Październik był niesamowitym miesiącem dla Arsenalu. Pięć z sześciu meczów zakończyło się ich zwycięstwem. Triumf z Bayernem oraz Manchesterem United, nagroda dla menedżera miesiąca BPL, którą odebrał Arsene Wenger – te czynniki kształtowały w niedzielnych kibicach wizję „Kanonierów”, którym w końcu „zatrybiło” to brakujące coś. Promyk nadziei, będący dla tych bardziej doświadczonych, mniej podpalających się fanów, zwykłym, krótkotrwałym promykiem nadziei.
Drużyna z północnego Londynu już nieraz przyzwyczaiła do tego, że w tych nieistotnych momentach potrafi wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności. Październikowy entuzjazm nie przełożył się na listopadowy. Monachijczycy boleśnie zrewanżowali się i upokorzyli angielski zespół, a dodatkowo po przerwie dołączyła ligowa porażka z WBA.
Dzisiaj „The Gunners” podejmą na własnym boisku Dinamo Zagrzeb. W ostatnich dniach w mainstreamie było bardzo głośno o chorwackiej drużynie. Powodem nie była ich dobra gra, ale czteroletnie zawieszenie ich piłkarza, Arijana Ademiego, za stosowanie dopingu. Sam zawodnik tłumaczy się, że nieświadomie przyjął trefne suplementy. Za podobne przewinienie sześć lat temu Jakub Wawrzyniak wyleciał tylko na rok. Dobrze, że w przypadku lewego obrońcy Lechii UEFA kara nie była tak surowa, bo polska piłka mogłaby być wtedy pozbawiona swojej flagowej postaci.
Co ciekawe, u Ademiego nielegalne środki zostały wykryte po… pierwszym meczu z Arsenalem wygranym przez Dinamo 2:1, ale nie był on człowiekiem, który by jakoś specjalnie wybijał się ponad innych w tym spotkaniu.
Trudno stwierdzić, czy dzisiaj na Emirates gospodarze liczą na rewanż. Byłoby to dużym eufemizmem, bo tak samo jak urzędnicy w ZUS-ie nie mają obowiązku być powolnymi i wkurzającymi, tak samo Arsenal musi zdobyć dzisiaj trzy punkty, czyli tyle samo, ile aktualnie ma na koncie. Do drugiego Olympiakosu strata wynosi sześć oczek, więc Anglicy nie mają prawa już się potknąć.
Do pozytywnego finiszu fazy grupowej drużynę Arsene’a Wengera ma poprowadzić Mesut Oezil. Niemiec jest ostatnio w niesamowitej formie i pomimo porażki z WBA ustanowił w tym meczu najlepszą passę w historii Premier League (pod względem kolejnych meczów z asystą). Jak sam przyznaje, kluczowym dla jego świetnego samopoczucia jest fakt, że pierwszy raz po przejściu do Anglii w pełni przepracował okres przygotowawczy oraz dodatkowe treningi strzeleckie stosowane przez francuskiego szkoleniowca.













