Pierwsza kolejka rundy finałowej za nami. Wnioski? Walka o utrzymanie zapowiada się naprawdę pasjonująco. Drużyny w grupie spadkowej przypomniały sobie, jak się strzela gole i zapewniły swoim kibicom emocjonujące widowiska. Również walka o mistrzostwo Polski wchodzi w decydującą fazę. Wydaje się, że w grze pozostały już tylko dwie drużyny – Legia Warszawa i Lech Poznań.
Polska liga ostatni raz dzielona była na grupę mistrzowską i spadkową w sezonie 2001/2002. Po 12 latach mamy powrót do tego systemu. Czy słusznie? Na wnioski i podsumowanie przyjdzie jeszcze pora po zakończeniu sezonu. Póki co, można się skupić na pierwszej kolejce rundy finałowej. Czy ekstraklasowe drużyny są kondycyjnie przygotowane do rozegrania siedmiu meczów więcej? 31. kolejka pokazała przede wszystkim, że jak się chce, to można. Drużyny w strefie spadkowej zaskoczyły zaangażowaniem i ambicją, które pokazane w rundzie zasadniczej być może pozwoliłyby im znaleźć się w pierwszej ósemce. W górnej połówce bez zmian. Najlepszą formę prezentuje Lech Poznań, reszta drużyn chce już zapewne, jak najszybciej skończyć ten sezon. Końcówka ekstraklasowych zmagań dawno nie była tak ciekawa.

Legia Warszawa pokonała Zawiszę Bydgoszcz 2:0. Zwycięstwo zapewniła sobie jednak dopiero w końcówce spotkania. W stołecznej drużynie nie widać jakichś rewolucyjnych zmian, które miał wprowadzić trener prosto z Manchesteru United, Henning Berg. Co najwyżej forma Michała Żyro poszła zdecydowanie w górę. Przebąkuje się, że już latem opuści Łazienkowską i wyjedzie szukać szczęścia za granicą. Cieszy również powrót Marka Saganowskiego. Napastnik w pierwszym meczu po kontuzji miał wejście smoka. Dwie minuty po pojawieniu się na boisku zdobył gola i przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.
Tymczasem za plecami Legii czai się Lech Poznań. W obecnej fazie rozgrywek jest to zdecydowanie najlepiej grająca drużyna. Pewne zwycięstwo nad rozbitą Wisłą Kraków pokazało, że sprawa mistrzostwa nie jest rozstrzygnięta. Podział punktów sprawił, że Lech zachował jeszcze szanse na odebranie warszawiakom „władzy” w Polsce. Spisek węszy również wspomniany wcześniej Berg. Norweg uważa, że poznańska drużyna jest faworyzowana przez ligowe władze. Wszystko rozchodzi się o finał Pucharu Polski i występującą w nim Zawiszę Bydgoszcz. Już trzy dni po finale bydgoszczanie zmierzą się z Lechem Poznań. Berg jest przekonany, że ze zmęczoną Zawiszą Lech będzie miał ułatwione zadanie. Wydaje się jednak, że Norweg szuka dziury w całym, próbując odciągnąć uwagę od formy swojego zespołu.












