Piłkarze Bayernu Monachium odnieśli kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Na trudnym terenie we Fryburgu pokonali gospodarzy 2:0. Gole dla wicemistrzów Niemiec zdobyli: Thomas Müller i Anatolij Tymoszczuk. Bayern dzięki wygranej zapewnił sobie tytuł mistrza jesieni i przynajmniej do stycznia utrzyma pierwszą pozycją w tabeli.
Zawodnicy SC Freiburg przystępowali do meczu z Bayernem pełni nadziei. W ostatnich pięciu spotkaniach podopieczni Streicha bowiem nie przegrali i w Bundeslidze byli na wysokim szóstym miejscu. Co ważne, zawodnicy z Fryburga w ostatnim czasie zostawili w pokonanym polu nie byle jakich rywali. Ich wyższość musieli uznać gracze VfB Stuttgart czy H96.
O Bayernie można w tym sezonie mówić tylko w samych superlatywach. Zawodnicy z Monachium są efektowni i efektywni, kolejka po kolejce pokonując kolejnych rywali. Piłkarze z Allianz Arena na pewno przyjechali do Fryburga po komplet punktów. Dla piłkarzy Heynckesa to, wbrew pozorom, było ważne spotkanie, gdyż ewentualna wygrana pozwoliłaby im jeszcze bardziej umocnić się na pierwszym miejscu w Bundeslidze i powiększyć dystans, który dzieli ich z najgroźniejszymi rywalami.
Mecz na Mage Solar Stadion rozgrywany był w mało przyjemnych zarówno dla piłkarzy jak i kibiców warunkach. We Fryburgu mocno dziś padało, murawa była perfekcyjnie przygotowana, więc zawodnicy nie mieli problemów ze swobodnym rozgrywaniem piłki. Bayern od początku przeważał. Piłkarze z Monachium dużo biegali, stosowali ciągły pressing i szukali swej szansy. W 11. minucie Ribery chciał minąć Sorga, lekko podcinając piłkę, lecz obrońca gospodarzy zatrzymał futbolówkę ręką. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Thomas Mueller. Reprezentant Niemiec nie pomylił się i zdobył pierwszego gola dla Bayernu. Trzeba jednak przyznać, że Baumann był bardzo blisko obronienia tego strzału. W 18. minucie sytuacja gospodarzy jeszcze bardziej się pogorszyła. Za idiotyczny faul na Shaqirim z boiska wyleciał Diagne.
Zawodnicy Bayernu po czerwonej kartce obrońcy Freiburga nieco zwolnili tempo gry. Podopieczni Heynckesa nie musieli się śpieszyć, absolutnie panowali na boisku, nie dając dojść do głosu gospodarzom. W 33. minucie Gomez świetnie główkował, jednak golkiper Freiburga znakomicie obronił to uderzenie. Trzy minuty później w odpowiedzi Kruse przeprowadził ładną indywidualną akcję, najpierw pięknie obrócił się i zwiódł obrońcę, a potem uderzył na bramkę Neuera, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. W końcówce pierwszej części gry goście wreszcie przeprowadzili składną, szybką, zespołową akcję. Gomez miał idealną pozycję do strzału, lecz uderzył w środek bramki i do tego bardzo słabo. W doliczonym czasie gry blisko zdobycia drugiego gola był Dante, lecz trafił tylko w poprzeczkę.
Spotkanie na Mage Solar Stadion nie było wielkim widowiskiem. Piłkarze Bayernu grali poniżej swoich umiejętności, a mimo to prowadzili. Graczom Freiburga nie można było odmówić zaangażowania, ale widać było, że utrata Diagne była dla nich sporym problemem.
Drugą cześć gry lepiej zaczęli goście. Ribery już w 49. minucie groźnie uderzył na bramkę Baumanna, jednak minimalnie chybił. Reprezentant Francji chwilę później znowu dał znać o sobie. Tym razem jednak golkiper Freiburga wykazał się znakomitym refleksem. Piłkarze Bayernu, mimo że grali w przewadze, nie potrafili zdobyć gola na 2:0. Zawodnikom z Monachium brakowało zaangażowania oraz koncentracji. Kilka razy pozwolili graczom Freiburga na groźne kontrataki. W 63. minucie Kruse zmusił do dużego wysiłku Neura. Golkiper reprezentacji Niemiec fantastycznie obronił uderzenie napastnika Freiburga. Gospodarze grali coraz odważniej i to oni przejęli inicjatywę w tym spotkaniu. W 79. minucie dość niespodziewanie drugiego gola dla Bayernu zdobył Tymoszczuk. Reprezentant Ukrainy znalazł się w sytuacji 1 na 1 z bramkarzem. Tymoszczuk zachował spokój, minął golkipera i wpakował piłkę do pustej bramki. Bayern prowadził 2:0, choć zupełnie na to nie zasługiwał.








