Po trzech tygodniach przerwy na angielskie boiska powróciły najstarsze piłkarskie rozgrywki świata. W sobotnich spotkaniach 1/8 finału FA Cup nie było już słabych drużyn, jednak nie oznacza to wcale, że mecze rozgrywały wyłącznie zespoły z Premier League.
Już pierwszy z meczów rozgrywanych w sobotę przyniósł niespodziankę. Drużyna z Championship, Birmingham City, szybko objęła prowadzenie w starciu z wielką Chelsea Londyn. Podczas dośrodkowania z rzutu rożnego fatalnie zachowała się defensywa „The Blues”, w wyniku czego David Murphy spokojnie trafił do siatki. Podopiecznym Villasa-Boasa udało się doprowadzić do remisu dopiero w drugiej połowie za sprawą trafienia Sturridge’a, dzięki czemu będą mogli jeszcze raz zmierzyć się z drużyną z Birmingham.

Chwilę po zakończeniu tego meczu czekały na nas kolejne pucharowe emocje – o 16 rozpoczęły się następne trzy spotkania. Everton podejmował na swoim stadionie spadkowicza z angielskiej ekstraklasy w poprzednim sezonie, czyli „Mandarynki” z Blackpool. Drużyna z Liverpoolu nie miała żadnych problemów z udowodnieniem, dlaczego była faworytem tego spotkania – już w 1. minucie gola zdobył Royston Drenthe, a pięć minut później wynik meczu ustalił Denis Stracqualursi.
Całkiem podobny przebieg miał mecz Millwall z Boltonem. Goście również wcześnie rozpoczęli strzelanie – już w 4. minucie meczu do siatki trafił wypożyczony z Arsenalu Ryo Miyaichi. W drugiej połowie zwycięstwo drużyny z Premiership przypieczętował były zawodnik Liverpoolu, David N’Gog.
Jedynym przedstawicielem drugiej klasy rozgrywkowej, który wygrał swoje sobotnie spotkanie, był zespół Leicester. Mierzył się on na wyjeździe z beniaminkiem Premier League, Norwich. Pierwszego gola w tym meczu zdobył w 5. minucie stoper gości, Sean St. Ledger. Wyrównał 18 minut później skrzydłowy „Kanarków”, Wesley Hoolahan, a w 71. minucie spotkania awans swojej drużynie zapewnił napastnik Leicester, Dave Nugent.

O 18:15 rozpoczęła się jedyna tego dnia potyczka dwóch ekstraklasowych zespołów, czyli pojedynek Sunderlandu z Arsenalem. Tydzień wcześniej w takim samym meczu, tyle że w ramach Premier League, rzutem na taśmę zwyciężyła drużyna z północnego Londynu. Wówczas zwycięstwo „Kanonierom” zapewnił Thierry Henry, który tutaj wystąpić już nie mógł, ponieważ wrócił do Nowego Jorku. Być może właśnie Francuza zabrakło ekipie Arsene Wengera, która po raz kolejny kompletnie zawiodła i przegrała na Stadium Of Light 2:0. Bramki dla zwycięskiej drużyny zdobyli Kieran Richardson oraz Alex Oxlade-Chamberlain – samobójczą. Była to największa niespodzianka tego dnia w Pucharze Anglii.
Sobotnie spotkania przyniosły sporo bramek – padło ich w sumie 11, co daje średnią ponad dwóch goli na mecz. Szansę na polepszenie swojego dorobku bramkowego zmarnowali najlepsi strzelcy Pucharu Anglii – Jermaine Beckford oraz Darius Henderson. Ten pierwszy strzelił najwięcej goli (5) spośród wszystkich zawodników uczestniczących w rozgrywkach i będzie miał jeszcze okazję na polepszenie swojego dorobku, bo Leicester zagra w ćwierćfinale. Szans na koronę króla strzelców nie ma już natomiast zawodnik Millwall, który zdobył w sumie o jedną bramkę mniej, jednak jego zespół odpadł z rywalizacji o FA Cup.
Komplet wyników sobotnich spotkań Pucharu Anglii (pogrubioną czcionką drużyny z Premier League):
Chelsea 1:1 Birmingham City
Everton 2:0 Blackpool
Millwall 0:2 Bolton Wanderers
Norwich City 1:2 Leicester City
Sunderland 2:0 Arsenal