Początek sezonu dla Warty był trudny. Tylko jeden remis, trzy nieznaczne porażki, w tym ta z Lechem. W pierwszych derbach od 25 lat. Największym problemem „Zielonych” była gra ofensywna, a w zasadzie jej brak. Na pierwszą bramkę Warty musieliśmy czekać aż do 5. kolejki. Tę feralną passę przerwał wychowanek Aleks Ławniczak.
Warcie udało się pokonać Wisłę Płock w spotkaniu inaugurującym 5. serię spotkań. Było to pierwsze zwycięstwo Warty i jakże symboliczne. Pierwsze od 25 lat na poziomie PKO Ekstraklasy. Skazywana na pożarcie drużyna Piotra Tworka postawiła bardzo trudne warunki dobrze spisującej się Wiśle Płock. Bohaterami meczu okazała się jednak trójka defensywnych zawodników, do takich zaliczamy przecież Łukasza Trałkę, Aleksa Ławniczaka i Bartosza Kielibę. Na razie Warta nie zachwycała, ale nasze oko przykuł Aleks Ławniczak, który bardzo pewnie prezentuje się w parze stoperów z Bartoszem Kielibą.
Byle grać
Pomimo że jest wychowankiem klubu z Drogi Dębińskiej, to pierwsze kroki w profesjonalnej karierze stawiał na Dolnym Śląsku. W Miedzi Legnica, a żeby być dokładnym, w jej trzecioligowych rezerwach. Dość dziwny kierunek, ale jak się okazało, właściwy. Widział, że w Warcie nie ma perspektyw na regularne granie, więc przeniósł się tam, gdzie dostawał minuty. Często młodzi piłkarze robią błąd, łudząc się, że dostaną minuty. W większości przypadków kończy się na tym, że marnują rok. Tego uniknął Aleks Ławniczak.
To był bardzo odważny krok, można nawet powiedzieć, że w tył. Czasami jednak warto zrobić krok w tył, aby później zrobić dwa kroki w przód. Teraz możemy powiedzieć, że była to najlepsza decyzja, jaką mógł podjąć. W Warcie na niego by nie stawiano, dlatego postanowił, że trzeba znaleźć nowy klub. Wtedy pojawiły się rezerwy Miedzi, w których występował przez rok.
– Nie miałem też żadnej umowy z Wartą. Porozmawiałem z trenerem Petrem Nemcem i usłyszałem, że nie zamierza na mnie stawiać. Gdybym został, tylko bym trenował, bo Warta nie ma drugiej drużyny. Pewnie straciłbym rok. Zacząłem więc szukać innego klubu na własną rękę – opowiadał o pierwszej przygodzie z Wartą Poznań Ławniczak.
Rok w rezerwach Miedzi bardzo mu pomógł. Przede wszystkim dlatego, że grał. W III lidze rozegrał 29 spotkań. Rozwinął się i nabrał boiskowego doświadczenia, a nawet otarł się o występy w pierwszym zespole „Miedzianki”. Na przeszkodzie stanął wtedy szkoleniowiec drużyny z Legnicy, Dominik Nowak, który był sceptycznie nastawiony do Aleksa Ławniczaka. Ten rok pozwolił mu dorosnąć na tyle, że w Warcie powitano go z otwartymi rękami.











