Od ogłoszenia decyzji o sprzedaży akcji gdańskiej Lechii przez Andrzeja Kuchara minęło sporo czasu. Wiadomo póki co tyle, że klub przejęło tajemnicze konsorcjum niemiecko-szwajcarskie. Prasa ciągle podaje nowe doniesienia na temat zmian, które nastąpić mogą w klubie Lechii Gdańsk. Ofensywa transferowa przeprowadzona w tym okienku to ponoć dopiero początek. Czy w Gdańsku będziemy świadkami budowania nowej siły w ekstraklasie?
Wrocławskie Centrum Finansowe, które posiada 57 procent akcji Lechii, zostało kupione przez konsorcjum niemiecko-szwajcarskie. Nie ujawniono jednak jego nazwy. Zarząd Klubu Lechia Gdańsk SA został poinformowany, iż w dniu 28 stycznia 2014 r. weszła w życie umowa sprzedaży udziałów Wrocławskiego Centrum Finansowego, która jest właścicielem większościowego pakietu akcji Lechii Gdańsk S.A. Nabywcą udziałów WCF jest konsorcjum niemiecko-szwajcarskie. W pierwszej połowie lutego zostanie zwołana konferencja prasowa, na której nowy właściciel przedstawi plany dotyczące funkcjonowania klubu – napisano w opublikowanym na oficjalnej stronie Lechii oświadczeniu.

Miała zostać zwołana konferencja prasowa, ale takowej nie doczekaliśmy się do dnia dzisiejszego. Jest to skrzętnie skrywana tajemnica, kto jest głównym właścicielem. Wprawdzie do Gdańska przyjechał Maciej Bałaziński, właściciel kancelarii prawnej z Krakowa i pełnomocnik nowego właściciela, ale jego wizyta niczego nie wyjaśniła. Spotkał się on z przedstawicielami miasta, Grupy Lotos i akcjonariuszami mniejszościowymi Lechii, ale wszyscy z tego kręgu dziś oficjalnie mówią, że czekają na wyjaśnienie, kto kupił Lechię, bo oni tego nadal nie wiedzą.
– Nie wiem, kto jest właścicielem. I to jest dla mnie trochę śmieszne. Po raz pierwszy spotykam się z tym, że ktoś jest, ale go nie ma. Powinniśmy usłyszeć coś o celach nowego właściciela, a jest czeski film – powiedział nam rozgoryczony Jacek Grembocki, który z biało-zielonymi sięgał po Puchar Polski w 1983 roku.
Konsorcjum ma zarządzać i wprowadzić klub na piłkarskie salony. Ma kontraktować znanych i wartościowych piłkarzy, profesjonalnie zarządzać klubem, wkrótce zapełnić trybuny i zapewnia grę w Lidze Mistrzów. Czy to sen? Byliśmy już świadkami przejęcia klubu przez milionera, jednego z najbogatszych Polaków. Zygmunt Solorz i jego Śląsk przez moment znajdowali się w niebie, niestety realia finansowe równie prędko sprowadziły ich na ziemię. Ponadto okazało się, iż właściciel klubu przede wszystkim chciał na nim zarobić, wyszła więc pazerność właściciela Polsatu. Gdy samo funkcjonowanie okazało się niewystarczającym środkiem, zapragnął zbudować we Wrocławiu centrum handlowe, z którego zyski częściowo pokrywać miały zapotrzebowanie kapitałowe klubu. Weto władz miasta musiało skończyć się fiaskiem, a Śląsk nie dość, że zawodzi w sferze sportowej, to na dodatek boryka się z problemami natury finansowej oraz może być mu trudno powrócić na szczyt.













