Monachijczycy w Bundeslidze nie mają sobie równych. Na Allianz Arena Bayern pokonał Hoffenheim 2:0. Obie bramki dla gospodarzy zdobył Frank Ribery.
Ten mecz dla piłkarzy Bayernu był niezwykle istotny. Mimo że w Bundeslidze nie mają sobie równych i naprawdę imponują formą, to jednak to, co wydarzyło się w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów w Mińsku, dało kibicom w Monachium dużo do myślenia. Bayern przegrał z BATE 1:3. Przegrał wyraźnie, będąc zespołem zdecydowanie gorszym. Na pewno taka gra i taki wynik mogły niepokoić. Mecz z Hoffenheim miał pokazać, czy to początek kryzysu czy tylko wypadek przy pracy?
Hoffenheim w tym sezonie prezentuje się przeciętnie. Drużyna Markusa Babbela po sześciu kolejkach znajduje się na 8. miejscu w tabeli. W ostatniej kolejce „Wieśniacy” bezbramkowo zremisowali z Augsburgiem.
Statystyki pojedynków obu tych drużyn są tragiczne dla Hoffenheim. W ośmiu dotychczasowych meczach Bayern odniósł pięć zwycięstw, a trzy razy padł remis.
Pierwsze dziesięć minut było bardzo spokojne. Bayern nie decydował się na szaleńcze ataki, kontrolując grę, natomiast piłkarze TSG przede wszystkim skupieni byli na defensywie. Pierwszy strzał na bramkę oddał w 11. minucie Ribery, jednak jego uderzenie zostało zblokowane przez obrońcę, piłka zmieniła tor lotu i spokojnie złapał ją Casteels. W 19. minucie Bayern wyszedł na prowadzenie! Toni Kroos wygrał pojedynek główkowy w środkowej strefie boiska, piłka trafiła do Thomasa Muellera, który zagrał ją do Franka Ribery’ego. Reprezentant Francji wpadł w pole karne i mimo asysty trzech obrońców TSG strzelił w krótki róg i zdobył pierwszego gola dla Bayernu. W 22. minucie dobrą akcję przeprowadzili goście, jednak futbolówka po uderzeniu Firmino poleciała wysoko nad bramką. W 26. minucie plac gry z powodu kontuzji opuścił Mueller, jego miejsce zajął Xherdan Shaqiri. Bayern dalej rządził na boisku, swoje szanse mieli Kroos i Mandzukić. W 38. minucie Ribery miał wyśmienitą okazję, aby podwyższyć wynik spotkania. Francuz uderzył mocno po ziemi, jednak dość daleko od lewego słupka.
Styl gry Bayernu po pierwszej połowie nie powalał. Jednak zawodnicy z Monachium byli zadowoleni. Prowadzili i pewnie zmierzali po kolejne trzy punkty.
Drugą część gry wspaniale zaczęli piłkarze Bayernu. Po pięknej zespołowej akcji piłka w polu karnym trafiła do Toniego Kroosa, który próbował uderzać, jednak nie trafił w nią, na całe szczęście futbolówka jednak została pod jego kontrolą. Reprezentant Niemiec zachował zimną krew, dostrzegł, że obok stoi niepilnowany Ribery, i podał mu piłkę. Francuz pięknym technicznym strzałem zdobył drugiego gola. W 48. minucie było już więc 2:0 dla Bayernu. W 62. minucie świetną okazję do zdobycia swej premierowej bramki dla Bayernu miał Javi Martinez. Hiszpan jednak o centymetry minął się z piłką wrzuconą z rzutu rożnego. Bayern ciągle napierał, piłkarze z Monachium dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej przebywali na połowie przeciwnika, a także mieli bardzo dużo rzutów rożnych. Często w ich zagraniach brakowało jednak po prostu precyzji. W drugiej połowie dobrze prezentował się Javi Martinez, który wzorowo wywiązywał się z zadań defensywnych, a także często starał się brać udział w atakach na bramkę Casteelsa.








