Obecny sezon w wykonaniu „Les Rouges et Blancs” należy do bardzo udanych. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów, trzecie miejsce w Ligue 1 i walka o mistrzostwo kraju to wielkie sukcesy zespołu Leonardo Jardima. Jednak jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek spodziewaliśmy się zupełnie innej drużyny.
W 2012 r. właścicielem klubu został rosyjski miliarder, Dmitrij Rybołowlew. Wiele osób przepowiadało, że szykuje się rywal dla szejków z PSG. Pierwszy sezon pod rządami Rosjanina zakończył się powrotem Monaco do Ligue 1. Jednocześnie rozpoczęła się wtedy transferowa ofensywa biznesmena. Nowym trenerem został doświadczony Włoch, Claudio Ranieri. Do klubu sprowadzono piłkarzy za łączną kwotę 160 mln euro. Byli to m. in.: Radamel Falcao, Ricardo Carvalho, Joao Moutinho, James Rodriguez, Eric Abidal, Goeffrey Kondogbia, Jeremy Toulalan oraz Nicolas Isimat-Mirin. Skład został znacząco zmodyfikowany, a wielu zawodników trafiło na wypożyczenie do innych klubów. Czynnikiem motywującym do transferu były oczywiście pieniądze, których Rybołowlew nie szczędził.
Beniaminek francuskiej ekstraklasy dysponował imponującą wyjściową jedenastką. Była to mieszanka doświadczenia i młodości. Nikt nie wierzył jednak, że zbudowana na milionach euro drużyna będzie w stanie zajść daleko, twierdzono, że prędzej czy później się rozpadnie. Tak jednak nie było. Po jedenastu kolejkach sezonu 2013/14 Monaco było niepokonane i zajmowało drugie miejsce w tabeli, tuż za PSG. Z Falcao i rosnącą gwiazdą w postaci Emmanuela Riviere’a ekipa Ranierego stanowiła realne zagrożeniem w walce o tytuł mistrzowski dla klubu ze stolicy Francji .
Zimą sprowadzono do zespołu Dmitara Berbatova, który miał być lekarstwem na brak Falcao i niemoc strzelecką. Bułgar okazał się być dopełnieniem układanki Ranierego. Zespół zaliczył naprawdę dobrą wiosnę, kończąc rozgrywki na drugim miejscu. Monaco zdobyło najwięcej punktów w swojej historii i po dziesięciu latach przerwy wróciło do Ligi Mistrzów. Śmiało można uznać to za wielki sukces drużyny, która niecałe trzy lata wcześniej była bliska spadku z Ligue 2.
Wyobraźcie sobie zatem minę kibica AS Monaco latem ubiegłego roku, gdy rosyjski miliarder stracił ponad połowę swojego majątku przez rozwód z żoną. Na pierwszy rzut oka może to wydawać się głupie. Gdy przypomnimy sobie jednak o wszystkich, przeprowadzonych rok wcześniej, transferach i wielkich kontraktach piłkarzy, zdamy sobie sprawę, że piękna bajka może dobiec końca. To uszczuplenie finansowe spowodowało całkowitą zmianę w zarządzaniu drużyną. Postanowiono pozbyć się największych gwiazd i szukać oszczędności. Klub opuścili Rodriguez, Falcao i Riviere, trójka która stanowiła o sile ofensywnej drużyny. W sumie kadra „Les Rouges et Blancs” zmniejszyła się o 25 zawodników. Piłkarzy udało się sprowadzić do Księstwa głównie na zasadzie wypożyczenia.











