Ostatnie dni przed rozpoczęciem kolejnych rozgrywek Barclays Premier League to od kilku lat dla kibiców Arsenalu Londyn okres burzy i naporu. Rozdarci między dwoma odmiennymi stanami świadomości, lękiem a przeświadczeniem graniczącym z pewnością, fani „Kanonierów” z niecierpliwością czekają na pierwszy mecz sezonu. W drużynie Wengera jak co roku talentu jest pod dostatkiem, zespół wydaje się zgrany, skarbiec jest pełny. Czy będzie to zatem sezon zespołu z północnego Londynu? Analizując kilka aspektów, postaram się odpowiedzieć na to pytanie.
TRANSFERY
Bramka: Zamianę Fabiańskiego na Ospinę uważam za jak najbardziej pozytywną. W myśl dewizy „z niewolnika nie ma pracownika” Wenger pozwolił odejść do Swansea Polakowi, a w zamian za niego, w rozsądnej cenie (4 mln euro), zakupił młodszego, ale też już doświadczonego Ospinę. Przewiduję, że Kolumbijczyk będzie nie tylko dobrym zmiennikiem Szczęsnego, ale może śmiało z nim rywalizować o bluzę z numerem jeden.
Obrona: Pozbycie się podstarzałego, będącego daleko od optymalnej formy i mającego rozbuchane oczekiwania finansowe Bacarego Sagny jestem w stanie zrozumieć. Tym bardziej że zastąpił go ograny w lidze angielskiej i prezentujący zawsze wysoki poziom Mathieu Debuchy. Wenger zabezpieczył się także na wypadek kontuzji byłego gracza Newcastle, kupując perspektywicznego Calluma Chambersa. Ten transfer budzi we mnie dużo większe wątpliwości. 19-latek wystąpił dosłownie w kilku meczach w Premier League. Może okazać się przyszłą ostoją defensywy „Lwów Albionu”, ale też zostać kolejnym Carlem Jenkinsonem, którego zastąpił w składzie „Kanonierów”. W mojej ocenie niepotrzebne i bardzo kosztowne ryzyko. Te 18 mln funtów można było postawić na bardziej przewidywalnego konia. Sprawą, która mnie najbardziej zszokowała, było totalne odsunięcie w zeszłym sezonie od pierwszego składu niedawnego kapitana – Thomasa Vermaelena. To prawda, że para Mertesacker – Koscielny grała świetnie, ale 14 meczów w lidze, z czego duża część z ławki, niegdysiejszej ostoi defensywy „Armatek”, zwłaszcza w sezonie poprzedzającym mundial, to przesada. W pełni rozumiem jego rozgoryczenie i chęć przeniesienia do Barcelony. Kwestia jest o tyle bolesna, że Arsenal zostaje bez trzeciego środkowego obrońcy na poziomie!!! Z przymusu na tej pozycji może grać wspomniany wcześniej 19-letni Chambers (był na niej podczas meczu o Tarczę Dobroczynności). Czy jednak zespół ubiegający się o mistrzostwo Anglii może opierać defensywę na przesuniętym z konieczności, nie posiadającym żadnego doświadczenia na pozycji młodzianie? Fakt, okienko transferowe jeszcze otwarte, ale ściągnąć za rozsądne pieniądze gracza na poziomie Belga będzie bardzo trudno. Uważam, że brak Vermaelena stanie się drugim kluczowym powodem, z powodu którego Arsenal nic nie osiągnie w tym sezonie.
Pomoc: Powodem numer jeden jest brak klasowego defensywnego pomocnika. Od czasu odejścia Alexa Songa na tej pozycji mamy do czynienia z wielką dymiącą dziurą. To właśnie brak typowego czyściciela środka pola sprawił, że poprzedni sezon obfitował w porażki z najgroźniejszymi rywalami rzędu 1:5, 0:6, 3:6. Szczególnie przykre było spotkanie z Liverpoolem z lutego tego roku. W zakończonym 1:5 meczu piłkarze z czerwonej części Liverpoolu kilkukrotnie wyprowadzali groźne akcje po stałych fragmentach gry. Ewidentnie brakowało defensywnego pomocnika, który zostałby w okolicach środka boiska i skutecznie przecinał szarże duetu Suarez – Sturridge. Co prawda Wenger poniekąd widział problem, o czym świadczy sprowadzenie ponownie do Londynu Mathieu Flaminiego. Francuzowi nie można odmówić zaangażowania, charyzmy, waleczności, obecnie brak mu jednak umiejętności na poziomie, do którego aspiruje Arsenal. Flamini sprawdziłby się doskonale jako opcja rezerwowa dla zawodnika z absolutnego światowego topu na tej pozycji, ale jako podstawowy DM ani on, ani Mikel Arteta nie dają tyle drużynie, ile dawać powinni. Kto zatem mógłby zasypać wspomnianą dziurę? Najprostszym rozwiązaniem było wyciągnięcie Alexa Songa w rozliczeniu za Vermaelena. Ruch ten idealnie zaspokoiłby potrzeby obu klubów, ale doskonale wiemy, że nic z tego nie wyszło. Dla mnie świetnym posunięciem byłoby sprowadzenie któregoś z braci Benderów. Obaj ostatnio byli kontuzjowani, może zatem kwota odstępnego nie byłaby duża. Z innych typów Geoffrey Kondogbia – plotki głoszą, że projekt „wielkie Monaco” ma się skończyć równie szybko, jak się rozpoczął. Gdyby tak się stało, młody Francuz byłby idealnym kandydatem do założenia biało-czerwonej koszulki.











