Menedżer Tottenhamu Andre Villas-Boas twierdzi, że jego drużyna zagrała cudownie w wygranym 3:2 meczu na Old Trafford przeciwko Manchesterowi United. Dla portugalskiego szkoleniowca to świetny moment, by zbudować dalsze sukcesy na bazie heroicznej victorii przeciwko drużynie sir Aleksa Fergusona.
„Koguty” wygrały na Old Trafford po raz pierwszy od 23 lat po golach Jana Vertonghena, Garetha Bale’a oraz Clinta Dempseya. Klocki, z których zatrudniony przed sezonem popularny „AVB” (akronim od nazwiska Andre Villas-Boas) złożył swoją autorską konstrukcję, nareszcie zaskoczyły i klub z White Hart Lane odniósł trzecie z rzędu zwycięstwo w lidze. Wspaniale pokazały się nowe nabytki klubu, zwłaszcza strzelec pierwszej bramki, Jan Vertonghen. Belgijski stoper z gracją godną Franza Beckenbauera podłączał się możliwie do każdej ofensywnej akcji, a jego gol na początku spotkania przypominał nieco chaotyczny rajd zakończony strzałem Aleksa Buttnera z meczu Manchester United – Wigan (4:0). Bale przy drugim trafieniu pokazał natomiast ultradźwiękową szybkość z której jest znany, a Dempsey przy trzecim swoją unikalną zdolność do zdobywania masy bramek jak na pomocnika. W drugiej połowie co prawda gracze Fergusona zbliżyli się na różnicę jednego gola, ale „AVB” chwali postawę swojego zespołu:
– Byliśmy dziś wspaniali. Zawodnicy zagrali perfekcyjnie oraz bardzo intensywnie, aby osiągnąć satysfakcjonujący rezultat.
Boss „Ostróg” dodaje:
– Pierwsza połowa była całkowicie inna od drugiej, ale z obu możemy być dumni. Pierwsze 15 minut drugiej części było wręcz elektryzujące, ale mogliście widzieć po naszej żądzy osiągnięcia tego historycznego rezultatu, że możemy liczyć jeden na drugiego, by realizować wielkie cele.
Portugalczyk chwali determinację, żądzę walki oraz poświęcenie swojego zespołu:
– Gareth nie trenował cały tydzień z powodu grypy, a Gylfi Sigurdsson chorował przez ostatnie dwa dni, więc drużyna jest wyczerpana po wysiłku, który włożyła w to zwycięstwo.
Villas-Boas stara się jednak nie popadać w zachwyt zbyt mocno. Zdaje sobie sprawę, że jeszcze wiele przed jego zespołem:
– Trzeba komplementować wszystkich w tak specjalny wieczór jak ten, ale to się tutaj nie kończy. Mamy bardzo wiele ważnych meczów przed nami. Jedziemy na spotkanie do Aten (z Panathinaikosem) i potrzebujemy dobrego rezultatu, który da nam silną pozycję w Lidze Europejskiej. Dwa dni później mamy na rozkładzie Aston Villę. Musimy sprawić, aby dzisiejsza wygrana dała nam dobrą bazę do dalszych sukcesów.
Czyżby rosła kolejna potęga Premier League, a „AVB” odnalazł nareszcie swoje miejsce po nieudanej przygodzie na Stamford Bridge?










