Marian Kelemen bohaterem Śląska Wrocław. Bramkarz wrocławian obronił dwa rzuty karne, zapewniając swojej drużynie awans do kolejnej rundy. 120 minut meczu nie przyniosło bowiem bramek.
Śląsk od początku zaatakował bramkę rywala. Cztery minuty po rozpoczęciu spotkania lewą stroną boiska popędził Amir Spahić i dośrodkował w pole karne, gdzie znalazł się Cristian Omar Diaz, który uderzał głową. Strzał ten był jednak nieczysty i futbolówka nie doleciała nawet do bramki Lokomotiwu. Obrońcy gospodarzy nie ryzykowali i wybili piłkę na rzut rożny, po którym pod bramką bułgarskiego zespołu znów zrobiło się gorąco, ale próby zawodników Śląska były blokowane przez defensorów z Sofii. Z dystansu próbowali natomiast Waldemar Sobota i Sebastian Dudek, lecz strzały obu były niecelne. W 18. minucie polski zespół miał rzut wolny, z którego uderzał Sebastian Mila. Dobrą interwencją popisał się w tej sytuacji Walentin Galew. W drugim kwadransie meczu gra się zaostrzyła, piłkarze obu drużyn co chwila faulowali, a Bułgarzy oddali pierwsze, choć niegroźne, strzały na bramkę Mariana Kelemena.

Na początku trzeciego kwadransa gry kolejną szansę miał Śląsk. Najpierw Diaz zgrywał piłkę przed bramkę Lokomotiwu, lecz nie zdołał do niej dojść Sebastian Mila, a kilkanaście sekund później po dośrodkowaniu Piotra Celebana Diaz oddał strzał głową, który bez problemu wyłapał golkiper gospodarzy. W 34. minucie kolejny raz próbował bardzo aktywny Diaz, ale znów Galew nie dopuścił do straty bramki. Pięć minut później w pole karne Śląska dośrodkowywał Kristian Dobrew, jednak dobre wyjście Kelemena zażegnało niebezpieczeństwo. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy bardzo dobry strzał oddał Mila, Galew popisał się jednakże jeszcze lepszą interwencją. Do końca pierwszej połowy rezultat nie uległ już zmianie i Śląsk remisował z Lokomotiwem 0:0.
Przed rozpoczęciem drugiej części gry trener gospodarzy zdecydował się na dokonanie jednej roszady w składzie swojego zespołu. Zamiast Kosty Janewa na murawie pojawił się Marczo Dafczew. Trzy minuty po wznowieniu gry z pierwszej piłki uderzał Mateusz Cetnarski, ale golkiper gospodarzy bez problemu złapał piłkę. Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy zmiany dokonał również Orest Lenczyk. Boisko opuścił Diaz, a zastąpił go Johan Voskamp. W 63. minucie gospodarze przeprowadzili dobry, szybki kontratak. Wysiłek swoich kolegów zaprzepaścił jednak Dafczew, zgrywając piłkę głową wprost do stojącego w polu karnym obrońcy Śląska. Trzy minuty później z lewej strony boiska dośrodkowywał Mila, lecz jeden z defensorów Lokomotiwu ubiegł Voskampa, wybijając piłkę na rzut rożny.
W kolejnych 15 minutach Śląsk miał kilka rzutów rożnych. Po żadnym z nich nie wynikło zagrożenie pod bramką gospodarzy, obawiać się mogli natomiast goście, kiedy po rzucie rożnym dla Lokomotiwu zapanowało spore zamieszanie pod naszą bramką. W 79. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową strzelał Voskamp, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Dwie minuty później Sobota znalazł się w sytuacji sam na sam z Galewem. Zdecydował się na dogranie piłki. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu Kelemen niepewnie piąstkował piłkę po rzucie rożnym, wybijając ją wprost na głowę jednego z rywali, który na szczęście uderzył zbyt wysoko. Mimo że sędzia do drugiej połowy doliczył aż pięć minut, to żaden z zawodników nie zdołał już zdobyć bramki, choć w samej końcówce dobrą okazję miał jeszcze Mila. W Sofii graczy Śląska czekała więc dogrywka.











