Mateusz Tomczyk

Czy ktoś powstrzyma Real? – poszukiwanie słabych punktów u „Królewskich”

„Królewscy” mocniejsi z miesiąca na miesiąc

Mozmassoko.co.mz
20 sierpnia 2017

W poprzednim sezonie Real Madryt dokonał sztuki, która nie udała się dotąd żadnemu klubowi w Lidze Mistrzów (od przyjęcia oficjalnej nazwy w 1992 roku), wygrywając po raz drugi z rzędu w finale tych rozgrywek. Również na krajowych boiskach ekipa odrobiła pracę domową i tym razem udało jej się zdobyć tytuł mistrza Hiszpanii, ubiegając przy tym FC Barcelona i Atletico Madryt.

Drużyna prowadzona przez Zinedine’a Zidane’a powoli, acz konsekwentnie dążyła do zrealizowania swoich celów. Miewała momenty słabsze i mocniejsze, jednak ostatecznie sezon na Santiago Bernabeu mogą zaliczyć do udanych. Jednym z kluczy było posiadanie szerokiej kadry i możliwość wystawienia dwóch praktycznie równorzędnych jedenastek. Przed nadchodzącym sezonem nastąpiły jednak pewne roszady kadrowe. Czy wpłyną one na jakość gry zespołu? Czy Real utrzyma swoją wysoką pozycję w stawce i ponownie sprosta ogromnym oczekiwaniom swoich fanów?

Zmiany na tyłach

Po wypożyczeniu Fabio Coentrao do Sportingu Lizbona i odejściu Pepe do Besiktasu oraz Diego Llorente do Realu Sociedad zrobiło się nieco luźniej w szykach obronnych. Trzon defensywy pozostał bez zmian, ale jako klasowi zmiennicy pojawili się Theo Hernandez, zakupiony u rywala zza miedzy za 30 mln euro, oraz powracający z wypożyczenia z Eintrachtu Frankfurt Jesus Vallejo.

Mając na uwadze takie zastępstwo, kibice „Królewskich” mogą raczej spać spokojnie. Portugalczyk prochu chyba już nie wymyśli. Nie grał zbyt wiele, a gdy grał, nie pokazywał się z najlepszej strony, co było łatwo dostrzec również w spotkaniu z Legią na Łazienkowskiej, gdzie Miroslav Radović robił z niego wiatrak. Natomiast Hernandez pokazał się w poprzednim sezonie w barwach Deportivo Alaves z bardzo dobrej strony, potwierdzając swój ogromny potencjał.

Jesus Vallejo dołączył do „Królewskich” już w lipcu 2015 roku, jednak ostatnie dwa lata spędził w Realu Saragossa i we wspomnianym Eintrachcie. W sezonie 2016/2017 rozegrał 25 meczów w Bundeslidze, a pozostałe opuścił tylko z powodu kontuzji, które mogą być jego jedynym zmartwieniem. Jeśli jakiekolwiek dłuższe urazy będą omijały młodego Hiszpana, z pewnością będzie stanowić świetne zastępstwo za Pepe i w przyszłości stanie na środku obrony Realu jako filar drużyny.

Szeregi zespołu opuścił również Danilo, co powoduje, iż jedynym nominalnym prawym obrońcą pozostaje Daniel Carvajal. Prawdopodobnie jego miejsce w razie konieczności zajmie wyżej wspomniany Hernandez lub, co jest mniej prawdopodobne, Nacho Fernandez. To pierwsza rysa na fundamencie, jakim jest kadra Realu Madryt, jednak mimo wszystko bez większego wpływu na jakość gry drużyny, ponieważ jest to jedynie brak nominalnego prawego obrońcy, a nie zmiennika w ogóle.

