Bayern gromi Werder i zgarnia puchar


W finałowym meczu Pucharu Niemiec Bayern Monachium rozgromił Werder Brema 4:0 (1:0) i zdobył już drugie trofeum w tym sezonie. „Bawarczycy” potwierdzili więc, że w kraju nie ma na nich mocnych.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed samym spotkaniem nie brakowało podtekstów. Zarówno Bayern, jak i Werder mieli ogromną chęć zgarnąć puchar, który dla jednych miał być kolejnym z trzech trofeów w tym sezonu, dla drugich zaś pierwszym i ostatnim. Obie jedenastki wyszły więc w najsilniejszym z możliwych ustawień, by finałowy mecz w Berlinie rozstrzygnąć na własną korzyść.

Od początku spotkania Bayern i Werder ofensywnymi akcjami starały się zaznaczyć swoją przewagę w meczu. W pierwszym kwadransie godne odnotowania były jedynie sytuacje Arjena Robbena i dwójki z Bremy: Claudio Pizarro i Aarona Hunta. Rywalizacja na stadionie zdegradowanej już Herthy z minuty na minutę nabierała rumieńców. I jak można się było spodziewać, to Bayern zaznaczał swoją przewagę. W 34. minucie na własnym polu karnym niefortunnie ręką zagrywał Per Mertesacker i arbiter nie miał wątpliwości, wskazując na „wapno”. Do futbolówki podszedł niezawodny w tym sezonie Arjen Robben i dał prowadzenie monachijczykom.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, a rywalizację po wznowieniu gry z mocnym postanowieniem poprawy rozpoczęli podopieczni Thomasa Schaafa. Biorąc pod uwagę wydarzenia z 51. minuty spotkania, na nic to się jednak zdało. Właśnie wtedy po raz drugi piłkę z siatki zmuszony był wyciągać Tim Wiese. Po zamieszaniu w polu karnym, Van Buyten zagrał do Olicia, który z czterech metrów lewą nogą trafił obok bezradnego golkipera Werderu. Najgorsze było jednak przed piłkarzami w zielonych koszulkach. W 63. minucie indywidualną akcją popisał się Mark Van Bommel. Holender ostatecznie zagrał do Francka Ribery’ego, który uderzeniem z 16 metrów wpisał się na listę strzelców, przesądzając już o losach meczu.

Podłamany Werder został trafiony po raz czwarty w 83. minucie. Autorem decydującego ciosu był Bastian Schweinsteiger, który wykorzystał tym razem skuteczne podanie Philippa Lahma. Pomocnik „Bawarczyków” popisał się niebanalną techniką, przyjmując futbolówkę na klatkę piersiową i wykańczając akcję skutecznym strzałem z prawej nogi. Tak grającego Bayern nie dało się w sobotnie popołudnie pokonać. Monachijczycy zatem, dzięki triumfowi w finale, zgarniają już drugie trofeum w tym sezonie. Zostaje już tylko Liga Mistrzów.

Najnowsze