Barcelona zasłużenie wygrała 2:1 po golach Pedro i samobójczym Marca Valiente. Dla gości bramkę z rzutu karnego strzelił Victor Perez Gospodarze przeważali w każdym elemencie gry. Valladolid z wyjątkiem jednej okazji nie był w stanie stworzyć sobie dobrej sytuacji.
Jak donosiliśmy, Barcelona już w poprzedniej kolejce zdobyła mistrzostwo. Mimo wszystko była faworytem niedzielnego spotkania. Na Camp Nou przyjechał pewny utrzymania Real Valladolid. Największym osłabieniem gości był brak prawego obrońcy – Antonia Rukaviny. Gospodarze występowali bez kontuzjowanego Lionela Messiego i Daniego Alvesa, za którego wybiegł Montoya. „Duma Katalonii” chciała wyrównać rekord punktów z zeszłego sezonu należący do Realu Madryt. By tego dokonać, musiała wygrać wszystkie mecze do końca sezonu.
Początek spotkania niczym nie zaskoczył. Barcelona prowadziła grę, a Valladolid ograniczał się do kontrataków. Pierwsze minuty były senne, jeżeli nie liczyć sporadycznych wypadów Javiego Guerry, strzału w trybuny Villi czy wejścia Montoyi. W 21. minucie pierwszą groźną akcję na gola zamienił Pedro po podaniu Xaviego.
Po bramce można było odnieść wrażenie, że gospodarze jeszcze bardziej przycisnęli gości, którzy mieli problem z wymianą kilku podań. W 28. minucie strzał rozpaczy oddał Oscar. Prawdopodobnie źle uderzył futbolówkę, którą bez problemu chwycił Valdes. Valladolid nie miał wielu okazji. Wielka w tym zasługa defensywy „Blaugrany”, która właściwie nie popełniała błędów. Na jedenaście minut przed końcem pierwszej części spotkania Iniesta przeprowadził rajd między piłkarzami przyjezdnych, lecz zdołał wywalczyć tylko rzut rożny. W 42. minucie Marc Valiente strzelił samobója po dośrodkowaniu Xaviego z rogu boiska.
Już do końca pierwszej części spotkania nic się nie zmieniło. Gospodarze mieli gigantyczną przewagę – od posiadania piłki poczynając, na strzałach kończąc. Zdaje się, że Real Valladolid przyjechał odbębnić mecz i przegrać, tracąc jak najmniej goli.
W drugiej połowie goście przestawili się na system 4-4-2, żeby atakować skrzydłami. Mimo wszystko to nadal gospodarze mieli przewagę i kontrolowali grę. Xavi w 52. minucie chciał zaskoczyć Jimeneza technicznym strzałem, lecz bramkarz Kastylijczyków tym razem okazał się lepszy. Dziewięć minut później Perez zagrał w pole karne do Oscara Gonzaleza, który okiwał Montoyę, ale Valdes był na posterunku.
Chwilę później Fabregas świetnie zagrał do Pedro, który miał doskonałą szansę na drugą bramkę, ale uderzył zbyt wysoko. W drugiej połowie Barcelona sukcesywnie zwiększała procent posiadania piłki, lecz przez długi czas nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej okazji na podwyższenie rezultatu. Pod koniec spotkania David Villa nie pokonał golkipera, a bramka Pedro nie została uznana, gdyż skrzydłowy Katalończyków był na spalonym. Na minutę przed końcem spotkania Montoya faulował napastnika Realu Valladolid i sędzia podyktował rzut karny. Victor Perez pewnie wykonał „jedenastkę”, strzelając bramkę kontaktową.
Spotkanie zakończyło się bezdyskusyjną wygraną Barcelony, która bez przeszkód może świętować zdobyte mistrzostwo. Gospodarze zdominowali przyjezdnych. Fanów „Dumy Katalonii” może z pewnością cieszyć dobra postawa Montoyi i Pedra, którzy rozegrali dobre zawody. Młody obrońca popełnił jeden błąd, ale przez całe spotkanie był pewny w defensywie i ofensywie. Reszta drużyny nie grała na 100%, ale rywal przeszedł obok meczu.
Barca musiała wygrać, bo wstyd byłby gdyby w dniu
wreczenia pucharu tego nie zrobili. Ale grali
bezbarwnie, co dobrze nie rokuje na przyszłosc. Mam
nadzieje ze w meczu z Espaniolem cos się zmieni w
koncepcji gry