Każda reprezentacja Anglii jest zawsze porównywana do genialnej kadry z 1966 roku, która zdobyła tytuł mistrza świata. W kolejnych latach kolejne zespoły z Wysp Brytyjskich nawet nie zbliżyły się do tego sukcesu. Ciągłe oczekiwania i zawody zmieniły troszeczkę nastawienie kibiców i ekspertów. Tym razem nawet sami Brytyjczycy nie mierzą w tytuł, bo wiedzą, że drużyna nie jest już tak silna. Dodatkowo piekielnie trudna grupa może okazać się niełatwym zadaniem.
„Synowie Albionu” w eliminacjach mierzyli się m.in. z Polską, ale to nie „Biało-czerwoni” sprawili im kłopoty. Do ostatnich meczów walka o pierwsze miejsce w grupie toczyła się między Anglią i Ukrainą. Ostatecznie to podopieczni Roya Hodgsona zakończyli rozgrywki na pierwszym miejscu i mogli cieszyć się z awansu. W dziesięciu meczach nie przegrali ani razu, a odnieśli sześć zwycięstw i cztery remisy. Dodatkowo stracili tylko cztery bramki, a strzelili aż 31. Najwięcej goli zdobył Wayne Rooney, który siedem razy pokonywał bramkarzy rywali.
To jednak było dla brytyjskich kibiców podstawą, dlatego nikt już o tym nie pamięta. Teraz wszyscy skupiają się na samym mundialu, a forma „Trzech Lwów” nie jest zbyt równa. Ostatnie dwa mecze towarzyskie to ładne zwycięstwo z Peru 3:0, ale też niespodziewany remis w słabym stylu z Ekwadorem 2:2. W tym drugim meczu dodatkowo kontuzji doznał Alex Oxlade-Chamberlain i wciąż nie wiadomo, czy zagra na Mundialu. Podopieczni Roya Hodgsona mieli rozegrać też sparing z Hondurasem, ale na drodze stanęły warunki atmosferyczne.
Tym razem kadra Anglików złożona jest raczej z młodych zawodników, którzy mają dać wyniki. Spośród 23 zawodników, tylko sześciu ma za sobą udział w mundialu. Dodatkowo grupa w której wylądowali Anglicy jest uważana za grupę śmierci, bowiem zmierzą się w niej z Włochami, Urugwajem i Kostaryką. O ile gracz z Ameryki Łacińskiej to outsider, o tyle pozostała dwójka rywali to najwyższa światowa półka i nieprzypadkowo dziennikarze z Wysp tuz po losowaniu twierdzili, że mundial kończy się dla nich na fazie grupowej.
Oto cała kadra:
Bramkarze:Joe Hart (Manchester City), Ben Foster (West Bromwich Albion), Fraser Forster (Celtic Glasgow)
Obrońcy: Glen Johnson (Liverpool), Phil Jagielka (Everton), Gary Cahill (Chelsea Londyn), Chris Smalling (Manchester United), Phil Jones (Manchester United), Leighton Baines (Everton), Luke Shaw (Southampton).
Pomocnicy: Steven Gerrard (Liverpool), Frank Lampard (Chelsea Londyn), Jordan Henderson (Liverpool), James Milner (Manchester City), Jack Wilshere (Arsenal Londyn), Ross Barkley (Everton), Adam Lallana (Southampton), Raheem Sterling (Liverpool), Alex Oxlade-Chamberlain (Arsenal Londyn)
Napastnicy: Wayne Rooney (Manchester United), Daniel Sturridge (Liverpool), Danny Welbeck (Manchester United), Rickie Lambert (Southampton).
Z całą pewnością, patrząc na Anglików może wydawać się, że wszystko będzie zależne od trójki Lampard, Gerrard i Rooney. Ich doświadczenie ma pomóc w panowaniu nad młodszymi kolegami, ale to ten ostatni wydaje się kluczowym zawodnikiem. Najlepszy strzelec w zespole w eliminacjach, już w wieku 19 lat pojechał na Euro 2004 i strzelił cztery gole, dzięki czemu skończył na drugiej pozycji w klasyfikacji piłkarzy z największą ilością zdobytych bramek. Mimo kompletnie nieudanego sezonu Manchesteru United, to i tak strzelił 17 bramek w samej Premier League. Mimo 28 lat rozegrał w kadrze już ponad 90 meczy. Mimo wszystko nie da się ukryć, że snajper nie jest w swojej najwyższej dyspozycji. W przeszłości błyszczał jeszcze bardziej. Media są mocno skupione na jego osobie, co z pewnością nie pomaga mu w powrocie do optymalnej formy. Dodatkowo były kolega Rooneya z United, Paul Scholes powiedział –










