Udinese Calcio uległo na własnym stadionie Juventusowi Turyn 1:4. Ojcem triumfu „Starej Damy” był Sebastian Giovinco, który zdobył dwie bramki i wywalczył rzut karny. Stały fragment gry na gola zamienił Arturo Vidal. Jedno trafienie zanotował także Mirko Vucinić. Honorową bramkę dla „Zebrette” zdobył sprowadzony z Fiorentiny Andrea Lazzari.

Chociaż pierwsze mecze drugiej kolejki Serie A rozegrane były wczoraj, to jednak cała Italia czekała z utęsknieniem na niedzielne spotkania. Pierwszym z tych meczów, który elektryzował sympatyków calcio, był ten pomiędzy Udinese a Juventusem. Popularni „Zebrette” podchodzili do rywalizacji ze „Starą Damą” po przykrej porażce w dwumeczu kwalifikacji Ligi Mistrzów z zespołem Sportingu Braga. W zespole ze stolicy Piemontu nastroje były zgoła odmienne. Między innymi dlatego, że do wyjściowego składu drużyny prowadzonej przez Massimo Carrere powrócili Gianluigi Buffon, Giorgio Chiellini oraz Sebastian Giovinco. Bramkarza i obrońcy „Juve” brakowało w pierwszym spotkaniu turyńczyków przeciwko Parmie. Natomiast „Atomowa Mrówka” miała pauzować do dwóch tygodni. Jednak sztab medyczny mistrza Włoch stanął na wysokości zadania i przygotował ofensywnie usposobionego piłkarza już na rywalizację z zespołem dowodzonym przez Francesco Guidolina.
W pierwszych fragmentach spotkania gospodarze starali się zagrozić drużynie ze stolicy Piemontu dwukrotnie. Najpierw w siódmej minucie szukali swojego szczęścia po rzucie rożnym. Natomiast 120 sekund później strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Buffona oddał Pinzi. Tyle że w żadnej z tych sytuacji powracający do bramki Juventusu reprezentant Italii nie miał okazji, aby się wykazać.

Wykazał się za to inny zawodnik. Sebastian Giovinco, bo o nim mowa – niczym Wojciech Kędziora w piątkowym spotkaniu Piasta Gliwice – wyczuł moment, w którym może zostać sfaulowany przez Zeljko Brkicia w polu karnym i sędzia w 12. minucie spotkania dał się nabrać na umiejętności aktorskie wychowanka „Bianconerrich” i podyktował niezwykle kontrowersyjny rzut karny. Ponadto bramkarz „Friulani” za rzekomy faul na 25-latku otrzymał czerwoną kartkę i musiał opuścić plac gry. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł, podobnie jak przed tygodniem na stadionie w Turynie, Arturo Vidal, tyle że teraz ze znacznie lepszym skutkiem, bo mocnym i pewnym strzałem nie dał żadnych szans na udaną interwencję wprowadzonemu w miejsce Fabbriniego Daniele Padellemu i dał prowadzenie swojej drużynie.












