Reprezentacja Polski po walecznym starciu przegrała 1:2 z „Oranje”. Ekipa Michała Probierza pokazała na boisku charakter i wolę walki do samego końca. Pomimo braku zdobyczy punktowej kibice nie mogą się wstydzić występu „Biało-czerwonych”. Dobry, choć nie bezbłędny mecz rozegrał przeciwko Holendrom Bartosz Salamon. Czy zawodnik może liczyć na występ od pierwszej minuty w spotkaniu z Austrią?
Przed spotkaniem reprezentacji Polski z Holandią Michał Probierz został postawiony przed trudnym wyborem. Z powodu kontuzji w pierwszym meczu na mistrzostwach Europy nie mógł zagrać Paweł Dawidowicz. Media zastanawiały się, na kogo w starciu z „Oranje” postawi selekcjoner. Padło na Bartosza Salamona, który ostatecznie nie okazał się być złym wyborem.
Dobra dyspozycja
Generalnie patrząc momentami na występ gracza Lecha Poznań, można było być zaskoczonym jego wyczynami. Bartosz Salamon przez długi czas był dość pewnym punktem bloku defensywnego. Wybijał piłki dośrodkowywane przez holenderskich zawodników, był ciągle skupiony i nie odstawał poziomem od swoich kolegów z linii obrony. Kilkukrotnie wybiegał zza pleców podopiecznych Ronalda Koemana, odbierając im w ten sposób futbolówkę. Zaliczył kilka ważnych interwencji i wyglądał solidnie w pojedynkach z silnymi fizycznie piłkarzami z Holandii. Potrafił przy tym dobrze czytać grę i nie panikował na boisku.
Tak dobry występ Salamona był totalnie niespodziewany przed mistrzostwami Europy, patrząc na to, co piłkarz zaprezentował w meczach towarzyskich z Ukrainą i Turcją. W spotkaniu z naszymi południowo-wschodnimi sąsiadami polski defensor zagrał dość przeciętnie. Miał czasem problemy z upilnowaniem Artema Dowbyka i był zamieszany w stratę jedynego gola w tym starciu. Wtedy mówiło się o tym, iż bliżej wyjściowego składu na Euro jest Sebastian Walukiewicz, który w tamtym spotkaniu zdobył bramkę.
W meczu z Turcją Bartosz Salamon wszedł na drugą połowę, w której utwierdził wielu kibiców w tym, iż nie powinien być w pierwszej jedenastce na tak dużą imprezę. Pomijając niepotrzebny faul, za który zawodnik mógł wylecieć z boiska, przytrafiały mu się proste błędy, a w swojej grze był dość niedokładny. Wydawało się, że to jeszcze bardziej przybliży Walukiewicza do podstawowego składu na Euro. Ostatecznie na mecz z Holandią wyszedł w nim zawodnik Lecha Poznań, ale swoim występem przez większość czasu nie przypominał tego niepewnego, zdekoncentrowanego gracza z przedturniejowych sparingów.










