W poprzedniej rundzie Pucharu Anglii Arsenal wyeliminował Liverpool FC; teraz przyszedł czas na starcie z inną drużyną z miasta Beatlesów, Evertonem. To zadanie nie zapowiadało się na takie z kategorii łatwych i przyjemnych. W końcu trzeci w tabeli Premier League zespół podejmował drużynę z miejsca szóstego. Dodatkowo menedżer gości, Roberto Martinez, dobrze wie jak zwyciężać w najstarszych rozgrywkach piłkarskich świata, co udowodnił chociażby w zeszłym roku.
Goście lepiej rozpoczęli mecz, ale to Arsenal pierwszy zdobył gola. W 7. minucie błąd jednego z piłkarzy Evertonu w środku pola wykorzystał Cazorla, który po przebiegnięciu z piłką kilku metrów podał do znajdującego się na granicy pola karnego Ozila, a ten strzałem na dłuższy słupek pokonał Joela Roblesa, bramkarza Evertonu. W 8. minucie strzelał Sanogo, a niecałe sto sekund później zza pola karnego uderzał Alex Oxlade-Chamberlain. W obu przypadkach golkiper gości był na swoim miejscu i popisał się niezłymi paradami. W 11. minucie doczekaliśmy się odpowiedzi ze strony podopiecznych Roberto Martineza. Pinaar uderzył na bramkę Łukasza Fabiańskiego, ale w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany przez jednego z obrońców gospodarzy.

W 24. minucie byliśmy świadkami dość dziwnej sytuacji, przynajmniej jak na tak wysoki poziom rozgrywek. Dośrodkowanie Sagny z prawego skrzydła okazało się na tyle groźne, że bramkarz gości swoją interwencją o mało nie „wrzucił” piłki do własnej bramki. Ostatecznie futbolówka po odbiciu się od słupka wyszła na rzut rożny. W 32 minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Arteta, ale obrońcy Evertonu zdążyli z blokiem. Chwilę po tym z szybkiej kontry bramkę zdobył napastnik Evertonu, Romelu Lukaku. Po zamieszaniu pod bramką Arsenalu spowodowanym strzałem Mirallasa, do piłki dopadł zawodnik wypożyczony z Chelsea i z największą łatwością skierował futbolówkę do praktycznie pustej bramki.
34. minuta to mocne uderzenie Alexa Oxlade-Chamberlaina i świetna interwencja bramkarza gości. 60 sekund później Mirallas strzelił wprost w ręce Łukasza Fabiańskiego. W 41. minucie S.Cazorla popisał się niezłym wolejem, ale rzut rożny to wszystko, co osiągnął tym strzałem. Sędzia do pierwszej połowy doliczył dwie minuty i choć nie można zarzucić piłkarzom braku zaangażowania w grę, wynik do przerwy pozostał bez zmian.
Na drugą część spotkania obie drużyny wyszły bez większych aspiracji do szybkiej zmiany wyniku. W 49. minucie wprawdzie uderzał Alex Oxlade-Chamberlain, ale prosto w ręce bramkarza. Cztery minuty później Cazorla sturlał mocno i niecelnie, a piłka poszybowała w trybuny. Świetną okazję do zdobycia gola miał Barkley po podaniu Lukaku w 54. minucie, ale zapewne chciałby o niej jak najszybciej zapomnieć. Niepilnowany zawodnik nawet nie trafił w światło bramki.










