Na koniec podsumowań rundy jesiennej naszych rodzimych rozgrywek pozostała nam do przedstawienia lista dziesięciu najgorszych transakcji dokonanych przez polskie kluby. Przed Wami AntyTOP 10 transferów T-Mobile Ekstraklasy.
Na początek może kilka słów wyjaśnienia, zanim zacznie się burzliwa dyskusja w komentarzach. W rankingu umieściliśmy tylko tych piłkarzy, po których się dużo więcej spodziewaliśmy. Oczywiście od tej reguły (jak od każdej) są wyjątki. No bo przecież trudno było oczekiwać cudów od Sikorskiego (Wisła) czy Grzelaka (Górnik), którzy od dawna albo w ogóle nie grają, albo grają tragicznie. Ale w tych przypadkach było to tak oczywiste, że podaliśmy po prostu w wątpliwość sam sens robienia takich inwestycji. Do tego grona można też dodać Reissa i kilku innych. Jest masa graczy, którzy w głosowaniu na najgorsze transfery nie załapali się do czołowej dziesiątki rankingu, jak: Sikora, Świerczok (Piast), Traore (Pogoń), Injac, Kiełb, Pawełek (Polonia), Kikut (Ruch) czy też Głowacki i Quioto (Wisła). Nie sposób kogoś nie pominąć w takiej zabawie, ponieważ polskie kluby tradycyjnie dokonały dużo więcej transakcji beznadziejnych niż udanych. Poniżej dziesięć najbardziej nietrafionych transferów minionej rundy w ekstraklasie.
10. Jose Isidoro Gomez (Polonia Warszawa)

Który to już Hiszpan przyjeżdża do naszego pięknego kraju i gra totalny piach? Były już u nas kiedyś gwiazdy takiego formatu jak Descarga i Arruabarena w Legii, teraz jest Isidoro Gomez. Efekt niestety bardzo podobny. Dlaczego Hiszpanom nie idzie w Polsce? To temat na inne opowiadanie. Przecież nie jest to piłkarz, który przed wyjazdem do Polski grał w siódmej czy ósmej lidze hiszpańskiej. W latach 2010-2012 facet zaliczył w pierwszej drużynie Betisu 42 mecze, więc chyba grać potrafi? A już na pewno na takim poziomie, żeby się wyróżniać w równie biednej lidze jak nasza. Miało być tak pięknie, a skończyło się jak zawsze. Trzy miesiące po swoim debiucie w ekstraklasie Gomez rozwiązał kontrakt z klubem za porozumieniem stron. Można więc stwierdzić, iż Piotr Stokowiec zamiast Jose Isidoro mógłby równie dobrze wstawiać do składu znanego z filmu „Kiler-ów 2-óch” Jose Arcadio Moralesa i efekt zapewne byłby podobny.
9. Pavel Sultes (Ruch Chorzów)
W warszawskiej Polonii Sultes w poprzednim sezonie stanowił ważny punkt zespołu, więc po przyjściu do chorzowskiego Ruchu można było się spodziewać, iż będzie wyróżniającym się piłkarzem. Ale tak się nie stało. Pavel rozegrał łącznie dziesięć spotkań, w których zdobył jednego gola. Jego gra była jesienią bardzo, bardzo przeciętna, zresztą podobnie jak i całej drużyny prowadzonej na początku rundy przez Tomasza Fornalika, a następnie przez Jacka Zielińskiego.












