W pozostałych sobotnich meczach 30. kolejki Bundesligi nie zabrakło goli i emocji. Bayer Leverkusen urządził sobie wielkie strzelanie i rozbił Hoffenheim aż 5:0, a Hamburger SV po trudnym boju pokonał Fortunę Düsseldorf 2:1.
Bayer Leverkusen – TSG 1899 Hoffenheim 5:0
W spotkaniu na BayArena od pierwszej do ostatniej minuty niepodzielnie rządzili gospodarze. Największe gwiazdy Bayeru, czyli Schürrle i Kiessling, rozegrały naprawdę rewelacyjne spotkanie. Obaj piłkarze zdobyli po dwie bramki, a Schürrle oprócz tego zaliczył jeszcze asystę. Można pokusić się o stwierdzenie, że do zwycięstwa Bayeru walnie przyczynił się piłkarz Hoffenheim Eugen Polanski, który już w 23. minucie obejrzał czerwoną kartkę za faul w polu karnym. Na szczęście dla reprezentanta Polski, Simon Rolfes nie wykorzystał „jedenastki”, ale to i tak ostatecznie nie wpłynęło na losy meczu. Arkadiusz Milik zmienił w 76. minucie Kiesslinga i rozegrał niezłe kilkanaście minut. Można powiedzieć, że Milik miał udział w bramce na 5:0, ponieważ Reinartz dobił piłkę po jego uderzeniu. Piłkarze Hoffenheim dziś po raz kolejny pokazali, że Bundesliga to nieco za wysoki poziom jak na ich umiejętności.
Hamburger SV – Fortuna Dusseldorf 2:1
W spotkaniu HSV z Fortuną Düsseldorf było dużo więcej emocji niż w pojedynku Bayeru z Hoffenheim. Gospodarze ostatecznie wygrali 2:1, ale walka toczyła się do ostatniej sekundy. Piłkarze z Imtech Arena rozpoczęli ten mecz z impetem, już w pierwszych kilkunastu minutach idealne okazje zmarnowali Son i Skjelbred. Niemoc kolegów przełamał jednak rewelacyjny tego dnia Rafael van der Vaart. Holender strzelił dwa gole w sześć minut, wpisał się bowiem na listę strzelców w 14. i 20. minucie. Nadzieję Fortunie dał w 34. minucie Dani Schahin, który zdobył gola kontaktowego. Kiedy wydawało się, że goście ruszą do ataku, kontrolę nad grą przejęli zawodnicy HSV. Son był jednak tego dnia szalenie nieskuteczny i mimo wielu dogodnych okazji nie udało mu się wpisać na listę strzelców. W końcówce gracze Fortuny oblegali bramkę Adlera i powinni doprowadzić do remisu, lecz zabrakło im po prostu szczęścia. W ostatniej akcji Reisingier trafił tylko w poprzeczkę i mecz zakończył się zwycięstwem HSV.








