Ten mecz Arabia Saudyjska zapamięta na długo. Pokonanie Argentyny, w której wielu upatrywało faworyta do zdobycia mistrzostwa świata, to ogromna sensacja. „Zielone Sokoły” okupiły jednak wygraną kontuzjami swoich dwóch czołowych zawodników. To teoretycznie dobra wiadomość dla reprezentacji Polski.
Istne szaleństwo ogarnęło we wtorek saudyjskie królestwo. Państwowe media opublikowały między innymi zdjęcia z domu księcia Mohammeda bin Salmana, który wraz ze swoją rodziną świętował triumf nad Argentyną. To właśnie następca tronu przekonał swojego ojca, aby z okazji wygranej na mundialu w Katarze środa była w całym kraju dniem wolnym od pracy. Szybko na ziemię musiał natomiast zejść sztab selekcjonera Herve Renarda. A to za sprawą dwóch kontuzji kluczowych dla układanki francuskiego trenera piłkarzy.
Makabryczna kontuzja
Przesadą byłoby stwierdzenie, że pod koniec spotkania Arabia Saudyjska jedynie rozpaczliwie się broniła. Tym niemniej zwłaszcza w doliczonym czasie gry musiała mocno popracować w defensywie. Argentyńczycy próbowali bowiem wyrównać głównie poprzez próby dośrodkowań w pole karne swoich przeciwników. Jedna z najgroźniejszych sytuacji „Albicelestes” miała miejsce w 95. minucie.
Do jednej z wrzutek wyszedł wtedy bramkarz Mohammed Al-Owais, który w trakcie swojej interwencji niefortunnie zderzył się ze swoim kolegą z reprezentacji, Yasserem Al-Shahranim. Początkowo akcja po wybiciu piłki przez golkipera toczyła się dalej, ale po chwili sędzia przerwał mecz. Lewy defensor „Zielonych Sokołów” padł bowiem na murawę nieprzytomny i był następnie opatrywany przez kilka minut.
W tej sytuacji trudno nie użyć bokserskiego porównania, bo Al-Shahrani został zwyczajnie znokautowany kolanem przez Al-Owaisa. Saudyjska federacja poinformowała później, że defensor ma złamaną szczękę i kość twarzy, zaś dodatkowo doznał krwotoku wewnętrznego. Wpierw został przetransportowany do szpitala w Dosze, natomiast następnego dnia pomyślnie przeszedł operację w szpitalu w saudyjskiej stolicy, Rijadzie.
Mundial dla 30-letniego obrońcy Al-Hilal już się jednak zakończył. Al-Shahrani od prawie dekady jest jej podstawowym zawodnikiem, dlatego niezwykle trudno będzie go zastąpić. Alternatywy na lewej stronie defensywy specjalnie nie ma. Nieprzypadkowo po makabrycznie wyglądającej kontuzji zmienił go klubowy kolega Mohammed Al-Burayk, który nominalnie jest prawym obrońcą.











