Dawid Sośniak

Mariusz Stępiński – pomysł na piłkarski rozwój czy wybieranie większych pieniędzy?

Czy nasz młody talent znów wróci do Polski?

24 lutego 2017

„To był jego błąd, jego agentów i na końcu Ruchu, który tak potrzebował pieniędzy, że każda złotówka więcej decydowała” – tak skomentował transfer Stępińskiego do FC Nantes współwłaściciel Legii, Dariusz Mioduski, podczas ostatniego emitowanego odcinka (20) „Stan Futbolu” na Eleven Sports. Mariusz Stępiński po udanym sezonie 2015/2016 w Ruchu Chorzów, przeniósł się do 14. zespołu poprzedniego sezonu we Francji, zamiast wybrać obecnego mistrza Polski. Czy reprezentant Polski, wybierając francuski zespół, myślał wyłącznie o pieniądzach, czy jednak bardziej liczył na możliwość rozwoju?

Mariusz Stępiński swoją przygodę zaczynał w małych klubach. Prawdziwą szansę dostał od trenera Radosława Mroczkowskiego w Widzewie. W łódzkim zespole zadebiutował w 2011 roku, wtedy został najmłodszym piłkarzem, który zagrał w ekstraklasie dla tego klubu. W drugim roku grał już regularnie i strzelił pięć bramek. Był określany mianem nowego Lubańskiego, a pozyskaniem zawodnika była zainteresowana Legia Warszawa. Jednak kiedy wygasła jego umowa, zdecydował się przyjąć propozycję 1. FC Nürnberg, w którym nie udało mu się zadebiutować w pierwszym zespole. Po upływie roku, kiedy rozegrał kilkanaście spotkań w drugiej drużynie, zdecydował się na wypożyczenie do Wisły Kraków. W Krakowie rzadko kiedy zaczynał od pierwszej minuty, ale w większości spotkań dostawał szansę jako rezerwowy. W lipcu 2015 roku, po powrocie do Niemiec, Stępiński został wykupiony przez Ruch Chorzów (według Transfermarkt.pl za 100 tysięcy euro). Sezon 2015/2016 okazał się dla niego niezwykle udany – strzelił 15 bramek w ekstraklasie i pojechał na Euro 2016 – co zaowocowało ofertami m.in. ponownie z Legii i FC Nantes. Ostatecznie przeniósł się do Francji (według Transfermarkt.pl za dwa miliony euro).

Pierwszy wyjazd zagranicę i pobyt w Wiśle …

FC Nürnberg, występujący obecnie w 2.Bundeslidze, w sezonie 2013/2014 grał w najwyższej klasie rozgrywkowej i walczył o utrzymanie. W momencie transferu ówczesny dyrektor sportowy, Martin Bader, zapewniał, że Mariusz Stępiński był obserwowany już dłuższy czas i bardzo liczą na Polaka. Sam bohater był świadomy możliwości wyjazdu do Niemiec już kilka miesięcy wcześniej. Piłkarz podczas rocznego obecności w Norymberdze kończył ostatnią klasę liceum przez Internet, a poza tym miał trzy, cztery razy w tygodniu dodatkowe zajęcia z języka niemieckiego. Dopiero po pół roku spędzonym w Bawarii 18-latek uczestniczył w akcjach dla kibiców i nie miał większych problemów językowych. Jeśli chodzi o sprawy sportowe, nie wyglądało to tak, jak zaplanował sam piłkarz. Podczas pierwszych treningów i obozu przekonał się, że są one bardzo wymagające pod względem fizycznym. Co więcej, jak Stępiński podkreślał w wywiadach dla oficjalnych stron klubowych Wisły i Ruchu już po odejściu, większa część treningów była wykonywana z piłkami, a treningi kondycyjne nie polegały na bieganiu dookoła boiska czy w terenie. Potwierdzał, że praca przed i po zajęciach jest ważna i doceniana przez trenerów, choć w Niemczech nie było tego jeszcze widać.

W innych wywiadach zobrazował poziom treningów, nawiązując do sezonu 2014/2015, gdy mieszkał w Krakowie, już nie miał problemów z wytrzymaniem okresów przygotowawczych u Franciszka Smudy. Choć wielu piłkarzy niejednokrotnie wypominało mu za ciężkie treningi, na przykład gdy był selekcjonerem reprezentacji Polski i przygotowywał reprezentantów do Euro 2012. Przykładowo w analizach przeprowadzanych w programie „Laboratorium Pro” w Canal+Sport eksperci wymieniali przemęczenie naszego zespołu jako jedną z przyczyn niepowodzenia w turnieju. Mariusz Stępiński nie miał zaufania ani u popularnego „Franza”, ani u ego następcy – Kazimierza Moskala. Obaj trenerzy ustawiali go na boku pomocy, a nie w roli „dziewiątki”, gdzie, jak sam podkreślał, czuł się najlepiej. Nawet w przypadku nieobecności jedynego napastnika, Pawła Brożka, stawiano na Rafała Boguskiego zamiast popularnego „Stempla”.

