Przed rozpoczęciem sezonu 2007/2008 zapowiadano, że Ruch wniesie do Orange Ekstraklasy nową jakość i zaprezentuje oblicze, którym imponował w drugiej lidze. Chorzowski klub rozgrywki rozpoczął znakomicie, lecz z biegiem czasu z pokorą zajmował miejsca na początku drugiej dziesiątki w ligowej tabeli. Wprawdzie 10. pozycja na zakończenie sezonu nie jest spełnieniem marzeń „Niebieskich”, to i tak zostali oni najciekawszym beniaminkiem polskiej ekstraklasy.
Rozgrywkom bez legendarnego Ruchu Chorzów zawsze czegoś brakowało, więc nic dziwnego, że praktycznie cała piłkarska Polska z entuzjazmem przyjęła awans „Niebieskich” do OE. Sezon 2007/2008 miał być dla Chorzowian przełomowy. Śląski klub chciał szybko zawojować ekstraklasę i potwierdzić swoją prawdziwą wartość.

Po rundzie jesiennej optymistyczne nastroje w Chorzowie zaczęły „gasnąć”. Niebiescy” zajmowali po piłkarskiej jesieni 10. miejsce w tabeli i posiadali niewielką przewagę nad strefą spadkową. Wiosna była więc dla Ruchu niespokojna i pełna obaw, lecz zakończyła się happy end’em. Chorzowianie pewnie utrzymali się w najwyżej klasie rozgrywkowej i przede wszystkim nabrali bezcennego doświadczenia, które już od lipca może owocować wielkimi osiągnięciami.
Najlepszy mecz: Ruch Chorzów – Górnik Zabrze 3:2
To był zdecydowanie najbardziej widowiskowy mecz Orange Ekstraklasy w sezonie 2007/2008. Ponad czterdzieści tysięcy kibiców zgromadzonych na Stadionie Śląskim w Chorzowie – takiej frekwencji mogą nam pozazdrościć nawet kluby z Włoch czy Francji – mogło po kilkuletniej przerwie obejrzeć prawdziwe Derby Śląska, które w żadnym aspekcie nie odstawały od europejskich standardów. Wspaniały doping, niesamowita atmosfera, wiele pięknych akcji, pięć bramek i dramaturgia do ostatniej minuty – piłkarze Ruchu i Górnika stworzyli spektakl, który na długie lata pozostanie w pamięci polskich kibiców. Gospodarze objęli prowadzenie w 20. minucie po bramce Piotra Ćwieląga, lecz osiem minut później do wyrównania doprowadził doświadczony Jerzy Brzęczek. Tuż po przerwie Ruch ponownie posiadał jedną bramkę przewagi, tym razem po uderzeniu głową Grzegorza Barana. Kwadrans przed końcem do zabrzańskiej bramki trafił Marcin Nowacki i wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Piłkarze Górnika podjęli jednak walkę do samego końca i w 83. minucie Tomasz Zahorski przywrócił gościom nadzieje na korzystny rezultat. W końcówce spotkania obie drużyny stworzyły kilka doskonałych okazji bramkowych, lecz ostatecznie hit 19. kolejki Orange Ekstraklasy zakończył się minimalnym zwycięstwem „Niebieskich”.










