Nowo mianowany trener Tottenhamu Hotspur, Portugalczyk Andre Villas-Boas, skrytykował właściciela Chelsea, Romana Abramowicza, twierdząc, że ten nie wywiązał się z przedsezonowych przyrzeczeń.

– Szanuję jego decyzję, ale nigdy jej nie zaakceptuję. Powiedziałem mu, że zwyczajnie mnie wyrzuca i to po takich staraniach o moje zatrudnienie. To on nie wywiązał się z obietnic – wypalił szkoleniowiec na konferencji prasowej.
– Byliśmy ledwie trzy punkty za czwartą drużyną ligi, więc cały czas mieliśmy realne szanse na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów – rzucił po chwili.
Villasa-Boasa zwolniono w marcu, po fali słabych wyników i konflikcie z czołowymi piłkarzami Chelsea (m.in. z kapitanem zespołu Johnem Terrym). Klub z zachodniego Londynu plasował się wówczas poza czołową czwórką Premiership i średnio radził sobie w europejskich pucharach – z kłopotami awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a tam w pierwszym spotkaniu uległ włoskiemu SSC Napoli 1:3.
Portugalczyk trafił na Wyspy z FC Porto, któremu za wcześniejsze rozwiązanie kontraktu szkoleniowca angielski klub zapłacił 15 milionów euro.











