Za nami ostatni z hitów 36. kolejki Premier Ligi. Okazał się on szczęśliwy dla Anży. Gracze z Dagestanu pokonali 2:0 Kubań Krasnodar.
Mecz lepiej zaczął dla gospodarzy, w których składzie zabrakło pauzującego za żółte kartki Samuela Eto’o oraz Jurija Żyrkowa. Miejscowi mieli więcej do powiedzenia, ale niemal wszystkie ich ataku kończyły się na linii defensywnej Kubania. Nim minęło pięć minut, przyjezdni zdążyli zablokować próby Odiła Ahmedowa i Mehdiego Carceli-Gonzaleza. W rewanżowym kontrataku w wyścigu o piłkę Marcosa Urenę wyprzedził Władimir Gabułow. Po łatwej interwencji Aleksandra Bielienowa po dośrodkowaniu Anży wywalczyło rzut rożny. Szansę na trafienie miał Samba, lecz w samą porę kierowaną do niego piłkę wybił Zelao.
Drugi kwadrans rozpoczął się od niecelnego uderzenia z dystansu Carceli-Gonzaleza. 60 sekund później Marokańczyk z belgijskim paszportem zagrał do Ahmedowa, a ten podał w kierunku Gadżijewa. Piłkę z głowy tego ostatniego w ostatniej chwili zdjął Zelao, lecz skierował ja ku własnej bramce. Na posterunku jednak był Bielienow. Po tym jak w 20. minucie w pole karne Kubania niecelne dośrodkowanie posłał Jucilei, nastał mnie porywający okres w grze. Impas przerwał dopiero siedem minut później Carcela-Gonzalez. Zakłócił jednak przepisy, uderzając na bramkę ręką. 120 sekund później gospodarze wywalczyli rzut wolny po faulu Zelao na Gadżijewie, ale i tak okazja została zmarnowana.
Po kolejnej udanej interwencji w obronie Zelao Bielienowa postanowił sprawdzić Ahmedow. Choć mierzył pod poprzeczkę, przeniósł futbolówkę nad nią. Po dwóch minutach spróbował ponownie, ale z takim samym efektem. Dopiero po tym udało się przeprowadzić akcję defensywną przyjezdnym. Za dużo siły w dośrodkowanie włożył Aleksiej Ionow, którego zagranie minęło Marcosa Urenę i Lacinę Traore. Zaraz po tym Kostarykanin zmusił do sporego wysiłku Gabułowa. Ten wybił piłkę pod nogi Corajewa, który wpakował ją do siatki. Gol nie został jednak uznany ze względu na pozycję spaloną. W 43. minucie z siłą podania przesadził Ahmedow, próbując podać Aleksandrowi Prudnikowowi. W doliczonym czasie pierwszej połowy każda strona miała jeszcze po jednej okazji. Strzał Carceli-Gonzaleza okazał się niecelny, a z próbą Maksima Żawnerczyka poradził sobie Gabułow.
Na początku drugiej połowy świetną szansę zmarnował Kubań. Traore trochę za mocno podał w pole karne Gabułowa, przez co Ionow nie opanował piłki, a jego uderzeniu do ideału wiele brakowało. 60 sekund później piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej próbował zaskoczyć bramkarza głową, lecz temu udało się sparować uderzenie na rzut rożny. Gabułow równie dobrze spisał się chwilę później przy główce Rogoczyja, który wcześniej przekroczył przepisy. W 51. minucie zawodnik ten spróbował ponownie, ale tym razem spudłował. Po fali naporu Kubania do ataku przystąpiło Anży. Najpierw z dalszej odległości chybił Carcela-Gonzalez, by po tym Bielienow uratował swój zespół po główce Prudnikowa. Jednak w 60. minucie wysiłki miejscowych w końcu zostały nagrodzone. Wyszli oni na prowadzenie, a katem gości stał się Ahmedow.
Na początku piątego kwadransa gry Bielienowa z 28 metrów zaskoczyć spróbował Samba, ale wyraźnie przestrzelił. Niedługo po tym defensorzy rywali przechwycili zagranie Carceli-Gonzaleza. Kolejny strzał na bramkę Kubania padł w 69. minucie. Szczęścia spróbował Ahmedow, ale Bielienowa w interwencji wyręczył jeden z obrońców, blokując rywala. 180 sekund później po minięciu dwóch rywali w dobrej sytuacji znalazł się Prudnikow, ale posłał piłkę w trybuny. Szczęścia zabrakło również Sambie, który nie trafił w światło bramki, uderzając głową.










