Godziny dzielą nas od rozpoczęcia 18. serii spotkań najwyższej klasy rozgrywkowej w Rosji. Na brak emocji kibice narzekać nie powinni. Szykują im się dwa spore hity. Rewelacja sezonu, Anży Machaczkała, zmierzy się na wyjeździe z Rubinem. Z kolei moskiewski Spartak podejmie pogrążonego ostatnio w kryzysie Kubania.

Wytypowanie faworyta potyczki rozgrywanej na Stadionie Centralnym sprawia nieco problemów. Wydaje się, że więcej szans na wygraną daje się podopiecznym Kurbana Bierdyjewa. O kazańczykach w ostatnim czasie można powiedzieć dużo złego. Grają futbol wolny, przewidywalny, trudno im organizować akcje ofensywne, mają spory problem ze strzelaniem goli. Jednak z najważniejszego ze stawianych przed nimi zadań wywiązują się bardzo dobrze – wygrywają. W ośmiu ostatnich meczach odnieśli aż sześć zwycięstw. Szczególnie usatysfakcjonowani mogą być zwłaszcza po ostatnim – nad Dynamem Kijów w eliminacjach Ligi Mistrzów. Anży natomiast od jakiegoś czasu prezentuje się przyzwoicie i nic poza tym. Zespół Gadżiego Gadżijewa stracił sporo impetu z początku rozgrywek, kiedy znajdował się w ścisłej czołówce tabeli Premier Ligi. Jednak biorąc pod uwagę to, jaki składem dysponuje trener ekipy z Machaczkały, należy darzyć go szacunkiem za jego osiągnięcie. Choć team z Kaukazu nie prezentuje się rewelacyjnie i jego opiekun nie ma w składzie zawodników pokroju Ałana Kasajewa czy Gokdeniza Karadeniza, nadal jest trudnym przeciwnikiem. Wystarczy przypomnieć to, jak niemiłosiernie przed tygodniem męczył się z nim Zenit, zanim Aleksandr Kierżakow zadał decydujący cios. Więcej szans na wygraną leży po stronie Rubinu. Jednak, jeżeli spotkanie to zakończy się wygraną Anży, nikogo raczej nie powinno to dziwić.
Również twardy orzech do zgryzienia w najbliższej kolejce będzie miał Spartak Moskwa. Przeciwnikiem najbardziej utytułowanego rosyjskiego klubu będzie inny beniaminek, Kubań Krasnodar. Gdyby to spotkanie rozgrywane było na początku sezonu, wskazania faworyta byłoby jednoznaczne. Nikt raczej nie spodziewałby się innego rozstrzygnięcia niż trzy punkty zgarnięte przez ekipę prowadzoną przez Dana Petrescu. Obecnie zespół z Krasnodaru coraz mniej przypomina team, który tak rewelacyjnie wchodził w sezon i zdawał się walczyć o Ligę Mistrzów. Chociaż przed przerwą letnią udało mu się pokonać Rubin, wcześniej przydarzyły mu się wpadki jak derbowa porażka z Krasnodarem czy utrata punktów przeciwko Kryljom. Przed tygodniem Kubań się skompromitował, przegrywając 1:3 z Tomem Tomsk. Spartak również gra w kratkę. Z jednej strony nie potrafi pokonać Tomu czy Rubinu i przegrywa z Dynamem, z drugiej pokonuje Rostów i Lokomotiw. Dobrym znakiem dla podopiecznych Walerego Karpina jest wynik z poprzedniej kolejki, w której udało się pokonać Wołgę Niżny Nowogród 2:0. W przypadku umiejętności piłkarskich przewaga zdecydowanie leży po stronie Spartaka. Gracze pokroju Wellitona, Ariego, braci Kombarowów czy McGeady’ego są w stanie samodzielnie rozstrzygnąć o losach konfrontacji. Natomiast trener Dan Petrescu już nie raz udowodnił, że potrafi radzić sobie z klasowymi przeciwnikami. W końcu Kubań był w ścisłej czołówce Premier Ligi, a wcześniej prowadzona przez niego Unirea Urzuceni do końca liczyła się w walce o fazę pucharową Ligi Mistrzów. Choć krasnodarczycy są w kryzysie, potyczka ze Spartakiem stanowi dla nich idealną okazję do przełamania się i powrotu na właściwe tory. W końcu do starcia z „Czerwono-białymi” nigdy nie trzeba się specjalnie motywować.











