Zespół 1. FC Kaiserslautern przegrał na własnym stadionie z Bayerem Leverkusen 0:2. Obie bramki padły w drugiej części meczu, a zdobyli je Michael Ballack i Sidney Sam. Dzięki temu zwycięstwu „Aptekarze” awansowali na szóste miejsce w tabeli.
Pierwsza połowa nie była zbytnio interesująca. Na początku spotkania Michael Ballack oddał dwa strzały z dystansu, ale najpierw jego uderzenie obronił Kevin Trapp, a za drugim razem piłka nie trafiła nawet w światło bramki. Potem zaatakował zespół gospodarzy, ale ani Dorge Kouemaha, ani Konstantinos Fortounis nie potrafili pokonać Bernda Leny. Piłkarze obu drużyn grali tak, jakby nie zależało im na zwycięstwie, a jeden punkt w tym meczu był szczytem ich marzeń. Nieco aktywniejsi byli Stefan Kiessling i Ballack, którzy napędzali, sporadyczne jednak, ataki „Aptekarzy”. W 31. minucie potężnym uderzeniem z dystansu popisał się Kiessling, ale kopnięta przez niego piłka nie trafiła w światło bramki. Sześć minut później sytuację bramkową wreszcie stworzyli sobie gospodarze. Po kilku krótkich podaniach Christian Tiffert zdecydował się na uderzenie piłki sprzed pola karnego, ale ta trafiła jeszcze w jednego z obrońców i wyszła na rzut rożny. Na cztery minuty przed końcem pierwszej części gry Bernda Lenę zaskoczyć próbował Florian Dick, ale podobnie jak jego kolegom, nie udało mu się to.
Druga połowa była zdecydowanie lepsza od pierwszej, a to za sprawą piłkarzy Bayeru, którzy chyba dostali w przerwie ostrą reprymendę od trenera. Sygnał do ataku dał Lars Bender – środkowy pomocnik próbował zaskoczyć golkipera „Czerwonych Diabłów” uderzeniem z dystansu, ale Trapp w ostatniej chwili sparował futbolówkę na rzut rożny. W 54. minucie na listę strzelców wpisał się najaktywniejszy w tym meczu zawodnik „Aptekarzy”, Michael Ballack. Niemiecki rozgrywający gra ostatnio coraz lepiej i chyba powraca do swojej najlepszej formy. Po blisko godzinie gry po raz kolejny blisko strzelenia gola był Bender, ale znowu świetnie zachował się Trapp i nie pozwolił gościom powiększyć prowadzenia. Cztery minuty później byliśmy świadkami zamieszania w polu karnym zespołu Kaiserslautern – po błędach obrońców do piłki dopadł Stefan Kiessling, ale kopnął ją prosto w ręce młodego golkipera. W 69. minucie Thanos Petsos miał szansę zdobyć wyrównującą bramkę, ale obaj bramkarze byli tego dnia dobrze dysponowani. Tym razem interwencją popisał się Bernd Leno i szybkim wyprowadzeniem piłki rozpoczął kontrę gości – jak się okazało, skuteczną. Gola strzelił, będący w tym sezonie w niezłej dyspozycji, Sidney Sam.
Po tej bramce trener gospodarzy zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i na boisku pojawili się dwaj dodatkowi napastnicy – Adam Nemec i Richard Sukuta-Pasu. Wydawało się, że zmiana stylu gry na bardziej ofensywny wprowadzi w zespole Bayeru nieco zamieszania – nic z tych rzeczy. Drużyna „Aptekarzy” jest zbyt doświadczona, aby pozwolić sobie na stratę takiego prowadzenia. Co prawda, piłkarze gości cofnęli się do obrony, ale nie oddali pola „Czerwonym Diabłom” – pozwolili im się jedynie wybiegać. Ostatnią dogodną sytuację tego spotkania zmarnował Dorge Kouemaha, po którego uderzeniu piłka wylądowała na trybunach.