* Statystki dotyczą wszystkich rozgrywkach i są aktualne na 18 lutego 2017 roku.
* W sezonie 2014/2015 był zawodnikiem 1. FC Nürnberg, ale został wypożyczony na cały sezon do Wisły Kraków

Kluczowy sezon 2015/2016

Wisła Kraków po wypożyczeniu na rok Mariusza Stępińskiego, negocjowała z FC Nürnberg, ale nie doszli do kompromisu. W przeciwieństwie do Ruchu, który długo negocjował, ale udało mu się kupić byłego zawodnika Widzewa Łódź. Z takiego obrotu spraw bardzo zadowolony był zawodnik, który niejednokrotnie podkreślał, że bardzo spodobała mu się determinacja klubu ze Śląska. Wspominał także przed tamtym sezonem, że będzie chciał się odwdzięczyć dobrą grą, aby w przyszłości klub na nim zarobił.

Podczas sezonu 2015/2016 nie tylko Mariusz Stępiński, lecz także cały zespół Ruchu Chorzów zaprezentował się bardzo dobrze. Sam piłkarz okazał się niezbędny, aby spełnić nadrzędny cel, jakim było utrzymanie, a okazało się, że po 30 kolejkach zespół znajduje się w pierwszej połowie tabeli i będzie grał w grupie mistrzowskiej. W tamtym rozgrywkach napastnik „Niebieskich” strzelił 15 bramek i był przez to najskuteczniejszym Polakiem w naszej lidze.

W ciągu całej kariery grał w kadrach młodzieżowych od U-15 do U-21, natomiast w dorosłej reprezentacji Polski wystąpił trzy razy (spotkania towarzyskie, w tym jedno nieuznawane przez FIFA). Przed samym Euro 2016 Adam Nawałka musiał wybierać między napastnikiem Ruchu a Arturem Sobiechem. Ostatecznie selekcjoner postanowił zabrać Stępińskiego na turniej do Francji, ale nie dał mu ani minuty na pokazanie się kibicom. Na pewno zdobył doświadczenie i także wzrosła jego wartość rynkowa. Na kadrze poznał także osobę, która pomaga mu teraz w FC Nantes.

Drugie podejście na zachodzie

Zaraz po powrocie z mistrzostw Europy, zdecydował się podpisać nowy, czteroletni kontrakt z Ruchem Chorzów. Zdążył rozegrać pięć spotkań i strzelić trzy bramki, a już musiał pakować się na samolot do Nantes. Nieoficjalnie mówiono o zainteresowaniu m.in. klubów niemieckich i ponownie Legii Warszawa.

Mariusz Stępiński powinien wiedzieć, że lepiej, gdyby poszedł do Legii, nawet gdyby dostał trochę mniej pieniędzy.Większościowy udziałowiec Legii Warszawa, Dariusz Mioduski

Mariusz Stępiński powinien wiedzieć, że lepiej, gdyby poszedł do Legii, nawet gdyby dostał trochę mniej pieniędzy. Bo tam może osiągnąć o wiele więcej i dopiero wtedy pójść do lepszego klubu (niż FC Nantes). A nie do przeciętnego klubu francuskiego, gdzie musi walczyć o miejsce (w 11). Jest fajnym chłopakiem, uważam, że w Legii by się naprawdę sprawdził. Ma wszystko, przede wszystkim jest bardzo młody. To był jego błąd, jego agentów i na końcu Ruchu, który tak potrzebował pieniędzy, że każda złotówka więcej decydowała – potwierdził wcześniejsze doniesienia w programie „Stan Futbolu”, współwłaściciel mistrza Polski, Dariusz Mioduski

Mariusz Stępiński postanowił wyjechać do Francji, a sam argumentował, że jest lepiej przygotowany niż w 2013 roku. Ważnym czynnikiem była determinacja polskiego właściciela francuskiego klubu – Waldemara Kity. Natomiast podczas Euro 2016 opiekunem naszej kadry był Francuz polskiego pochodzenia – Alexandre Klawiter, który tam poznał także Mariusza Stępińskiego. Jak okazało się po turnieju, także pomocnik reprezentacji będzie pracował jako kierownik drużyny z północno-zachodniej Francji. W ostatnim odcinku kanału Łączy nas Piłka Kuba Polkowski odwiedził naszego reprezentanta i dowiedział się, że się przyjaźnią, a Klawiter pomaga naszemu rodakowi uporać się z każdym problemem.

Powyżej widać, jak szybko Mariusz Stępiński uczy się języka, a jak sam przyznał podczas wyżej wymienionego odcinka, nauczycielkę znalazł mu nowy kolega.

W FC Nantes nie gra regularnie, ale do tej pory w nowym zespole strzelił prawie połowę tego, co w poprzednim sezonie w Ruchu Chorzów. Ale warto zwrócić uwagę na to, że gra w Ligue 1 przeciwko, nie ma co ukrywać, bardziej cenionym obrońcom. Jedna z bramek jest nawet podobna do strzelonej przez Roberta Lewandowskiego w poprzednim sezonie.

Patrząc na stosunek minut do goli, Stępiński wygląda lepiej niż w poprzednich latach, ale w tym momencie możemy tylko przypuszczać, jak byłoby dla niego lepiej. Dlatego proszę o Waszą opinię.

 

 

 

Komentarze:
Przeczytaj także: