Italia w swoim wyjazdowym spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata 2014 pokonała 3:1 Armenię. Gole dla zespołu wicemistrzów Europy zdobyli Pirlo z rzutu karnego, Daniele De Rossi oraz Pablo Osvaldo. Honorowe trafienie dla Armenii zaliczył Mkhitaryan.
Przed meczem Armenia – Italia faworyt mógł być tylko jeden. Tym bardziej że selekcjoner „Squadra Azzurra”, Cesare Prandelli, desygnował do gry niezwykle ofensywne zestawienie. Linię ataku tworzyli Pablo Osvaldo wespół z Sebastianem Giovinco. Natomiast w pomocy zagrał kwartet De Rossi, Montolivo, Marchisio i Pirlo. Taki skład miał zwiastować grad goli na obiekcie Hrazdan w Erewaniu. Niespodzianką w składzie reprezentacji Włoch z całą pewnością była nieobecność Chielliniego, którego zastąpił powracający do drużyny po słynnej aferze Calcioscommesse Domenico Criscito.

Wicemistrzowie Europy już po pięciu minutach mogli objąć prowadzenie. Po uderzeniu z rzutu wolnego egzekwowanego przez Andreę Pirlo skuteczną interwencją popisał się Berezovski i kibice gospodarzy mogli odetchnąć z ulgą. Co się odwlecze, to uciecze – potwierdził to pomocnik Juventusu pięć minut później. Po dośrodkowaniu Criscito piłka w polu karnym trafiła w rekę w Mkojana i sędzia podyktował rzut karny dla podopiecznych Prandellego. „Jedenastkę” pewnym strzałem na gola zamienił Pirlo i od tego momentu wydawać się mogło, że wszystko toczy się tak, jak przewidywano przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
W kolejnych minutach bój w Erewaniu nie był zachwycającym widowiskiem. Italia, jakby usatysfakcjonowana skromnym prowadzeniem, nie wzniosła się na wyżyny swoich możliwości, co skrzętnie starali się wykorzystać gospodarze. Ci raz po raz tworzyli sobie klarowne okazje bramkowe i jedna z takich szans dała im niespodziewanie gola w 27. minucie. Trafienie zaliczył Mkhitaryan, który ubiegł Barzagliego i po długim rogu umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Buffona.
W ostatnich fragmentach pierwszej części spotkania ponownie do głosu doszli reprezentanci Włoch. Jednak strzały Sebastiana Giovinco nie znalazły drogi do bramki i pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 1:1.
Po zmianie stron Italia szybko chciała postawić stempel i zapewnić sobie trzy punkty. Chociaż chęci przez długi czas nie przekładały się na zamiary, to jednak upór dał to, czego oczekiwał Prandelli. W 64. minucie bramkę na 2:1 dla Włochów zdobył Daniele De Rossi, który wykorzystał podanie Andrei Pirlo. Od tej pory goście byli stroną dominującą w meczu. Osiem minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego wynik spotkania ustalił Pablo Osvaldo i czterokrotni mistrzowie świata mogli wracać na Półwysep Apeniński w dobrych nastrojach.










