OSIEM FAKTÓW, NA KTÓRE WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ PRZED 36. KOLEJKĄ T-ME
Michał Kołodko, Patryk Motyka· 5 min czytania
Fot. Radosc Górnik Zabrze
Do końca rozgrywek zostały jeszcze dwa mecze. Poznaliśmy już pierwszego spadkowicza, ale to na razie jedyne rozstrzygnięcie. W tej kolejce jednak nawet mamy szansę się dowiedzieć, kto zostanie mistrzem. Zapraszamy Was na najważniejsze wydarzenia wtorkowych i środowych meczów!
1) Korona lidze z głowy raczej nie spadnie
Michał Mak z GKS Bełchatów (fot. Gksbelchatow.com)
Gospodarze to jedyna drużyna w lidze, która może z niej spaść już w tej kolejce. Ich szanse na utrzymanie są już matematyczne. Na miejscu trenera Kieresia rozważylibyśmy dość radykalny przegląd kadr pod kątem I ligi. Szkoleniowiec gospodarzy dość mocno narzekał na brak możliwości regeneracji w zespole, co miało być przyczyną porażki z Zawiszą. Wygląda to trochę na szukanie usprawiedliwień na siłę – każdy zespół miał podobny czas na odnowę pomeczową. Z dobrych wiadomości, jeśli takowe w ogóle są – wraca Michał Mak. W Koronie z kolei coś drgnęło z formą, to widać. Zespół z Kielc może – przy sprzyjających okolicznościach – zapewnić sobie utrzymanie już w tej kolejce. Po powrocie do gry Pawła Golańskiego trener Tarasiewicz ma nareszcie pole manewru w obronie. Rywalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
2) Coś dla wytrawnych fanów ekstraklasy
Tak jak w tytule – mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Łęczna to nie jest spotkanie, które polecamy obejrzeć komuś, kto nie pała wielką miłością do naszej ligi. Należy się spodziewać ciągłej wymiany argumentów boiskowych, takich jak: daleki wykop piłki przed siebie, wybicia na aut i ostre wejścia w nogi rywali. Podbeskidzie, wygrywając mecz, zapewnia sobie utrzymanie, niezależnie od tego, co się wydarzy na innych stadionach. Trener Kubicki znów mocno narzeka, zresztą na to samo, co Kamil Kiereś. – Zaawansowani wiekowo zawodnicy regenerują się dłużej – stwierdził. Wypowiedź ta zbiegła się z informacją o włączeniu do szerokiej kadry utalentowanego siedemnastoletniego skrzydłowego, Aleksandra Chmielewskiego. Idzie nowe?
3) Średniowieczny pojedynek: Zawisza kontra Piast
To będzie najważniejszy mecz wtorku. Spadek Piasta jest równie prawdopodobny jak dzisiejsze lądowanie kosmitów na molo w Sopocie. Remis w jednym meczu absolutnie wystarczy, wtedy bez oglądania się na resztę. Zawisza, choć zajmuje piętnaste miejsce, również może liczyć tylko na siebie – sześć punktów w dwóch meczach absolutnie wystarczy do pozostania w ekstraklasie. Trener Rumak narzeka na… nie, tym razem nie na natłok spotkań. Szkoleniowiec Zawiszy krytykuje zespół za brak koncentracji w końcówkach spotkań. Widać, że ciągle ma w głowie mecz z Łęczną. W Piaście jest problem kadrowy. Poważny problem. Do końca sezonu (czyli niezbyt długo) nie zagra Kamil Wilczek. Wiadomo więc, że król strzelców ekstraklasy zakończy tegoroczny sezon z 20 bramkami na koncie, chyba że któryś z zawodników znajdujących się za jego plecami błyśnie nagle w niewiarygodny sposób. To jednak raczej niemożliwe.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
4) W Krakowie wstrzymują Ruch
Filip Starzyński, Legia, Pepsi Arena, Ruch Chorzów, TME, Warszawa, Łazienkowska 3 (fot. Grzegorz Rutkowski)
W Krakowie dojdzie do konfrontacji dwóch trenerów, którzy w wyraźny sposób odmienili grę swoich zespołów, i to odmienili na lepsze. Dla Jacka Zielińskiego będzie to pierwsze spotkanie przeciwko swojemu poprzedniemu klubowi. Cracovia w teorii mogłaby rozpocząć przegląd kadr, dać szansę debiutu w lidze kilku młodym zawodnikom, którzy podobno mają dość spory potencjał. Trener wyraźnie jednak podkreślił, że w dwóch ostatnich meczach interesuje go wyłącznie sześć punktów. Ruch Chorzów musi z kolei zdobyć jeden punkt – tyle wystarczy do pewnego utrzymania. W obu zespołach nastąpiła spora wyrwa w środku pola – we wtorkowym meczu nie zagrają Miroslav Covilo i Filip Starzyński. Dla kogo strata się okaże większa? Odpowiedź już o 20:30. Wiele jednak wskazuje, że będzie to klasyczny mecz na remis.
