Jeden z hitów 28. kolejki Premier Ligi nie rozczarował. Na stadionie w Machaczkale kibice byli świadkami znakomitego widowiska. Na ich nieszczęście okazało się ono jednostronne. Anży poległo aż 3:5, a głównym tego sprawcą stał się autor hat-tricka, Seydou Doumbia.
Mecz rozpoczął się w sposób wręcz wymarzony dla gospodarzy. Po zaledwie 240 sekundach gry w pole karne CSKA nad głową Kamila Agałarowa dośrodkował Mbar Boussoufa. Uderzenie pomocnika Anży wybronił Siergiej Czepczugow, lecz odbita przez niego piłka znalazła się pod nogami Samuela Eto’o. Ten takich prezentów nie zwykł marnować i umieścił futbolówkę w siatce. Trzy minuty później po zagraniu Kameruńczyka sam na sam z golkiperem znalazł się Jurij Żyrkow, ale jego uderzenie okazało się minimalnie niecelne. Kilka chwil potem pierwszy groźny atak strzałem z linii „szesnastki” zakończył Ałan Dzagojew, z którym poradził sobie Nukri Rewiszwili. Zaraz po tym jak gruziński bramkarz w wyścigu o piłkę uprzedził Seydou Doumbię, gospodarze zmarnowali świetną okazję. Po odzyskaniu inicjatywy przez Anży w pole karne wbiegł Eto’o, mimo asysty Ignaszewicza z Bieriezuckim oddał strzał zablokowany przez Czepczugowa. Dobijać to próbował Boussoufa, ale minimalnie przestrzelił.

Na początku drugiego kwadransa po tym, jak w pobliżu „szesnastki” gości piłkę stracił Marokańczyk, ogrom szczęścia miał Czepczugow. Golkiper pomylił się na przedpolu, zostawiając Żyrkowa sam na sam z bramką. Na jego szczęście, były „Wojskowy” za bardzo zagrał w prawo, przez co żaden z jego kolegów z drużyny nie zdążył do podania. W 21. minucie o pokonanie bramkarza CSKA pokusił się Machacz Gadżijew, ale posłał futbolówkę ponad bramką. 240 sekund później Anży przekonało się o zemście niewykorzystanych stuprocentowych sytuacji bramkowych. Po wbiegnięciu w pole karne Dzagojew miał czas, by się rozejrzeć, i miejsce, by zrobić wrzutę na Doumbię. Ten tylko dopełnił formalności, pokonując Rewiszwilego. Zaraz po tym goście mogli prowadzić, ale po podaniu reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej gruziński golkiper wyszedł z bramki, umożliwiając sobie udaną interwencję przy strzale Zorana Tosicia. Po pół godzinie gry w „szesnastkę” przyjezdnych zagrał Bouddoufa, lecz Czepczugow wyłapał uderzenie Jucilei.
Gdy do końca pierwszej połowy brakowało 13 minut, na próbę pokonania Rewiszwilego zdecydował się Dzagojew. Jednak jego strzał z 22 metrów przeleciał nad poprzeczką. Niedługo po tym mało brakowało, by Boussoufa przejął futbolówkę po ryzykownym zagraniu Aleksieja Bieriezuckiego. Niedługo potem Marokańczyk posłał zagranie do Eto’o, który ładnie wypatrzył Gadżijewa. Temu zdobycie gola uniemożliwiła ofiarna interwencja Ignaszewicza. Końcówka tej części spotkania należała do „Wojskowych”. Najpierw próbował Vagner, lecz został zablokowany. Po dośrodkowaniu z narożnika świetnie spisał się Rewiszwili, instynktownie broniąc strzał Pawła Mamajewa. Na koniec serii chybił Doumbia, po czym sędzia zakończył pierwszą połowę.










