Podopieczni Massimiliano Allegriego zdobywcami Coppa Italia. „Bianconeri” potwierdzili dziś dominację na Półwyspie Apenińskim. Po piątym z rzędu mistrzostwie kraju Juventus dorzucił do kolekcji Puchar Włoch, pokonując AC Milan. Turyńczycy zdobyli to trofeum już po raz jedenasty. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, w której prawdziwy instynkt strzelecki pokazał Alvaro Morata.
Wbrew wcześniejszym przypuszczeniom drużyna z Mediolanu postawiła faworytom trudne warunki. W finałowej rozgrywce przez znakomitą część pierwszej połowy zespół z San Siro miał inicjatywę. Zespół Cristiana Brocchiego umiejętnie rozgrywał atak pozycyjny, zmuszając rywali do fauli, które kończyły się niebezpiecznymi wrzutkami w pole karne Neto. Jednak żadne z podań nie było na tyle precyzyjne, aby któryś z piłkarzy Milanu był w stanie oddać groźny strzał.
Raz na jakiś czas z kontrami na bramkę Donnarummy ruszali Evra czy Dybala, ale nie przynosiło to wymiernych korzyści w postaci choćby stałych fragmentów gry. Wyjątkowo rozczarowywał Paul Pogba, który nie mógł znaleźć sposobu na mediolańczyków i raz za razem tracił futbolówkę. Mimo że pod koniec pierwszej części gry do głosu zaczęli dochodzić „Bianconeri”, do przerwy bramek nie zobaczyliśmy.

Dużo walki, niedokładnych podań i strat. Tak wyglądał obraz gry po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę. W tych piłkarskich szachach początkowo lepiej wyglądali piłkarze z Mediolanu. Sytuacja zmieniła się w ostatnich 20 minutach, kiedy to byliśmy świadkami chaotycznego przenoszenia akcji z jednej bramki pod drugą. Po 90 minutach nie doczekaliśmy się zwycięskiego trafienia i tak jak w Anglii i Niemczech na Stadio Olimpico byliśmy świadkami dogrywki.
Dogrywkę lepiej rozpoczęli podopieczni trenera Brocchiego. W polu karnym Juventusu dwoił się i troił najjaśniejszy punkt Milanu w tym sezonie – Carlos Bacca.
Najważniejsze jednak stało się w 109. minucie gry, kiedy Massimiliano Allegri wpuścił na plac gry prawdziwego dżokera – Alvaro Moratę – który minutę później strzelił zwycięską bramkę. Asystował mu inny rezerwowy – Juan Cuadrado. W doliczonym czasie dogrywki uderzał jeszcze groźnie wprowadzony przez szkoleniowca zespołu z San Siro Mauri, lecz piłka o centymetry ominęła bramkę Neto.











