Drużyna Fiorentiny na Artemio Franchi przegrała z Lazio Rzym 0:1. Jedyną bramkę już na początku meczu zdobył Lorik Cana. Dzięki temu zwycięstwu fani „Orłów” mogą sobie obetrzeć łzy, które pojawiły się na ich twarzach po odpadnięciu ich drużyny z Ligi Europy.
Obydwie drużyny przystępowały do tego meczu po ciężkich czwartkowych bojach w 1/16 finału Ligi Europy. W lepszych humorach są piłkarze z Florencji, którzy wyeliminowali Esbjerg i w kolejnej rundzie przyjdzie im się zmierzyć z mistrzem Włoch, Juventusem Turyn. Z europejskimi pucharami pożegnali się za to dość niespodziewanie piłkarze z Rzymu, którzy w dwumeczu 1/16 finału Ligi Europy musieli uznać wyższość Łudogorca Razgrad. Zespół Fiorentiny przed tą serią gier zajmował 4. lokatę, mając 45 punktów na koncie i wciąż realną szansę na grę w Lidze Mistrzów w następnym sezonie. Drużyna ze stolicy Włoch po 25. kolejkach plasuje się na 10. miejscu, mając 35 oczek na koncie. Ekipa Lazio robi, co może, aby zakwalifikować się do Ligi Europy, ale przed nią jeszcze długa droga do realizacji upragnionego celu. Faworyta tej konfrontacji można było upatrywać w drużynie z Toskanii.

Piłkarze Lazio nie mogli sobie wymarzyć lepszego początku meczu, już w 4. minucie za sprawą Lorika Cany objęli prowadzenie. Doświadczony Albańczyk wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i efektownym strzałem z woleja zdobył bramkę. Gospodarze, ku zdziwieniu miejscowych kibiców, nie kwapili się zbytnio do odrabiania strat. Dopiero w 38. minucie do wyrównania mógł doprowadzić Gonzalo Rodriguez, ale Argentyńczyk nie wykorzystał dobrej okazji. W samej końcówce raz jeszcze dali o sobie znać gracze Lazio, którzy do szatni mogli schodzić, prowadząc, ale piłka po strzale gości zatrzymała się na poprzeczce.
Druga odsłona meczu mogła przyprawić kibiców zgromadzony na Artemio Franchi o senność, gdyż zawodnicy obu drużyn nie forsowali tempa i momentami usypiali swoją grą nawet najwytrwalszych fanów Calcio. W 73. minucie na placu gry pojawił sie Rafał Wolski, który zmienił Alessandro Matriego. Młody Polak jednak podstosował się pod swoich kolegów i nie wykazał się niczym znaczącym. W drugiej połowie więcej z gry mieli gracze Lazio, którzy starali się stwarzać zagrożenie pod bramką Neto. Najlepszą okazję nie wykorzystał Ogenyi Onazi, z którego strzałem poradził sobie Neto. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Lazio wygrało z Fiorentiną 1:0, dzięki czemu poprawiło sobie nastroje po meczu z Łudogorcem w Lidze Europy.











