Serie A w tej kolejce oferowała spotkania nawet dla najbardziej wybrednych kibiców. Juventus zmierzył się z AS Romą, Napoli z Torino, a Inter pojechał do Florencji na mecz z Violą. Co godnego uwagi wydarzyło się w tych trzech meczach i w pozostałych spotkaniach 6. kolejki Serie A? O tym poniżej.
1. Juventus cały czas nad Romą
Wydawało się, że odejście Antonio Conte do pracy dla ,,Squadra Azzura” to idealna okazja dla Rzymian do przejęcia inicjatywy w lidze i do zdobycia tytułu mistrzowskiego. Co prawda jest dopiero początek października i nikt o zdrowych zmysłach nie zabiera już Scudetto podopiecznym Rudiego Garcii, ale fakt jest faktem i w ten weekend Roma nieco wydłużyła sobie drogę do tytułu. Rzecz jasna przez porażkę w jaskini lwa, czyli na Juve Arena. Mecz obfitował w liczne kontrowersje – z boiska wylecieli Morata i Manolas, a widzowie zasiadający na najnowocześniejszym stadionie w Italii zobaczyli aż trzy rzuty karne. Francesco Totti po spotkaniu grzmiał, że mecz był ustawiony, przywracając tym samym wspomnienia z słynnej afery korupcyjnej sprzed paru lat, która uderzyła w Juve niczym w fale tsunami, zabierając dwa tytuły i zrzucając do Serie B. Vincenzo Montella całkiem niedawno powiedział, że Roma i Juventus znacznie wyrastają poza poziom pozostałych ekip. Jeśli więc tylko te dwa zespoły będą walczyły o mistrzostwo, to kluczowe będzie spotkanie rewanżowe w Rzymie.
2. Benitez może spać spokojnie…
Jeśli zapytalibyśmy Hiszpańskiego trenera, gdzie pracowało mu się najciężej, w jakim kraju, to niewykluczone, że odpowiedziałby – we Włoszech. Półroczny pobyt w Interze skończył się konfliktem z Morattim, marnymi wynikami i jeszcze gorszą grą. W Napoli jest już znacznie lepiej z Hiszpanem, ale również nie przez cały czas. Kłopoty Beniteza zaczęły się wraz z przegranymi eliminacjami do Ligi Mistrzów z Athleticiem Bilbao. Porażka w dwumeczu z Baskami wyraźnie odbiła się na Napoli i zespół, który wielu przed sezonem obstawiało jako kandydata do tytułu, zakotwiczył w środku tabeli. Wtedy pojawiły się spekulacje, jakoby Aurelio De Laurentis, czyli właściciel zespołu z południa Włoch, miał zamiar pozbyć się byłego trenera Liverpoolu i Valencii. Spekulacje trzeba będzie nieco odłożyć w czasie, gdyż w 6. kolejce Napoli uporało się z Torino i wydaje się, że najgorsze ma już za sobą. A Benitez ma dwa tygodnie do następnego meczu aby na nowo wymyślić, jak ustawić defensywę swojego zespołu. Bo wszyscy zawodnicy tej formacji w Napoli grają tak, jakby byli podłączeni do prądu.
3. … a Beppe Iachini nie może w ogóle.
Iachini to (jeszcze) trener Palermo. Zespołu który w sześciu kolejkach uzbierał raptem trzy skromne oczka. Tak skromne, że po prostu nie pasują do ambicji właściciela drużyny, czyli Mauricio Zampariniego. Co prawda przed tą kolejką uparcie ogłaszał wszystkim na około, że Iachini ma pewną posadę, ale jeśli ktoś wierzy właścicielowi zespołu z Sycylii, to powinien dostać tytuł najbardziej naiwnego człowieka. jaki kiedykolwiek chodził po kuli ziemskiej. Iachini mecz z Empoli przegrał, co raczej szefa nie rozweseliło. Dlatego wydaje się, że kwestią godzin jest, kiedy głowa szkoleniowca zostanie ścięta. Ale co poradzić ktoś musi być pierwszy.