5) Znowu pełne trybuny?
Spotkanie w Gdańsku będzie kolejnym meczem prawdy dla Legii. Strata punktów praktycznie oznacza utratę mistrzostwa. Na jej szczęście do składu wracają Sa i Masłowski, ale „Wojskowi” tracą pauzującego Rzeźniczaka i prawdopodobnie kontuzjowanego Dudę, przez co Masłowski może od razu wskoczyć do podstawowej jedenastki. W Lechii natomiast kontuzji nabawił się Gerson, ale do składu wraca jakże cenny Sebastian Mila, a także Nikola Leković. Nadal kontuzjowany jest za to Jakub Wawrzyniak. Piłkarze z Gdańska nie mogą wyjść na murawę z trzęsącymi się nogami, bo pojedynek z mistrzem Polski może zadecydować o ich bycie w pucharach. Najtrudniejszym zadaniem Jerzego Brzęczka będzie mentalne przygotowanie swoich piłkarzy. Pomagać mu w tym mają kibice, którzy z pewnością ponownie zapełnią trybuny PGE Arenę, włodarze gdańskiego klubu rozpoczęli bowiem akcję o nazwie „Bijemy rekord frekwencji 2”. Przypominając sobie ostatnie spotkanie między tymi drużynami, możemy liczyć na dużo emocji.
6) Walka o puchary – ciąg dalszy
Semir Stilić (fot. Grzegorz Rutkowski)
Zasada jest prosta: zwycięzca zgarnia wszystko, przegrany zostaje z niczym. Drużyna, która przegra środowe spotkanie, znacznie się oddali od pucharów. Remis natomiast najbardziej zadowoli Lechię, która w przypadku wygranej z Legią mogłaby z powrotem wskoczyć na czwarte miejsce. W Wiśle słabiej ostatnio spisuje się Semir Stilić, ale jego braki nadrabia Maciej Jankowski. Miło by było, gdyby Bośniak odzyskał wcześniejszą formę, bo „Biała Gwiazda” potrzebuje w końcu przełamania: ostatni raz wygrała z Górnikiem na początku rundy finałowej. W Śląsku natomiast się obudził Flavio Paixao, który wrócił na lokatę wicelidera strzelców ekstraklasy. Ostatnio to właśnie to nazwisko najczęściej pojawia się na tablicy świetlnej przy bramkach zdobytych przez WKS, bo praktycznie dogadany z Lechem Marco także przypomniał sobie, jak się strzela bramki.
7) Czy poznamy mistrza?
Lech nie może teraz opaść z sił. Na ostatniej prostej do mistrzostwa kraju zostały tylko dwa, a może nawet jeden, mecze, bo w razie porażki Legii wygrana zagwarantuje poznaniakom tytuł już w środę. „Kolejorzowi” może być o tyle łatwiej, o ile Górnik po wyjeździe do Białegostoku zrozumiał, że w tym sezonie niczego nie wywalczy i z pewnością stracił motywację na dwie pozostałe kolejki, przez co prawdopodobnie nie będzie się zbytnio wysilał. Na dodatek na sam koniec zabrzanie jadą na Łazienkowską. Trener Warzycha zapewnia jednak, że jego zespół będzie w tych spotkaniach walczył o sześć punktów. Być może szansę na grę otrzymają którzyś debiutanci. W meczu z „Jagą” dobre wrażenie zrobił Fabian Piasecki, który był bliski trafienia do siatki rywala.
8) Żółta „Jaga”
Patryk Tuszyński (fot. Grzegorz Rutkowski)
Pomimo wywalczenia podium trener Probierz zapowiadał, że jego drużyna nie ma zamiaru odpuszczać. Uraz głowy Bartosza Drągowskiego nie okazał się poważny, ale ze składu wypadł pechowy Jan Pawłowski, co sprawia, że jedynymi napastnikami w „Jadze” zostali Patryk Tuszyński i osiemnastoletni Karol Świderski, dla którego może to być szansa na występ. Z zespołem z kolei pożegnał się problemowy Paweł Sawicki, który po kilku tygodniach gry w rezerwach ostatecznie rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Co ciekawe, w ostatnich spotkaniach „Pszczółki” miały dużo piłkarzy zagrożonych kartkami. Klub z Podlasia grał jednak na tyle mądrze, że żaden z tych siedmiu graczy nie został ukarany przez sędziego. Teraz, gdy Michał Pazdan i spółka mają już pewne podium i puchary, mogą pozwolić sobie na ostrzejszą grę. Pogoń natomiast zagra w środę bez kibiców. To kara, którą na „Portowców” nałożył PZPN za odpalone race na spotkaniu z Legią.
