Wyspiarze znów udowodnili, że można! Zimowe okienko – uważane za niekorzystny czas na dokonywanie wzmocnień – obfitowało w drogie i zaskakujące transfery. Wszystko to za sprawą klubów Premier League, które z najróżniejszych powodów czuły konieczność wzmocnienia swoich kadr. Komu jednak udało się ubić najlepszy interes, a kto zaś swoją aktywnością rozczarował kibiców?
Największa zagadka – Arsenal
Zespół prowadzony przez Wengera był podczas okienka najaktywniejszym klubem spośród całej czołówki. Arsenal stracił swojego lidera – Alexisa Sancheza, który został jednak zastąpiony przez Mkhitaryana i Aubameyanga. Francuski trener pragnął ściągnąć jeszcze środkowego defensora, lecz zwyczajnie zabrakło na to czasu. Przyjście dwóch nowych zawodników oznaczać będzie prawdopodobnie powrót do formacji z czwórką defensorów. Wciąż nie jest pewne, w jaki sposób Wenger zamierza ustawić na murawie dwóch tak podobnych napastników jak Lacazette i Aubameyang. Z pewnością żaden z nich nie będzie skory do gry bliżej skrzydła, zatem Francuz powinien postawić na ofensywną formację z trójką środkowych pomocników i dwójką napastników. Zmiana taktyki i trzonu zespołu w środku sezonu jest niezwykle niebezpiecznym zabiegiem. Spoglądając jednak na dotychczasową formę Arsenalu – pewne działania musiały zostać podjęte. Drużyna z The Emirates traci do czołowej czwórki osiem punktów i jeśli nie ustabilizuje formy na wyjazdach, to nie ma co marzyć o grze w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Największą bolączką Arsenalu jest słaba gra w defensywie. Mkhitaryan i Aubameyang z pewnością nie rozwiążą tego problemu, ale być może sprawią, że spotkania „Kanonierów” staną się jeszcze bardziej szalone.
Największe zaskoczenie – Chelsea
Antonio Conte wielokrotnie już powtarzał, że kadra jego zespołu jest zbyt mała. Podczas zimowego okienka Włoch otrzymał trzech nowych zawodników, którzy byli jednak wyborami dyrektora sportowego, nie zaś samego trenera. O ile transfer Emersona jest całkiem uzasadniony, bowiem Alonso wciąż rozczarowuje w grze defensywnej, o tyle zakupy Girouda i Barkleya budzą wiele wątpliwości. Wychowanek Evertonu jest daleki od swojej optymalnej formy i jeszcze nigdy nie udowodnił, że zasługuje na grę w tak silnym klubie jak Chelsea. Niewiele lepiej przez kibiców postrzegany jest zakup Girouda. Francuski napastnik był zaledwie rezerwowym w Arsenalu, zaś w przeszłości wielokrotnie zaszedł za skórę sympatykom „The Blues”. Z klubem ze Stamford Bridge pożegnał się m.in. Batshuayi, który trafił na wypożyczenie do Borussii. Jest to spore zaskoczenie, gdyż Belg dysponował w tym sezonie świetnym bilansem bramek względem minut na boisku.
Chelsea – podobnie jak Liverpool czy Tottenham – wciąż nie może być pewna gry w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Trudno oczekiwać, by to tacy zawodnicy jak Giroud czy Barkley wprowadzili ekipę Conte do piłkarskiego raju. Zimowe okienko miało ułatwić „The Blues drugą część sezonu, zaś dość zaskakujące ruchy sprawiły, że kadra Chelsea nie wygląda o wiele lepiej niż przed otwarciem okna.











