Minęły już dwie dekady od ostatniego trofeum zdobytego przez Everton. Obecny sezon także nie daje nadziei na jakikolwiek sukces. Jednak podobnie dwadzieścia lat temu, tak i teraz nikt nie wierzył w sukces. Czyżby historia miała się powtórzyć?
Połowa sezonu piłkarskiego na Wyspach już za nami. Po dwudziestu kolejkach Everton z dwudziestoma punktami na koncie zajmuje dopiero trzynaste miejsce w tabeli Premier League. W Pucharze Ligi Angielskiej „The Toffees” także nie radzili sobie zbyt dobrze i odpadli już trzeciej rundzie, przegrywając 0:3 ze Swansea. Dodatkowo maleją szanse Evertonu na awans do dalszej fazy rozgrywek FA Cup, gdzie w pierwszym meczu trzeciej rundy zremisowali u siebie z West Ham United 1:1, po bramce zdobytej w doliczonym czasie gry przez Romelu Lukaku. Kolejne spotkanie w tych rozgrywkach pomiędzy klubami zaplanowane jest na przyszły wtorek. Wtedy to dowiemy się, czy Everton będzie miał szansę na jakikolwiek sukces w tym sezonie.
Zaistniała sytuacja nie nastraja optymistycznie kibiców drużyny z Liverpoolu, którzy czekają już 20 lat na jakikolwiek sukces ich ukochanego klubu. W 1995 roku zdobyli Puchar Anglii, wygrywając w finale 1:0 z Manchesterem United. Jednak nawet pomimo przyzwoitej gry w Lidze Europejskiej, w której awansowali z pierwszego miejsca w grupie do 1/16 finału tych rozgrywek, niewielu wierzy, że ten rok będzie inny od poprzednich. Jednak piłka nożna dlatego jest jedną z najpiękniejszych dyscyplin sportowych, że jest nieprzewidywalna.
Everton to klub z dużym potencjałem, o czym świadczy choćby piąte miejsce zajęte w zeszłym roku w najwyższych rozgrywkach ligowych. Również przed sezonem 2013/2014, zanim na miejsce Davida Moyesa przyszedł Roberto Martinez, zespół z Goodison Park prezentował się bardzo dobrze, plasując się kilka razy w najlepszej dziesiątce Premier League. Natomiast w całej swojej dość burzliwej historii Everton zdobył wiele trofeów. Dziewięć razy został mistrzem Anglii, pięciokrotnie cieszył się ze zdobycia Pucharu Anglii, a także w 1985 roku zwyciężył w Pucharze Zdobywców Pucharów. Porównując Everton choćby z obecnym liderem w tabeli Ligii Angielskiej Chelsea Londyn, ma on w sumie ma o dwa trofea więcej na koncie.
Wracając jednak do sezonu 1994/1995 – „The Toffees” pomimo dużych wzmocnień i zmian personalnych w listopadzie 1994 roku znajdowali się w dole tabeli Premier Leauge. Skutkowało to zwolnieniem ówczesnego trenera Mike Walkera. Na jego miejsce przyjęto byłego zawodnika Evertonu Joe Royle’a. Był on znaczącą postacią w historii klubu z Goodison Park. Jako napastnik w barwach Evertonu rozegrał 231 spotkań, w których strzelił 102 bramki. Swoją karierę trenera w byłym klubie rozpoczął w spektakularny sposób wygrywając kilka istotnych spotkań między innymi z Leeds, Chelsea oraz pokonując 2:0 swojego największego rywala – FC Liverpool. Dzięki żelaznej i zdyscyplinowanej obronie Everton zaliczył serię siedmiu spotkań bez straty gola. Ich bezkompromisowy oraz bardzo często agresywny styl gry skutkował przydomkiem „Psy Wojny”. Chociaż drużyna zaczęła grać dużo lepiej, to mało kto mógłby się spodziewać, iż nowy trener wyciągnie klub z tak głębokiego kryzysu już w pierwszym sezonie. Ostatecznie rozgrywki ligowe zakończyli na piętnastym miejscu, ale za to wygrali FA Cup. Jak to bardzo często bywa, sukces nie przyszedł łatwo.











