W poniedziałek końca dobiegła 34. kolejka Premier Ligi. Jeden z hitów tej kolejki zawiódł. Anży Machaczkała zremisowało ze Spartakiem Moskwa 0:0.
W mecz lepiej weszli goście. Już po 30 sekundach gry wypracowali sobie bardzo dobrą okazję do zdobycia bramki. Jednak po zagraniu Jurija Żyrkowa Mbark Boussoufa posłał piłkę minimalnie obok słupka. Po tej szansie gracze Anży nie poszli za ciosem. Gra przeniosła się raczej do środka boiska. Na kolejną sytuację podbramkową zgromadzeni na stadionie kibice musieli czekać aż do siódmej minuty. W pobliżu swojego pola karnego Rasim Tagirbiekow stracił piłkę na rzecz Wellitona, a ten zagrał na przeciwległą stronę „szesnastki” do Emmanuela Emenike. Nigeryjczyk zdecydował się na strzał, lecz ten okazał się na tyle lekki, że Władimir Gabułow zdążył wrócić do bramki i skutecznie interweniować. 180 sekund później przyjezdni wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu Joao Carlosa piłka została jednak wybita za linię końcową. Powstrzymanie na prawej stronie boiska Samuela Eto’o około 12. minuty gry przez trójkę graczy „Miaso” okazało się ostatnim wartym zauważenia zdarzeniem pierwszego kwadransa.

Gdy zegar wskazywał 17. minutę, Spartak zyskał rzut wolny w dość niebezpiecznej odległości od bramki. Mimo że w polu karnym Anży znalazło się sporo zawodników w czerwonych koszulkach, Dmitrij Kombarow zdecydował się na strzał, który okazał się niecelny. W rewanżu niecelnie uderzył Joao Carlos. Niedługo później Siergiej Parszywliuk musiał uciec się do faulu, by zatrzymać Żyrkowa. W odpowiedzi na to w „szesnastce” Anży miało miejsce spore zamieszanie. Wpadł w nią Emenike, wyciągnął z bramki Gabułowa, chcąc odegrać piłkę partnerom. Zagrał ją jednak przeciwnikom, tracąc szansę na umieszczenie futbolówki w siatce. Niedługo po tym w dobrej sytuacji mógłby znaleźć się Aleksiej Iwanow, gdyby nie skutecznie zastawiona na niego pułapka ofsajdowa.
Po pół godzinie gry dośrodkowanie na Eto’o w „szesnastkę” Spartaka posłał Aleksiej Łogaszow, ale napastnika reprezentacji Kamerunu pewnie ubiegł Andrij Dzikań. Zaraz po tym mecz się troszkę zaostrzył. Żółtymi kartkami sędzia ukarał Marka Suchego i Sambę. W 36. minucie nie popisał się Rafael Carioca, tracąc piłkę na rzecz Odila Ahmedowa. Szybko jednak naprawił swój błąd, odzyskując ją. 120 sekund później po zagraniu Eto’o przed szansą stanął Boussoufa. Na skuteczny strzał nie pozwolili mu jednak defensorzy „Miaso”. Gdy do końca pierwszej połowy brakowało sześciu minut, z linii pola karnego Dzikania zaskoczyć spróbował Eto’o, lecz posłał futbolówkę niewiele nad poprzeczką. Zaraz po tym o wiele bardziej niedokładny był Emenike, strzelając z 40 metrów. W 43. minucie w polu karnym Spartaka zrobiło się gorąco, kiedy do wykonywania rzutu wolnego podszedł Boussoufa. Posłane przez niego dośrodkowanie do Samby okazało się zbyt wysokie. Pierwszą część meczu zakończyła niecelna główka Jucilei.











