Problemy Arki z każdą kolejką rosną coraz bardziej. Zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego wciąż nie odnajduje formy, a w dodatku odpadł szybko z Pucharu Polski. W związku z tym krzesło, na którym siedzi szkoleniowiec, z każdą kolejką jest coraz gorętsze.
I znając polskie realia, wcale posada doświadczonego trenera nie musi szybko ostygnąć. W mediach coraz częściej mówi się o tym, że działacze Arki zdecydują o tym, by rozstać się z dotychczasowym szkoleniowcem i w jego miejsce przyjdzie ktoś inny, który jak na nową miotłę przystało poprawi wyniki.
Gwarancji na lepsze wyniki jednak taki ruch nie da, tak samo jak nie daje jej Jacek Zieliński. Dalsze losy trenera jak i klubu w dużej mierze zależą oczywiście od cierpliwości właścicieli klubu z Gdyni. Na razie nikt nie podejmuje ryzyka, więc w zachowaniem pewnego spokoju Arka może jeszcze się jakoś ratować.
Cierpliwości
Powodów do zachwytów nie ma, to fakt, ale nie ma co załamywać rąk. Gdynianie zgodnie z oczekiwaniami mieli bić się o utrzymanie i tu żadnych zaskoczeń nie ma. Jedną z przyczyn trwających problemów żółto-niebieskich jest oczywiście letnie okienko transferowe, w którym Arka bardziej się osłabiła niż wzmocniła.

Jacek Zieliński miał zatem utrudnione zadanie, gdyż musiał lepić nowy zespół bez ważnych ogniw, które stracił przed sezonem. Zastąpienie Michała Janoty czy Luki Zarandii dla takiego klubu jak Arka nie jest łatwą sprawą.
Drużyna dostała oczywiście kilka nowych twarzy, które też nie do końca potrafiły się wkomponować tak jakby się tego chciało. Są jednak powody, na których można opierać tezę że Arka się obudzi i zacznie grać nieco lepiej. Pierwszą „jaskółką” okazało się starcie z łódzkim KS, który co prawda bity jest przez wszystkich w ekstraklasie od dłuższego czasu, ale mimo wszystko swoje na boisku trzeba było zrobić.
Obiecująco wyglądała także ekipa prowadzona przez trenera Jacka Zielińskiego w ostatnim meczu ligowym, kiedy to musiała stanąć w szranki z aktualnym Mistrzem Polski – Piastem Gliwice. I choć z bezbramkowego remisu na pierwszy rzut oka powinna cieszyć się bardziej drużyna z Pomorza, to z przebiegu meczu może mimo wszystko czuć lekki niedosyt.
Rzeczywiście, gdynianie wciąż mają wiele niedociągnięć, nie jest to zespół wykorzystujący w stu procentach swój potencjał, ale patrząc na ich grę można było wysuwać wnioski, że w końcu musi nadejść przełamanie. Pytanie tylko kiedy i czy nie będzie za późno.
Im strzelać nie kazano
Kiepska skuteczność Arkowców to jedna z podstawowych rzeczy, nad którymi trzeba natychmiast popracować jeśli się myśli o czymś więcej niż o biciu się do ostatniej kolejki, po to by się w lidze utrzymać. Gdynianie pod względem strzelanych bramek zajmują przedostatnie miejsce, będąc lepszymi jedynie od zawodników Korony Kielce.











