Dziś w „Barwach ekstraklasy” o lidze będzie tylko pośrednio. Bezpośrednio będzie o Pucharze Polski. Legia obroniła to trofeum i jeżeli prognozy Macieja Skorży się sprawdzą, to jego zespół dostanie teraz turbodoładowanie.
Turbodymoman
Jeszcze przed meczem finałowym Pucharu Polski trener Legii powiedział, że zespół, który wygra ten mecz, znacznie zwiększy swoje szanse na zwycięstwo w lidze. Do końca zostały jeszcze trzy kolejki, a przewaga stołecznej drużyny nad Ruchem wynosi tylko jeden punkt. Margines błędu jest więc zerowy – zarówno dla jednych, jak i drugich.
Jedno potknięcie Legii może kosztować ją tytuł. Jedno potknięcie Ruchu znacznie zmniejszy jego szanse na końcowy triumf.

Jak na razie Legia zawstydziła Ruch. Wbiła mu w finale Pucharu Polski trzy bramki i tak naprawdę nie dała nawet pograć chorzowianom w piłkę. Najgroźniejsza akcja „Niebieskich” to przepuszczenie w polu karnym piłki przez Andrzeja Niedzielana… To mówi wszystko o tym meczu.
Ruch nie jest jednak jedynym zawstydzonym. Podopieczni Skorży zawstydzili też Turbodymomana. Pamiętacie tę reklamę? Ten superbohater robił wszystko o 50% lepiej. Dla przykładu: Basia spojrzała na 10. piętro. Turbodymoman zawstydził Basię – spojrzał na 15. I tak dalej. No więc Legia zawstydziła Turbodymomana, bo zagrała o 200% lepiej niż w swoich poprzednich meczach.
Jeżeli Skorża mówił o takim, dwustuprocentowym doładowaniu, to losy mistrzostwa są przesądzone. Bo z taką grą, nawet przy trudniejszym terminarzu, Legia ostatnie trzy spotkania wygra.
Jest tylko jeden mały szkopuł…
A jego imię: Arkadiusz Piech
Gra formacji ofensywnej „Niebieskich” jest powszechnie przez wszystkich chwalona. Eksperci podkreślają, że duet Piech – Jankowski rozumie się doskonale i jest w stanie rozmontować każdą defensywę w lidze. A teraz przed Ruchem ligowe spotkania z trzema najniżej notowanymi zespołami w T-Mobile Ekstraklasie: Cracovią, Lechią i ŁKS-em. O bramki powinno być więc łatwo.
Z Legią łatwo nie było, bo i Piecha nie było. Bez niego Jankowski biegał po boisku w Kielcach jak dziecko we mgle. Zagubiony szukał piłki tam, gdzie jej nie było, dryblował, ale jakby bez wiary, nie uderzał, bo nie miał ku temu okazji. Jednym słowem nie istniał.
Teraz zagra Piech, więc i gra Jankowskiego będzie wyglądała lepiej. A z tą dwójką dziewięć punktów w trzech meczach to nie jest zadanie niewykonalne.
W Chorzowie muszą tylko czekać na potknięcie Legii. Legii, która przekształciła się w Turbodymomana.











