37 meczach tego sezonu (28 w pierwszym składzie) Anglik zdobył już szesnaście goli. Dodam tylko, że sędziowie karali go żółtymi kartkami tylko trzykrotnie. Można jedynie domyślać się, czy Adebayo naprawdę jest tak delikatny w swojej grze, czy arbitrzy do kieszeni sięgać się po prostu boją.

Urodzony 10 maja w 1982 roku piłkarz istotnie jest bestią i jest olbrzymi, ale w środowisku piłkarskim znany jest jako zawodnik spokojny i stonowany w swojej grze. Poza boiskiem również nie jest typowym mięśniakiem, to bezkonfliktowy człowiek idealnie pasujący do stereotypowego obrazu łagodnego olbrzyma (kłania się fantastyczny skądinąd film „Zielona Mila”). Ten łagodny olbrzym sam mówi o sobie, że na boisku siła fizyczna bardzo mu się przydaje. – Wiem, że jestem silnym chłopcem. Nie sądzę, aby było wielu piłkarzy, którzy byliby w stanie dotrzymać mi kroku – mówił swego czasu. Liga angielska od lat uważana jest za najbardziej fizyczną w całej Europie. Fakty są jednak takie, że do Premier League nie tylko trafiają coraz to bardziej anemiczni wręcz piłkarze, jak Silva czy Mata, ale sami Brytyjczycy „stają się” mniejsi. Zawodnicy pokroju Theo Walcotta wszelkie braki nadrabiają zwrotnością i szybkością, choć i te umiejętności sam Akinfenwa ceni w sobie równie mocno. Obok tych wszystkich cech, a w zasadzie wysoko nad nimi, znajduje się wytrzymałość – to ona zdaje się odgrywać we współczesnym futbolu najważniejszą rolę. A któż może być bardziej wytrzymały od zdrowo odżywiającego się i trenującego po kilka(naście) godzin dziennie napastnika Northampton?
Popularna na całym świecie seria gry FIFA dwukrotnie uznała Akinfenwę za najsilniejszego piłkarza na świecie. Fani Northampton i jego koledzy z drużyny uważają go również za jednego z najsympatyczniejszych gości, z jakimi przyszło im się spotkać. Angielski piłkarz nie wyróżnia się jednak tylko i wyłącznie niecodziennym wyglądem zewnętrznym jak na piłkarza. Ten chłop najzwyczajniej dobrze gra w piłkę. W ciągu swojej kariery zdobył już ponad 130 goli, których wielu polskich piłkarzy może mu zazdrościć. Rosnąca popularność sprawiła, że Ade był zapraszany na wywiady do przeróżnych stacji telewizyjnych i czasopism o tematyce nie tylko piłkarskiej. Jego sława objawia się także kilkoma fałszywymi kontami na portalach społecznościowych – Akinfenwa ma po prostu wielu fanów. Angielscy kibice zawsze uwielbiali silnych piłkarzy, a ten oto siłacz to docenia. – Gra się dla drużyny, nie dla samego siebie. Messi nigdy nie będzie mógł grać tyłem do bramki – mówi, dodając, iż cieszy się z tego, że producenci wspomnianej serii gier FIFA go dostrzegli.
Jak każdy piłkarz również i Akinfenwa chciałby pewnego dnia spełnić swoje największe marzenia. – Szczerze mówiąc, chciałbym kiedyś zobaczyć Premier League. Niższe ligi są dużo bardziej oparte na walce. Premiership jest nieco bezpieczniejsza, ale też są tam twardzi zawodnicy, jak Vidić czy Terry. Z takimi zawodnikami chciałbym się mierzyć. Prawdopodobnie jestem silniejszy od nich. Obwód mojej ręki jest zapewne taki, jak obwód nogi Johna Terry’ego. Bardzo chciałbym zagrać przeciwko takim piłkarzom jak Sol Campbell czy Marcel Desailly. Również Vincent Kompany wygląda na dużego chłopca. To jest jeden z powodów, dla których fani mnie lubią. Lubią oglądać walkę. Patrzą na mnie i myślą, że ten facet nie powinien być na boisku. Czasem fajnie jest być kimś innym niż reszta.
