W poprzedni weekend na ustach całej Italii były tylko dwie drużyny: AS Roma i Inter Mediolan. Fani z pewnością nie zawiedli się. Mimo że lider pozostał dalej ten sam, kolejka była arcyważna, emocji nie zabrakło, a my już nie możemy doczekać się następnego tygodnia.
Oczy całego włoskiego buta skierowane były na stolicę, właściwie na Stadio Olimpico. Najbardziej nienawidzona drużyna w kraju, z jeszcze bardziej nielubianym przez mieszkańców Półwyspu Apenińskiego trenerem Jose Mourinho, przyjechała zmierzyć się z ekipą Ranieriego. Spór pomiędzy szkoleniowcami trwa już jakiś czas. Niedawno Mourinho określił swojego kolegę po fachu, jako „wypalonego 70-latka bez sukcesów”. Ranieri przeżył dopiero 59 wiosen, a jego trenerskie konto zdobi kilka niezłych sukcesów. Dlatego dobrze się stało, że rzymianie po dobrym meczu wygrali z pupilkami Portugalczyka 2:1. Teraz mediolańczycy na plecach czują już oddech głodnego sukcesów rzymskiego wilka i w następnej kolejce mogą stracić prowadzenie w lidze. Gdyby do tego doszło, to Serie A miałaby nowego lidera pierwszy raz od ósmej kolejki spotkań.

Zrównany w prawach gonienia lidera z Romą, AC Milan znów zawiódł czerwoną część Mediolanu i tylko zremisował z rzymskim Lazio 1:1. Mimo wielu okazji, bramka padła z „wapna”. Słaby wynik można usprawiedliwić resztkami prawdziwej drużyny z początku sezonu. Nie mogli zagrać m.in.: Nesta, Pato, Ronaldinho, Pirlo, Beckham. Teraz „Rossoneri” tracą trzy punkty do pierwszego miejsca i nadal pozostają w grze o scudetto.
Jeszcze bardziej tłoczno zrobiło się w przedziale pozapodiumowym. W walce o miejsca 4-7 pozostały zespoły Palermo, Napoli, Juventusu, Sampdorii, Fiorentiny, Genoi, Bari i jakby się uprzeć, to i Parmy. Główni pretendenci powygrywali swoje mecze. Trzy punkty pojechały bądź zostały w Palermo, Neapolu, Turynie i Florencji. Walka o miejsca premiowane występami na arenie europejskiej będzie trwała do ostatniej, 38. kolejki. Tak ciekawie to dawno się nie działo…
Spadek do ligi niżej, jak wiadomo, jest rzeczą koszmarną. Traci się wszystko, od liczby widzów do sum pieniędzy. O życie walczy ostatnia piątka. Cała piątka, prócz Atalanty i Udinese (przegrane mecze), zdobyła w tej kolejce punkcik. Także „the last and the least” Livorno traci najwięcej, bo aż siedem oczek do miejsca „na powierzchni”. W nieco, podkreślam nieco, lepszej sytuacji jest Siena. W jej przypadku jest to sześć punktów i koszmarny kalendarz spotkań. Najbliżej pozostania jest zespół z Bergamo. Atalanta, aby się wydostać, potrzebuje czterech punktów. Na najbardziej pożądanym miejscu jest Udinese. Sroga porażka we Florencji nie pozwoliła wyprzedzić 16. Lazio i ukryć się w wyższych partiach tabeli. Słaba postawa, głównie na wyjazdach, może spowodować, że na Stadio Fruli grać będą ekipy z Serie… ale B. Na szczęście Di Natale i spółki Atalanta też przegrała swój mecz i przewaga może wydawać się bezpieczna… złudnie bezpieczna.