Do końca rozgrywek zostały jeszcze dwa mecze. Poznaliśmy już pierwszego spadkowicza, ale to na razie jedyne rozstrzygnięcie. W tej kolejce jednak nawet mamy szansę się dowiedzieć, kto zostanie mistrzem. Zapraszamy Was na najważniejsze wydarzenia wtorkowych i środowych meczów!
1) Korona lidze z głowy raczej nie spadnie
Michał Mak z GKS Bełchatów (fot. Gksbelchatow.com)
Gospodarze to jedyna drużyna w lidze, która może z niej spaść już w tej kolejce. Ich szanse na utrzymanie są już matematyczne. Na miejscu trenera Kieresia rozważylibyśmy dość radykalny przegląd kadr pod kątem I ligi. Szkoleniowiec gospodarzy dość mocno narzekał na brak możliwości regeneracji w zespole, co miało być przyczyną porażki z Zawiszą. Wygląda to trochę na szukanie usprawiedliwień na siłę – każdy zespół miał podobny czas na odnowę pomeczową. Z dobrych wiadomości, jeśli takowe w ogóle są – wraca Michał Mak. W Koronie z kolei coś drgnęło z formą, to widać. Zespół z Kielc może – przy sprzyjających okolicznościach – zapewnić sobie utrzymanie już w tej kolejce. Po powrocie do gry Pawła Golańskiego trener Tarasiewicz ma nareszcie pole manewru w obronie. Rywalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
2) Coś dla wytrawnych fanów ekstraklasy
Tak jak w tytule – mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Łęczna to nie jest spotkanie, które polecamy obejrzeć komuś, kto nie pała wielką miłością do naszej ligi. Należy się spodziewać ciągłej wymiany argumentów boiskowych, takich jak: daleki wykop piłki przed siebie, wybicia na aut i ostre wejścia w nogi rywali. Podbeskidzie, wygrywając mecz, zapewnia sobie utrzymanie, niezależnie od tego, co się wydarzy na innych stadionach. Trener Kubicki znów mocno narzeka, zresztą na to samo, co Kamil Kiereś. – Zaawansowani wiekowo zawodnicy regenerują się dłużej – stwierdził. Wypowiedź ta zbiegła się z informacją o włączeniu do szerokiej kadry utalentowanego siedemnastoletniego skrzydłowego, Aleksandra Chmielewskiego. Idzie nowe?
3) Średniowieczny pojedynek: Zawisza kontra Piast
To będzie najważniejszy mecz wtorku. Spadek Piasta jest równie prawdopodobny jak dzisiejsze lądowanie kosmitów na molo w Sopocie. Remis w jednym meczu absolutnie wystarczy, wtedy bez oglądania się na resztę. Zawisza, choć zajmuje piętnaste miejsce, również może liczyć tylko na siebie – sześć punktów w dwóch meczach absolutnie wystarczy do pozostania w ekstraklasie. Trener Rumak narzeka na… nie, tym razem nie na natłok spotkań. Szkoleniowiec Zawiszy krytykuje zespół za brak koncentracji w końcówkach spotkań. Widać, że ciągle ma w głowie mecz z Łęczną. W Piaście jest problem kadrowy. Poważny problem. Do końca sezonu (czyli niezbyt długo) nie zagra Kamil Wilczek. Wiadomo więc, że król strzelców ekstraklasy zakończy tegoroczny sezon z 20 bramkami na koncie, chyba że któryś z zawodników znajdujących się za jego plecami błyśnie nagle w niewiarygodny sposób. To jednak raczej niemożliwe.
4) W Krakowie wstrzymują Ruch
Filip Starzyński, Legia, Pepsi Arena, Ruch Chorzów, TME, Warszawa, Łazienkowska 3 (fot. Grzegorz Rutkowski)
W Krakowie dojdzie do konfrontacji dwóch trenerów, którzy w wyraźny sposób odmienili grę swoich zespołów, i to odmienili na lepsze. Dla Jacka Zielińskiego będzie to pierwsze spotkanie przeciwko swojemu poprzedniemu klubowi. Cracovia w teorii mogłaby rozpocząć przegląd kadr, dać szansę debiutu w lidze kilku młodym zawodnikom, którzy podobno mają dość spory potencjał. Trener wyraźnie jednak podkreślił, że w dwóch ostatnich meczach interesuje go wyłącznie sześć punktów. Ruch Chorzów musi z kolei zdobyć jeden punkt – tyle wystarczy do pewnego utrzymania. W obu zespołach nastąpiła spora wyrwa w środku pola – we wtorkowym meczu nie zagrają Miroslav Covilo i Filip Starzyński. Dla kogo strata się okaże większa? Odpowiedź już o 20:30. Wiele jednak wskazuje, że będzie to klasyczny mecz na remis.
