Szalony mecz w Poznaniu! Sześć bramek, zwroty akcji i żywe tempo. Świetne spotkanie, z którego zwycięsko wychodzi Lech.
Trener Rumak zdecydował się na kilka zmian w składzie w porównaniu z tym, który grał w meczu z Górnikiem. Dziś w pierwszym składzie wyszedł m.in. Dimitrije Injac, który zastąpił Rafała Murawskiego. Lechici już w dziewiątej minucie wyszli na prowadzenie. Dobra prostopadła piłka do Hamalainena, który znalazł jeszcze lepiej ustawionego Teodorczyka, ten z kolei nieczysto uderzył głową w futbolówkę, a ta jakimś cudem wtoczyła się do bramki. Fatalnie zachowali się obrońcy Ruchu, którzy biernie przyglądali się piłce, kiedy ta powoli turlała się w kierunku linii bramkowej.

Gospodarze chcieli pójść za ciosem i byli blisko podwyższenia prowadzenia, gdy z woleja po rzucie wolnym niecelnie huknął Marcin Kamiński. Górnik dopiero w 25. minucie próbował odpowiedzieć Lechowi, ale strzał z dystansu Kuświka minął bramkę Gostomskiego w bezpiecznej odległości. Lech sprawiał wrażenie drużyny, która wie, po co wyszła na boisko. To był obraz zupełnie innej pierwszej połowy niż ta sprzed tygodnia z Górnikiem, czy ta środowa z Legnicy. Wreszcie podopieczni Rumaka potrafili w szybkim tempie wymienić kilka podań w środkowej części boiska. Tak było w 30. minucie, gdy zgrabna akcja przyniosła strzał z dystansu Hamalainena, ale Fin niedostatecznie dokręcił piłkę, która minęła słupek. W 38. minucie przysnęła obrona „Kolejorza”, co Ruch wykorzystał bezlitośnie. Niezłe dośrodkowanie od Smektały spada wprost na głowę Grzegorza Kuświka, a ten wyrównuje mimo rozpaczliwej obrony Gostomskiego.
Druga część gry zaczęła się nieco ospale i żadna ze stron nie potrafiła sobie stworzyć dogodnej sytuacji do strzelenia gola. Sytuacja zmieniła się w 59. minucie Smektała dogrywa na pole karne, tam dobrze odnalazł się Grzegorz Kuświk, który strzałem w krótki róg nie dał szans Gostomskiemu. Po tej bramce goście nabrali impetu, a sam Kuświk polował na kolejne trafienia. Aktywny w szeregach gości był tercet ofensywnych pomocników – Starzyński, Smektała, Janoszka – z którym nie do końca radziła sobie defensywa gospodarzy.
Gdy kibice powoli przestawali wierzyć w poznaniaków, wtedy do akcji wkroczył Hamalainen, który świetnie wypuścił Teodorczyka. I o ile ze strzałem „Teo” Buchalik sobie poradził, o tyle przy dobitce Rafała Murawskiego był bez szans. Szalone minuty w Poznaniu trwały w najlepsze – na prawej flance rozpędził się Claasen, dograł do Hamalainena, Fin do Lovrencsicsa, który minął obrońcę i potężnie huknął pod poprzeczkę. Lech wrócił do gry, choć w pewnym momencie mogło być już po meczu! Minutę przed końcem szansę na podwyższenie prowadzenia miał Lech, ale najpierw Ślusarski ustrzelił słupek, a później Możdżeń dobijał prosto w Buchalika. W ostatniej minucie gospodarze domknęli wynik spotkania – Ślusarski na pustą bramkę do Claasena i rezerwowy skrzydłowy pakuje piłkę do siatki. Koniec końców Lech zwycięża i zdobywa ważne trzy punkty. Z kolei Ruch przegrywa pierwszy mecz od ośmiu kolejek.











