Nadchodzący sezon Serie A z pewnością będzie najciekawszym od paru lat. I to niekoniecznie z powodu jakiegoś skoku jakości piłkarskich tych rozgrywek, ale bardziej dlatego, że poziom drużyn walczących o scudetto się wyrównał. Brak już takiego hegemona, jakim przez ostatnie trzy sezony był Juventus.
Remont. Przebudowa. Odnowa. To słowa, którymi Włosi są szczególnie zasypywani w ostatnim czasie. Dlaczego? Bo od jakiegoś czasu ich kraj jest pogrążony w kryzysie w wielu ważnych sferach i Włosi muszą szukać rozwiązań, aby się z tego stanu wydobyć. Kraj z Półwyspu Apenińskiego od paru ładnych lat ma ogromne problemy finansowe. Dlatego wszyscy mieszkańcy kraju spaghetti i lasagne z zachwytem przyjęli reformy nowego młodego premiera Matteo Renziego likwidujące Senat, bo te uderzają w klasę polityczną, a nie w nich, i zapewniają duże oszczędności. Tak samo jest z Serie A. Niegdyś najlepsza liga na kontynencie i na całym globie, od paru lat powoli, ale zdecydowanie obniża loty. Widać to szczególnie w wynikach osiąganych w europejskich pucharach. Dlatego tak jak w polityce, tak samo w piłce nożnej krajowi potrzeba młodych, energicznych osób z pomysłami, wizją lub pieniędzmi, aby wyjść z dołka. Postaci takie, jak: Erik Tohir, Vincenzo Montella, Antonio Conte, Pippo Inzaghi czy Rudi Garcia na pewno to gwarantują, ale takich osób potrzeba zdecydowanie więcej. Dlatego warto się przyjrzeć nadchodzącemu sezonowi Serie A, bo może jeśli jeszcze nie będzie tym przełomowym, to na pewno będzie się działo!
Turyńskie przemeblowania
Mistrz Włoch z ostatnich trzech lat do obecnego sezonu będzie podchodził nieco zmieniony. Główną zmianą u ,,Bianconerich” jest roszada na ławce trenerskiej. Antonio Conte, który opuścił Turyn i został selekcjonerem ,,Squadra Azzura”, został zastąpiony przez Massimo Allegriego. Wielu kibiców mistrza Włoch przyjęło to zastępstwo z grymasem na twarzy. Allegri kojarzy się przecież z odwiecznym rywalem z Mediolanu – Milanem. Poza tym fani „Juve” liczyli na trenera z bardziej renomowanym nazwiskiem, takiego, który byłby gwiazdą równie dużą co zawodnicy. Allegri osobowościowo na pewno nie jest człowiekiem, który robiłby dużo szumu czy słynął z ciekawych konferencji prasowych. Można wręcz odnieść wrażenie, że brakuje mu nieco charyzmy na kluby takiej skali jak Milan czy Juventus. Ale w Mediolanie raz wygrał Serie A, gdy w klubie grali jeszcze Thiago Silva czy Ibrahimović i szefowie ,,Starej Damy” widocznie uznali, że to wystarczy, by Włoch zasiadł na ławce trenerskiej klubu z Turynu.
W kwestiach personalnych Juventus nie zanotował znaczących ubytków. Klub opuścili piłkarze, dla których nie było już miejsca, jak: Isla, Qualiarella czy Peluso. Wzmocniono się zaś Evrą, Moratą i Romulo. Wydaje się, że po trzech scudetto „Juve” bardziej skupi się na zmaganiach w Lidze Mistrzów. Apetyty na sukces na europejskiej arenie są w Turynie ogromne, zwłaszcza po odpadnięciu w fazie grupowej w zeszłym sezonie. Tym razem losowanie było nieco łatwiejsze niż rok temu. Juventus trafił na Atletico, Olympiakos oraz Malmo, więc wydaje się, że powalczy o awans z pierwszego miejsca z mistrzem Hiszpanii. ,,Bianconeri” mają dość szeroką kadrę i będą w stanie rywalizować na dwóch, trzech frontach, jednak kluczowe będzie to, czy zaadaptują się do nowego systemu. Ściągając Evrę – Conte, wyraźnie dał znak, że będzie chciał się przestawić na grę czterema obrońcami. Pytanie, czy tym tropem pójdzie Allegri i czy pociągnie za sobą podopiecznych?