Akinfenwa jest zajętym człowiekiem również poza boiskiem. Ma własną linię odzieżową o wdzięcznej nazwie… HaHa. Nazwa nawiązuje do ludzi, którzy – z bezpiecznej odległości rzecz jasna – wyśmiewali kiedyś jego pragnienie zostania profesjonalnym piłkarzem. – Nie ma znaczenia, kim jesteś. Ludzie mówią, że nie możesz być lekarzem lub prawnikiem, ale to nie jest prawda. Trzeba walczyć o to, czego się pragnie – twierdzi piłkarz. Idolem Anglika jest legendarny zawodnik Watfordu i Liverpoolu, John Barnes. Jamajczykowi również nie wróżono wielkiej kariery, twierdzono, że nie ma warunków do gry w piłkę, i kwestionowano jego przygotowanie kondycyjne. Dzięki wytrwałości i pasji zdołał jednak zrobić karierę, o jakiej wielu może tylko pomarzyć. Adebayo aż takimi osiągnięciami pochwalić się nie może, ale jest zadowolony ze swojego życia. Piłkarską karierę rozpoczynał w litewskim FK Atlantas, dla którego w 41 meczach zdobył 34 gole. Po dwuletnim pobycie na Litwie wrócił na Wyspy Brytyjskie, gdzie przebywa do dzisiaj. Akinfenwa doskonale pamięta początki swojej kariery: – Jak każdy mogłem obrać złą drogę, zadawać się z niewłaściwymi ludźmi. Próbowałem jednak dostać się do świata piłki nożnej i kiedy grałem w piłkę, koncentrowałem się na tym w 100 procentach. Anglik może być pierwszym czarnoskórym graczem, który kiedykolwiek występował na Litwie. I występy tam doskonale pamięta – niestety nie wspominając ich zbyt dobrze. Chodzi oczywiście o rasistowskie ataki na jego osobę: – Miałem osiemnaście lat, już wtedy byłem wielkim czarnym facetem. W pierwszym okresie przygotowawczym na Litwie co chwila słyszałem okrzyki: „zastrzelić pierd… czarnucha”. Fani stali tuż przy linii bocznej. Kiedy biegłem z piłką, oni naśladowali małpy. To było szokujące.

Przykrych incydentów w swojej karierze 30-letni napastnik miał zdecydowanie więcej. Wspomina głównie te z czasów pobytu na Litwie: – Pamiętam jak jedenastoletnia dziewczynka podbiegła do mnie i krzyknęła: „White Power”, robiąc jednocześnie prosto w moją twarz znak Hitlera.
– Mój brat powiedział mi, że jeśli chcę, to mogę wrócić do domu. Mogę też zostać i udowodnić im, że się mylą. Zawsze o tym pamiętam. Przez cały sezon było tak samo, ale wytrzymałem to. W odpowiedniku finału FA Cup zdobyłem jedynego gola i wszystko się odmieniło. Nie miałem oczywiście statusu Davida Beckhama, ale nagle wszyscy mnie znali. Otworzyłem sklep Adidasa. Fani całkowicie się zmienili. Wcześniej ich zachowanie wynikało z kompletnej ignorancji i niewiedzy – przypomina Ade. „Beast Mode On” (w tłumaczeniu „Tryb Bestii włączony”) – to coś, czym Akinfenwa kieruje się w życiu: – To jest to, o co chodzi w Beast Mode On. Nie pozwól, aby ludzie definiowali ci jakieś ograniczenia. Może i brzmi to nieco banalnie, ale naprawdę w to wierzę. Dla wszystkich tych, którzy mówią, że nie możesz czegoś zrobić, mam na swoim koncie ponad 100 strzelonych goli. To jest właśnie Beast Mode On.
Oprócz Trybu Bestii ważnym elementem w życiu Adebayo jest religia. 30-latek jest praktykującym chrześcijaninem, codziennie czytającym Biblię. Przyznaje, że wiara również pomogła mu przezwyciężyć wiele trudności. Ufa również, że jego marzenie o grze w Premiership się spełni. Akinfenwa wymienia nazwiska Granta Holta czy Rickiego Lamberta, którzy właśnie w wieku 30 lat osiągnęli szczyty swoich umiejętności. – Możesz powiedzieć mi „nie”, ale ja i tak będę walił w kolejne drzwi, aby dostać to, czego chcę. Jeśli powiesz mi, że nie mogę czegoś zrobić, udowodnię ci, że się mylisz – mówi. Cały Adebayo Akinfenwa. Niezwykle pewny siebie, zdeterminowany i przede wszystkim znający swoją wartość.
Weźmy go do Teremaliki :)
Widzialem o nim kiedys artykul we Four Four Two. Na
zdjeciach jest ogromny