Posiłki w pomocy

Pewne roszady nastąpiły w pomocy. Na Santiago Bernabeu zawitał Dani Ceballos z Realu Betis oraz Marcos Llorente z wypożyczenia do Deportivo Alaves. Z zespołem pożegnał się na dwa lata i prawdopodobnie na stałe James Rodriguez, który przez cały pobyt w Madrycie nie zdołał w pełni przekonać do siebie trenerów i nie zaprezentował umiejętności, którymi zasłynął podczas gry w FC Porto, AS Monaco czy podczas MŚ w Brazylii w 2014, nosząc trykot reprezentacji Kolumbii. Dani Ceballos na razie będzie musiał pogodzić się z rolą zmiennika oraz z dużą konkurencją, która panuje w środku pola. W podobnej sytuacji jest Marcos Llorente, gdyż na jego pozycji króluje nieoceniony Casemiro. Obaj piłkarze pokazali jednak ogromny potencjał podczas tegorocznych młodzieżowych mistrzostw Europy odbywających się w Polsce oraz rozegrali ponad 30 meczów w swoich klubach w poprzednim sezonie. W razie kontuzji piłkarzy z pierwszej jedenastki, co zdarza się wcale nie rzadko, zagwarantują utrzymanie jakości w środku pola.

Dziura na szpicy?

Atak – z klubem pożegnał się najdroższy zmiennik świata, Alvaro Morata. Mimo solidnej gry i strzelonych 20 bramek w sezonie trener wolał wystawiać do pierwszego składu Karima Benzemę. I właśnie tutaj można dostrzec pewną słabość Realu – brak klasowego napastnika. Francuz w poprzednich rozgrywkach mocno spuścił z tonu i jego dyspozycja w sezonie 2017/2018 stoi pod znakiem zapytania. Krótko mówiąc, nie wiadomo, czego się spodziewać. Jedynym atutem snajpera jest duży kredyt zaufania od trenera, jednak nie jest jasne, jak długo będzie trwać taki dzień dziecka dla Karima i czy cierpliwość Zidane’a wobec niego ma jakieś granice.

Borja Mayoral jest jeszcze młody i być może nie rozwinął jeszcze skrzydeł, ale na wypożyczeniu w Wolfsburgu strzelił tylko dwa gole, co nie jest oszałamiającą liczbą i nie stanowi rękojmi do obdarzenia szerokim zaufaniem na hiszpańskich boiskach. Poza tym na 19 rozegranych meczów jedynie trzy razy wychodził w pierwszej jedenastce. Na ratunek może przybyć tylko wystawiony na szpicy Cristiano Ronaldo, a zamiast niego na skrzydle szaleć będzie Marco Asensio i być może na taki wariant taktyczny zdecyduje się szkoleniowiec w razie niemocy Karima Benzemy. Młody Hiszpan już udowodnił swoją przydatność pierwszemu zespołowi w poprzednim sezonie oraz w pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii, w związku z tym to rozwiązanie wydaje się najbardziej optymalne. Na drugim skrzydle pozostaje Gareth Bale, który jednak ostatnio rzadko miewa przebłyski geniuszu. Skuteczne zastępstwo za Walijczyka potrafi zagwarantować Isco, a także w razie konieczności Lucas Vazquez.

Co do pozostałych transferów, z klubem pożegnał się napastnik Mariano Diaz, dołączając do Olimpique’u Lyon, oraz lewy skrzydłowy Burgui, zasilając szeregi Deportivo Alaves. Obaj piłkarze nie stanowili o potędze klubu z Madrytu, toteż ich odejścia nie uszczuplą potencjału ofensywnego Realu.

