Niemal pewne udziału w europejskich pucharach jest Anży Machaczkała. Podopieczni Guusa Hiddinka uczynili kolejny krok ku międzynarodowym rozgrywkom, pokonując u siebie Rubin Kazań 2:1.
Mecz rozpoczął się w sposób wymarzony dla graczy Rubinu. Już w pierwszej minucie Ałan Kasajew dośrodkował w kierunku Siergieja Dawidowa, z futbolówką minął się Samba, a były zawodnik Kubania dał swojej ekipie prowadzenie. Zaraz do ataku przystąpiło Anży, lecz Solomon Kwerkwelija na lewej stronie powstrzymał Jurija Żyrkowa. Zaraz po tym w polu karnym Samuel Eto’o odegrał do tyłu do Jucilei. Brazylijczykowi ofiarnie przeszkadzali Roman Szaronow i Siergiej Kisliak, żegnając niebezpieczeństwo pod własną bramką. W dziewiątej minucie po raz kolejny szarpnął Żyrkow. Reprezentacyjny obrońca przegrał jednak pojedynek z Salvatore Bocchettim. Zaraz po tym po rzucie rożnym głową spudłował Samba. 120 sekund później Rubin został osłabiony. Za kontuzjowanego Kasajewa wszedł na murawę młodziutki Nikita Boczarow. Zdekoncentrowani goście nie upilnowali Mbarka Boussoudy. Marokańczyk dostał podanie od Eto’o, upewnił się, że nie było spalonego i, mimo asyst Bocchettiego, uderzył w kierunku bramki, umieszczając piłkę w siatce.
Gol sprawił, że gospodarze nabrali wiatru w żagle. Zaraz po tym Arsien Łogaszow skierował futbolówkę w stronę Eto’o, który jednak tym razem tego nie wykorzystał. 60 sekund później z linii pola karnego szczęścia spróbował Szamil Łachijałow, lecz Arlauskis był tam, gdzie być powinien. W 20. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Piotr Bystrow. Były piłkarz FK Moskwa po dalekim zagraniu Władimira Diadiuna znalazł się sam na sam z Władimirem Gabułowem, ale nie dał rady go pokonać. W rewanżu znów dogodną okazję wypracował sobie Łachijałow, ale tym razem skutecznie powstrzymał go Bocchetti. Po wyłapanym przez Arlauskisa dośrodkowaniu Boussoufy bardziej do przodu ruszyli goście. Jednak Gabułow z pierwszą ich wrzutką nie miał problemów, a zagranie Piotra Niemowa w kierunku Dawidowa okazało się niecelne.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy od wstrzelenia piłki w pole karne zaczął Boussoufa. Niestety, od jego podania odcięty został Jucilei. Zaraz po tym po drugiej stronie boiska ładne zagranie otrzymał Dawidow. Samba zaryzykował, interweniując bardzo ostro, ale wszystko odbyło się w ramach przepisów. Zrewanżował się za to Łachijałow, posyłając niecelną piłkę w kierunku Eto’o. Po nieudanym strzale z dystansu debiutującego Boczarowa ponownie zrobiło się gorąco na połowie Rubinu. Po przejęciu piłki Boussoufa szybko uruchomił mistrza olimpijskiego z Sydney. Kazańczyków uratowało odważne, dalekie wyjście Arlauskisa. Równie udanie Litwin interweniował w 42. minucie, gdy ponownie zagroził były napastnik Barcelony. Nim skończyła się pierwsza połowa, po zagraniu Diadiuna skiksował Kisliak, odbierając sobie szansę na oddanie strzału. W doliczonym czasie gry gospodarze zmarnowali trzy wyborne akcje do zdobycia gola. Najpierw Boussoufa trafił wprost w bramkarza, następnie futbolówka po uderzeniu Odiła Ahmedowa zatrzymała się na słupku, by na końcu ten sam zawodnik po wrzutce Żyrkowa chybił z trzech metrów.










