Po niespodziewanym remisie z niżej notowanym Norwich City opiekun Tottenhamu, Andre Villas-Boas, prosi wszystkich kibiców o spokój i twierdzi, że zwycięstwa są kwestią czasu. „The Spurs” wciąż czekają na premierową wygraną pod wodzą Portugalczyka.
– To najzupełniej normalne, że na zwycięstwa trzeba poczekać. Będą naturalną konsekwencją ciężkiej pracy, więc to tylko kwestia czasu – stwierdził szkoleniowiec „Kogutów” po wczorajszym meczu.
– Doskonale zdaję sobie sprawę, że taki początek jest wielce niezadowalający, ale spokojnie. Zaczniemy wygrywać, bo na to zasługują zarówno nasi fani, jak i sama drużyna – dodał AVB.
Villas-Boas odniósł się także do rywalizacji między nowo kupionym bramkarzem, Hugo Llorisem, a dotychczasowym numerem jeden, Bradem Friedelem, przyznając, że po wczorajszym spotkaniu pewne miejsce między słupkami Tottenhamu ma zapewnione Amerykanin. – Brad zagrał fenomenalnie i w związku z tym musi otrzymać kredyt zaufania. Był najlepszym aktorem dzisiejszego meczu, kilkakrotnie w niesamowity sposób ratując nas przed utratą bramki – zakończył trener londyńskiego zespołu.
Po trzech kolejkach nowego sezonu Tottenham z dwoma punktami zajmuje dopiero piętnaste miejsce w tabeli.










