Edinson Cavani królem Neapolu! Urugwajczyk zdobył hat-tricka w meczu z Juventusem, który pozwolił upokorzyć turyńczyków. Co ciekawe, napastnik wszystkie bramki zdobył głową, którą powinien ozdobić laur.

Mecz Napoli z Juventusem zapowiadał się jako prawdziwa bitwa i taką właśnie był. W pierwszych minutach toczyła się zacięta walka. Zawodnicy jednej i drugiej drużyny dość często mieli bliskie kontakty z murawą. Pierwszy, godny odnotowania strzał oddał Alberto Aquilani, ale z nim spokojnie poradził sobie De Sanctis. Z czasem przewagę uzyskiwali gospodarze. W 16. minucie sygnał ostrzegawczy dał Dossena, który silnym dośrodkowaniem zmusił do interwencji Storariego. Po chwili jednak neapolitańczycy objęli prowadzenie. Akcję prawą stroną przeprowadził Maggio i dośrodkował piłkę wprost na głowę Edinsona Cavaniego. Urugwajski internacjonał nie miał problemów z pokonaniem bramkarza. Po tej sytuacji nasuwa się pytanie, gdzie znajdowali się obrońcy Juventusu. Po 120 sekundach „Azzurri” mogli podwyższyć rezultat. Na silny strzał z dystansu zdecydował się Lavezzi, a Storari z trudem odbił piłkę na rzut rożny. Odpowiedź „Bianconeri” była błyskawiczna. Amauri uderzył futbolówkę lewą nogą, ale na wysokości zadania stanął De Sanctis. Nie minęła nawet minuta, a bramkarz Napoli skapitulował. Sędzia jednak słusznie nie uznał gola Luki Toniego, gdyż napastnik faulował bramkarza.
W 26. minucie znów w roli głównej wystąpił Edinson Cavani. Tym razem otrzymał dośrodkowanie z lewej strony. Urugwajczyk z łatwością wygrał główkowy pojedynek z Traore i Stadio San Paolo po raz drugi wybuchnął radością. Od tego momentu w poczynania obu drużyn wdarł się chaos. Juventus starał się konstruować akcje, ale były one tłamszone w zarodku. Napoli miało jeszcze jedną dobrą okazję w 37. minucie, lecz strzał Dosseny pewnie obronił Storari. W ostatnich momentach pierwszej odsłony z gardeł kibiców na stadionie rozległo się gromkie „ole!”, co oznaczało, że tifosi dobrze się bawią, widząc, że Napoli poczyna sobie z Juventusem jak z nowicjuszem.
Od początku drugiej połowy Juventus rozpoczął odrabianie strat. Niestety, było ono bardzo nieudolne. W 48. minucie strzał głową Luki Toniego wypiąstkował Morgan De Sanctis. I to właściwie była najlepsza sytuacja „Starej Damy” w tej części. W 54. minucie Edinson Cavani wbił trzeci gwoźdź do trumny i gościom odechciało się grać. Urugwajczyk wykorzystał dośrodkowanie Marka Hamsika i strzałem ze szczupaka ustrzelił hat-trick. W 64. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Lavezzi. Argentyńczyk na pełnym biegu minął trzech graczy Juventusu. Napastnik zamiast strzelać, zachował się altruistycznie i podał do Cavaniego. Podanie było jednak zbyt mocne i Cavani oddał lekki strzał.












