Niewiele kto o tym pamięta, ale to on przecierał szlaki polskim bramkarzom w Anglii. Wyspiarskie boiska dużo bardziej kojarzymy z takimi golkiperami, jak: Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Artur Boruc czy Tomasz Kuszczak. Bartosz Białkowski znajdował się gdzieś na drugim planie. Kibice mieli świadomość, że ktoś taki jest i gra w Anglii, ale niespecjalnie dużo się o nim słyszało. Jego ostatnie lata to okres ciekawy, obfitujący w wydarzenia tragiczne, trudne do przełknięcia, ale i czas spełniania marzeń – chociażby o występie z orzełkiem na piersi.
Gdy wpiszemy na YouTubie frazę „Bartosz Białkowski”, jednym z pierwszych filmów, które wyskoczą nam na stronie, będzie ten z jego horrendalnym błędem, który zakończył się czerwoną kartką. Wszystko to miało miejsce podczas meczu z reprezentacją Hiszpanii w ramach eliminacji do mistrzostw Europy do lat 21. Spotkanie miało miejsce na stadionie OSiR-u we Włocławku.
Początki niezbyt optymistyczne
Piłka wystrzelona z połowy młodzieżowych reprezentantów Hiszpanii wpadała pod pole karne. Do futbolówki podbiegał już Sisi Gonzalez, przyszły piłkarz m.in. Lecha Poznań. Z dużą łatwością wbił się na połowę „Biało-czerwonych”. Białkowski miał proste zadanie. Wystarczyło wybić piłkę, która nieuchronnie zmierzała w jego kierunku. Nie było tu aż tak niebezpiecznej sytuacji.
Niestety, wówczas młodziutki bramkarz wybiegł pod pole karne, zaczął żonglować piłką. Gonzalez był już bardzo blisko, czekał na głupie potknięcie piłkarza grającego na co dzień w Anglii, który nie wiedzieć czemu wybiegł za białą linię. W pewnym sensie – doczekał się. Białkowski ewidentnie zagrał piłkę ręką poza obszarem pola karnego. Polacy mieli wyczerpany limit zmian, toteż na bramce stanął Kamil Glik.
Rzut wolny na gola zamienił dobrze znany Juan Mata, a jakiś czas później na 2:0 strzelił Bojan Krkić. Myśląc wówczas o przyszłości Białkowskiego, mogliśmy mieć całkiem sporo wątpliwości. Ten jednak zrobił całkiem przyzwoitą karierę. Znany jest z boisk Championship, w Premier League trawy nie powąchał, choć nieraz deklarował, że bardzo chciałby poczuć angielski futbol w jego najlepszym wydaniu.
Z Zabrza na Wyspy
Za Białkowskiego warto kciuki trzymać, ale obecny sezon raczej niczego cudownego nie wróży. 36-latek swoją przygodę z Millwall kończy sezonem, w którym może zadowolić się co najwyżej rolą rezerwowego bramkarza. Mimo to kibice Millwall nie zapomnieli o naszym bramkarzu i pożegnali go z klasą.











