25. kolejka stała pod znakiem wspaniałych bramek. Trafienia Piotra Grzelczaka, Michaiła Siwakowa czy Alexandru Suworowa zasługują na uwagę kibiców z całego świata. Ta seria spotkań zostanie zapamiętana z kolejnego, być może decydującego zwycięstwa Wisły Kraków, która oddaliła się od drugiej w tabeli Jagiellonii na dystans sześciu punktów.
W 25. kolejce padły 23 gole, co daje średnią 2,88 bramki na mecz. Jednak nie liczba, a jakość tych bramek jest warta odnotowania. Szkoda tylko, że kibice w Poznaniu i w Warszawie nie mogli obejrzeć trafień swoich pupili, bo w tych miastach zakazano kibicom wstępu na spotkania swoich drużyn. Pod względem piłkarskim nie skrzywdziło to żadnej z tych drużyn, bo i Lech, i Legia dopisały do swojego dorobku kolejne trzy punkty.
Kluczowa zmiana Urbana

Przy ulicy Cichej zmierzyły się drużyny Ruchu i Zagłębia. Po stojącym na świetnym poziomie meczu, który trzymał w napięciu do ostatniej chwili, padł wynik remisowy 2:2. „Niebiescy” w pierwszej odsłonie dyktowali warunki gry i tuż przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie. Drugie trzy kwadranse należały jednak do gości z Lubina, którzy pokazali prawdziwy charakter, walcząc do samego końca. Do 87. minuty na tablicy świetlnej utrzymywał się rezultat 2:1, ale na ostatnie kilkadziesiąt sekund szansę gry od trenera Urbana otrzymał Kamil Wilczek. Jak się ostatecznie okazało, było to trafne posunięcie, gdyż Zagłębie właśnie za sprawą wspomnianego Wilczka rzutem na taśmę wywiozło cenny punkt z Chorzowa.
Legia zwycięża przy pustych trybunach
Kibice Legii, po zdobyciu przez ich drużynę Pucharu Polski, nieco odetchnęli. Stołeczny zespół w przyszłym sezonie zagra bowiem w europejskich pucharach. Nie znaczy to jednak, że „Wojskowi” odpuszczą sobie ligę. W piątek przy pustych trybunach grali z Koroną Kielce. Mimo że spotkanie nie zachwyciło poziomem, to jednak gospodarze dzięki dwóm bramkom Radovicia i jednej Cabrala pokonali Koronę 3:1. Dla kielczan trafienie zanotował Grzegorz Lech. Dzięki temu zwycięstwu Legia wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli. Drużyny będące za stołecznym zespołem tracą jednak do niego niewiele, co sprawia, iż walka o podium na koniec sezonu prawdopodobnie będzie niesamowicie zacięta do ostatniej kolejki.
Nadzieje Cracovii wciąż żywe
Po tym meczu nikt nie spodziewał się takiego spektaklu. Cracovia, aby myśleć o utrzymaniu, musi zdobywać trzy punkty w każdym meczu. Krakowianie po raz kolejny udowodnili, że nie mają z tym większych problemów, ale… na własnym stadionie. „Pasy” rozegrały bardzo dobry mecz w ofensywie. Mimo iż można się przyczepić do nieskuteczności, zdołały zdobyć trzy gole i w dodatku nieprzeciętnej urody. Swoje okazje miała także Polonia, lecz zamiast trafiać do siatki, zawodnicy „Czarnych Koszul” obijali bramkę. Rozmiary porażki, na osłodę, zmniejszył Ebi Smolarek.