5) Znowu pełne trybuny?
Spotkanie w Gdańsku będzie kolejnym meczem prawdy dla Legii. Strata punktów praktycznie oznacza utratę mistrzostwa. Na jej szczęście do składu wracają Sa i Masłowski, ale „Wojskowi” tracą pauzującego Rzeźniczaka i prawdopodobnie kontuzjowanego Dudę, przez co Masłowski może od razu wskoczyć do podstawowej jedenastki. W Lechii natomiast kontuzji nabawił się Gerson, ale do składu wraca jakże cenny Sebastian Mila, a także Nikola Leković. Nadal kontuzjowany jest za to Jakub Wawrzyniak. Piłkarze z Gdańska nie mogą wyjść na murawę z trzęsącymi się nogami, bo pojedynek z mistrzem Polski może zadecydować o ich bycie w pucharach. Najtrudniejszym zadaniem Jerzego Brzęczka będzie mentalne przygotowanie swoich piłkarzy. Pomagać mu w tym mają kibice, którzy z pewnością ponownie zapełnią trybuny PGE Arenę, włodarze gdańskiego klubu rozpoczęli bowiem akcję o nazwie „Bijemy rekord frekwencji 2”. Przypominając sobie ostatnie spotkanie między tymi drużynami, możemy liczyć na dużo emocji.
6) Walka o puchary – ciąg dalszy
Semir Stilić (fot. Grzegorz Rutkowski)
Zasada jest prosta: zwycięzca zgarnia wszystko, przegrany zostaje z niczym. Drużyna, która przegra środowe spotkanie, znacznie się oddali od pucharów. Remis natomiast najbardziej zadowoli Lechię, która w przypadku wygranej z Legią mogłaby z powrotem wskoczyć na czwarte miejsce. W Wiśle słabiej ostatnio spisuje się Semir Stilić, ale jego braki nadrabia Maciej Jankowski. Miło by było, gdyby Bośniak odzyskał wcześniejszą formę, bo „Biała Gwiazda” potrzebuje w końcu przełamania: ostatni raz wygrała z Górnikiem na początku rundy finałowej. W Śląsku natomiast się obudził Flavio Paixao, który wrócił na lokatę wicelidera strzelców ekstraklasy. Ostatnio to właśnie to nazwisko najczęściej pojawia się na tablicy świetlnej przy bramkach zdobytych przez WKS, bo praktycznie dogadany z Lechem Marco także przypomniał sobie, jak się strzela bramki.
7) Czy poznamy mistrza?
Lech nie może teraz opaść z sił. Na ostatniej prostej do mistrzostwa kraju zostały tylko dwa, a może nawet jeden, mecze, bo w razie porażki Legii wygrana zagwarantuje poznaniakom tytuł już w środę. „Kolejorzowi” może być o tyle łatwiej, o ile Górnik po wyjeździe do Białegostoku zrozumiał, że w tym sezonie niczego nie wywalczy i z pewnością stracił motywację na dwie pozostałe kolejki, przez co prawdopodobnie nie będzie się zbytnio wysilał. Na dodatek na sam koniec zabrzanie jadą na Łazienkowską. Trener Warzycha zapewnia jednak, że jego zespół będzie w tych spotkaniach walczył o sześć punktów. Być może szansę na grę otrzymają którzyś debiutanci. W meczu z „Jagą” dobre wrażenie zrobił Fabian Piasecki, który był bliski trafienia do siatki rywala.
8) Żółta „Jaga”
Patryk Tuszyński (fot. Grzegorz Rutkowski)
Pomimo wywalczenia podium trener Probierz zapowiadał, że jego drużyna nie ma zamiaru odpuszczać. Uraz głowy Bartosza Drągowskiego nie okazał się poważny, ale ze składu wypadł pechowy Jan Pawłowski, co sprawia, że jedynymi napastnikami w „Jadze” zostali Patryk Tuszyński i osiemnastoletni Karol Świderski, dla którego może to być szansa na występ. Z zespołem z kolei pożegnał się problemowy Paweł Sawicki, który po kilku tygodniach gry w rezerwach ostatecznie rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Co ciekawe, w ostatnich spotkaniach „Pszczółki” miały dużo piłkarzy zagrożonych kartkami. Klub z Podlasia grał jednak na tyle mądrze, że żaden z tych siedmiu graczy nie został ukarany przez sędziego. Teraz, gdy Michał Pazdan i spółka mają już pewne podium i puchary, mogą pozwolić sobie na ostrzejszą grę. Pogoń natomiast zagra w środę bez kibiców. To kara, którą na „Portowców” nałożył PZPN za odpalone race na spotkaniu z Legią.