Pierwsza jedenastka

  1. Keylor Navas – W poprzednim sezonie bronił w kratkę. Dobre występy przeplatał kiepskimi. Tylko w pięciu meczach ligi hiszpańskiej zachował czyste konto. Wszystko wskazuje jednak na to, że będzie bramkarzem numer 1 wobec pozostania Davida de Gei w Manchesterze United. W spotkaniach z kluczowymi zespołami można było na niego liczyć, obsada bramki nie powinna być zmartwieniem trenera.
  2. Marcelo – Zawodnik udzielający się zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. W rzeczywistym ustawieniu występuje w roli cofniętego skrzydłowego. Często zapędza się pod pole karne rywali, jednak nie zapomina o grze w obronie, co potrafi udowodnić skutecznym odbiorem lub przejęciem. Poprzedni sezon zakończył z wynikiem trzech goli i 14 asyst w 47 meczach, co można uznać za całkiem przyzwoity rezultat.
  3. Sergio Ramos  – Filar i bezdyskusyjny lider defensywy mistrza Hiszpanii. Od 2005 roku rokrocznie udowadnia swoją przydatność zespołowi. Bramkostrzelny, w kilku meczach ustalił wynik spotkania w doliczonym czasie gry, czym bezsprzecznie wpłynął w pewnym stopniu na ostateczne zwycięstwo w La Liga. Często daje znać jego temperament, szczególnie w Gran Derbi. O ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, w obecnym sezonie jego dyspozycja nie powinna odbiegać od ustalonej normy.
  4. Raphael Varane (środkowy obrońca) – W poprzednim sezonie wymieniał się pierwszym składem z Pepe. Obecnie jest pierwszym wyborem na środku obrony obok kapitana. We wszystkich meczach zaprezentował się z dobrej strony, stanowił stabilny i przede wszystkim zrównoważony punkt defensywy w opozycji do nieobliczalnego Portugalczyka. Jeżeli kontuzje nie dadzą o sobie znać w większym stopniu niż dotychczas, powinien zagościć w pierwszej „11” Realu na długie lata.
  5. Daniel Carvajal (prawy obrońca) – Pewny punkt „Królewskich” i reprezentacji Hiszpanii. W poprzednim sezonie zanotował jedną bramkę i 12 asyst. Swoją grą raczej nie przesądza o wyniku spotkania, ale nie schodzi poniżej określonego poziomu. Obecnie jedyny typowo prawy defensor w kadrze.
  6. Toni Kroos  – Od momentu zawitania na Santiago Bernabeu rozwinął swój warsztat piłkarski, mimo iż jeszcze w Bayernie uchodził za bardzo dobrego piłkarza. W połowie sezonu nastąpił mały regres, jednak nie zmienia to faktu, że był, jest i będzie ważnym ogniwem drużyny. Potrafi oddać skuteczny strzał po ziemi, przetrzymać futbolówkę w środku pola, wykonać odbiór, obsłużyć górną piłką lewe i prawe skrzydło
  7. Casemiro  – W zespole pojawił się w 2013 roku, jednak prawdziwym przełomem był dla niego 2015 rok, kiedy zaufał mu Rafael Benitez, wystawiając w pierwszej jedenastce. Podobnie uczynił Zinedine Zidane i ta idea okazała się strzałem w dziesiątkę. Drużyna podporządkowana pod założenia taktyki ofensywnej potrzebowała zawodnika odciążającego linię obrony jeszcze na połowie przeciwnika, piłkarza, który będzie przecinać podania rywala, zanim piłka dotrze pod nogi stoperów. Casemiro dał zespołowi stabilizację, jakiej brakowało od czasów Claude’a Makelele. I pomyśleć, że jego transfer kosztował śmieszne jak na obecne realia 6 milionów euro.
  8. Luka Modrić – Chorwat nigdy nie imponował statystykami, jednak jego obecność na boisku wpływała pozytywnie na jakość gry oraz wynik zespołu. Kluczowa jest jego umiejętnośc obsłużenia dobrym podaniem kolegi z drużyny, co sprawia, że piłkarz nie pracuje na swoje statystyki, ale całego zespołu oraz pozostałych kolegów.
  9. Cristiano Ronaldo – Absolutny lider zespołu pod kątem prowadzenia gry i indywidualnych osiągnięć. Potrafi brać ciężar gry na siebie i przesądzić o wyniku spotkania. Pewnie zmierza po kolejną Złotą Piłkę. Więcej pisać nie trzeba.
  10. Karim Benzema – Ostatnimi czasy najsłabsze ogniwo Realu Madryt. Obdarzony wielkim, lecz nieuzasadnionym zaufaniem przez trenera. 11 goli w La Liga w ubiegłym sezonie to zdecydowanie za mało jak na głównego snajpera w takiej drużynie. Wydaje się jednak, że Zidane na razie konsekwentnie stawiać będzie na 29-letniego Francuza, zwłaszcza po zdobyciu gola w drugim meczu Superpucharu Hiszpanii.
  11. Isco – To właśnie on, a nie będący w przeciętnej dyspozycji Gareth Bale zasługuje na miejsce na prawym skrzydle w pierwszej jedenastce. To właśnie Hiszpan był rewelacją rundy wiosennej sezonu 2016/2017. Mimo czterech lat spędzonych w klubie i posiadanych umiejętności nie mógł na stałe zagościć w pierwszym składzie. Początkowo upatrywano w nim zmiennika zawodnika środka pola. Dopiero po przedłużającej się niedyspozycji Walijczyka postanowiono wystawić Isco na skrzydle. Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Rezultat to 11 goli i dziesięć asyst. Zaletą piłkarza jest jego uniwersalność. Obdarzony zaufaniem przez trenera potrafił się odwdzięczyć dobrą grą, co jest dobrym prognostykiem na obecny sezon. Jeśli jeszcze do niedawna spekulowano o jego przenosinach do Barcelony, obecnie takie historyjki można włożyć między bajki.

