Sprawa mistrzostwa Włoch jest już rozstrzygnięta? Wszystko wskazuje na to, że tak. Inter wygrywając na wyjeździe z Lazio niemal zapewnił sobie piąte z kolei scudetto. W dolnych rejonach tabeli też zrobiło się klarowniej. Wiemy już, że marzenia o Lidze Mistrzów prysły dla Juventusu i Napoli, a z pierwszą ligą żegna się Siena i praktycznie Atalanta.
Zacznijmy od góry tabeli. AS Roma wraz z Interem suwerennie wygrały swoje mecze. Jednak mistrzem Włoch można okrzyknąć zespół z Mediolanu. Lazio było ostatnio drużyną, która mogłaby uszczknąć punkty „Nerazzurim”. Podopiecznych Jose Mourinho czekają już tylko spotkania z Chievo (dom) oraz ze Sieną (wyjazd). Trudno przypuszczać, żeby zespół ze stolicy Lombardii nie wywalczył sześciu punktów. Cud może sprawić, że stanie się inaczej. Roma tegoroczne mistrzostwo przegrała na własne życzenie. Jeszcze przed 35. kolejką to rzymianie dyktowali warunki. W zeszłą niedzielę „Giallorossi” przegrali u siebie z Sampdorią i właściwie już sprawy mistrzostwa były rozstrzygnięte. Totti i spółka mogli już tylko liczyć na swoich rywali zza miedzy. Jak się okazało, wrogów nie można darzyć zaufaniem. Lazio przeciwko Interowi rozegrało bezbarwne spotkanie i aż dziw, że skończyło się wynikiem 0:2. „Giallorossi” zagrają jeszcze przeciwko Cagliari (dom) oraz Chievo (wyjazd). Ranieri nie traci nadziei i obiecuje sześć punktów. Jemu zależy na scudetto. Trener marzy, by wygrać swój pierwszy w karierze tytuł mistrzowski w mieście, w którym przyszedł na świat.
Trzecie miejsce jest już od dawna znane. Zajmuje je Milan, który przed półtorej miesiąca wypadł z walki o mistrzostwo. W sobotę „Rossoneri” skromnie wygrali z Fiorentiną, dla której była to trzecia porażka z rzędu. Gola na wagę trzech punktów zdobył z rzutu karnego Ronaldinho. Właściwie Brazylijczyk może czuć się zwycięzcą tego sezonu. Były gwiazdor Barcelony przeżył swoisty renesans. Ronaldinho znów zaczął zachwycać. Czarował niekonwencjonalnymi zagraniami, zdobywał ważne bramki. Robił co mógł, aby przypomnieć o sobie Dundze. Jednak wydaje się, że selekcjoner „Canarinhos” nie widzi lidera w składzie na mundial.
Pasjonująco wygląda walka o czwarte, premiowane grą w Lidze Mistrzów, miejsce. Za tydzień na Stadio Renzo Barbera dojdzie do bezpośredniego starcia o tę lokatę. Palermo jeszcze w tym sezonie nie przegrało, ale Sampdorię usatysfakcjonuje remis. „Blucerchiati” prezentują znakomitą formę, czego przykładem może być miesiąc kwiecień, w którym wygrali wszystkie mecze. W maju kontynuują swoją passę. W niedzielę wygrali ze zdegradowanym Livorno. Swoją klasę potwierdził Antonio Cassano, który aktualnie jest jednym z najlepszych włoskich napastników. Jednak Marcello Lippi uparcie pomija tego zawodnika przy powołaniach. Palermo również wygrało swój ostatni mecz. „Rosanero” pokonali Sienę 2:1. Wynik może trochę zmylić, bo to Sycylijczycy kontrolowali grę. „Bianconeri” przyśpieszyli pod koniec spotkania, czego efektem była zdobyta bramka.
Wiadomo, że z gry o Ligę Mistrzów wypadł Juventus oraz Napoli. Co prawda neapolitańczycy wygrali swój mecz, ale to i tak na niewiele się zdało. Na pocieszenie podopiecznych Waltera Mazzarriego pozostaje Liga Europejska. Napewno te rozgrywki będą dla „Azzurri” dobrym przetarciem przed ewentualnym podbojem Europy. O zdobyciu Starego Kontynentu od lat marzy Juventus. Ten sezon potwierdził, że „Starej Damie” potrzebna jest poważna operacja wielu organów. Turyńczycy przez cały sezon grali źle, lecz ostatnie miesiące są wyrazem bezradności. Mecz z Catanią potwierdził, że Juventusowi Liga Mistrzów się po prostu nie należy. Włodarze kluby będą musieli się nagłowić co zrobić, aby latem sprowadzić gwiazdy, które będą chciały grać w Lidze Europejskiej.