Wielki piłkarz, wielki trener

Kiedy na początku stycznia 2016 roku, po średnio udanej rundzie jesiennej, nowym szkoleniowcem Realu został Zinedine Zidane, wielu zastanawiało się nad sensownością obdarzania zaufaniem niedoświadczonego trenera. Francuz zdobywał wymagane umiejętności i poszerzał warsztat praktyczny jako asystent trenera I drużyny „Królewskich”, a następnie samodzielny szkoleniowiec RM Castilla. Bez wątpienia już na wstępie posiadał ogromny autorytet u piłkarzy, jednak obawiano się, czy podoła celom, jakie na wstępie mu wyznaczono.

Obecnie jako trener w seniorskiej piłce już sześciokrotnie sięgał po najwyższe trofea, co udało mu się w przeciągu zaledwie 20 miesięcy. Przyczyny sukcesu należy szukać w atmosferze, jaką udało mu się stworzyć w drużynie oraz fakcie, że Zidane zanim zakończył karierę, przez pięć lat był zawodnikiem Realu, toteż świetnie orientował się w realiach drużyny. Pod kątem wpojenia swoim piłkarzom założeń taktycznych wiele mógł się nauczyć jako asystent Carlo Ancelottiego, które to nauki skutecznie wykorzystał najpierw w II, a następnie I zespole.

Co przyniesie nadchodzący sezon?

 

Odpowiedź na tak postawione pytanie może być jedna – obrona zdobytych tytułów oraz zgarnięcie pozostałej puli. W grę wchodzi tylko całkowita dominacja, biorąc pod uwagę kryzys w zespole Barcelony, szeroką kadrę „Los Blancos” oraz rosnące w miarę jedzenia apetyty kibiców. Obserwując obecną sytuację w europejskiej piłce, takie oczekiwania są oczywiście uzasadnione. Galaktyczny trener, galaktyczna drużyna, galaktyczna ławka – wszystko świadczy za absolutną dominacją Realu Madryt w obecnym sezonie, a być może również w następnych. Jedyną przeszkodą dla zespołu może być on sam – dekoncentracja przed meczem, zlekceważenie przeciwnika, potencjalne konflikty w drużynie lub gwałtowny spadek formy.

Reasumując, na dzień dzisiejszy nie ma w Europie drużyny, która mogłaby kadrowo skutecznie przeciwstawić się ekipie „Królewskich”, przynajmniej na papierze. Zespół z Santiago Bernabeu dzierży obecnie berło i koronę, zasiadając na tronie europejskich rozgrywek i tylko od niego zależy, jak długo pozostanie na piedestale.

Komentarze:
Przeczytaj także: