Wojciech Anyszek

Co się dzieje u Paulo Dybali?

28 grudnia 2017

Paulo Dybala po transferze do Juventusu wszedł na kosmiczny wręcz poziom swojej gry. Niestraszna była mu żadna presja mimo wciąż bardzo młodego wieku. Był na tyle pewny swoich umiejętności i na tyle odważny, by przejąć zaszczytny, choć dający ciężkie brzemię w Juventusie numer 10. Wielu wybitnych piłkarzy przywdziewało w barwach „Starej Damy” ten numer, warto wymienić choćby Platiniego czy Del Piero. Teraz w jak największym stopniu chce im dorównać Dybala. Problem jednak w tym, że Argentyńczykowi ostatnio, delikatnie mówiąc, nie idzie. Piłkarzowi z polskimi korzeniami przytrafił się pierwszy w karierze większy kryzys. Co jest tego powodem? 

Spróbujemy rozwiązać tę trudną zagadkę, ponieważ tak naprawdę niełatwo znaleźć jest powód słabszej dyspozycji Dybali. Co w tym momencie stało się z tym niezwykle utalentowanym zawodnikiem?

Presja na Dybali?

Niewątpliwie jakiś rodzaj presji ciąży na Dybali. Pytanie tylko, czego się żąda od Argentyńczyka. Do tej pory Paulo wychodził naprzeciw wszelkim oczekiwaniom wobec swojej osoby w Juventusie. Robił to, czego się od niego wymagało, i wszyscy byli zadowoleni. Nawet gdy już przejął numer 10, radził sobie naprawdę dobrze. Co zatem spowodowało, że Dybali nagle przestało się wieść? Czyżby ta „dycha” aż tak przeszkadzała w grze?

Na pewno jednym z powodów może być nałożona na Dybalę presja. W końcu każdy wielki klub, by zdobywać puchary, musi mieć absolutną gwiazdę, która doprowadzi ich do tych sukcesów. Real ma Ronaldo, Barcelona Messiego, a Manchester City Kevina De Bruyne. W Juventusie tym kimś ma być Paulo Dybala, który swoją finezją i piękną grą ma utrzymać dominację Juventusu we Włoszech oraz przywrócić sławę mistrzowi Włoch w europejskich rozgrywkach. Nasuwa się tu jednak jedno pytanie. Czy Argentyńczyk jest już na tyle ukształtowanym i dojrzałym zawodnikiem, by na jego barkach oprzeć grę wielkiego Juventusu?

Niewątpliwie pod względem piłkarskim Dybala jest gotowy, by wziąć na siebie tak dużą odpowiedzialność. Ale czy umiejętności pójdą w parze z charakterem? Trudno powiedzieć, ponieważ jest to pierwszy poważniejszy kryzys Argentyńczyka. To jest swego rodzaju test charakteru, który pokaże nam, czy Dybala będzie potrafił tę presję udźwignąć i wrócić w wielkim stylu do dobrej gry.

Plotki o transferze

Dziennikarskie plotki dotyczące przyszłości piłkarzy nigdy nie przynoszą niczego dobrego. Często zdarza się, że kibice wręcz odwracają się od swojego idola, którego te plotki dotyczą. Wpływa to też na fizyczną dyspozycję danego zawodnika. Nie inaczej może być w przypadku Dybali. Co rusz pojawiają się kolejne artykuły dotyczące tego, gdzie Argentyńczyk trafi i za ile. Ostatnio nawet doszły plotki, które mówią o tym, że Dybala miałby pójść identyczną drogą jak Paul Pogba. W skrócie: przejąć numer 10, zagrać świetny sezon, zdobyć scudetto i odejść za ogromną kwotę do Manchesteru United.

Kluczowe jest jednak skupienie się na tym, co się robi aktualnie. W wielu przypadkach dotyczących plotek transferowych i piłkarzy, o których jest mowa, nie zawsze widać tę koncentrację. Niestety coraz częściej można dostrzec to też u Dybali, co odbiło się na jego dyspozycji fizycznej. Tu należy się owacja na stojąco dla trenera Allegriego. Nie stawia na siłę na Argentyńczyka, by ten swoją słabą dyspozycją pozbawiał Juventus punktów. Allegri chce dać Dybali czas na odpoczynek i poprawę koncentracji. Włoch chce pozwolić Paulo oczyścić głowę ze złych emocji.

Z pewnością brak gry dla Dybali nie jest niczym przyjemnym, ale być może to mu pomoże. Może sprawi to, że gwiazda Juventusu zazna fizycznego resetu, który pozwoli wrócić mu do wybitnej dyspozycji jeszcze z poprzedniego sezonu.

Konkurencja?

Czy mocna konkurencja może być powodem słabszej dyspozycji Dybali? Wydaje się, że raczej jej brak spowodował gorszą formę Argentyńczyka. Dybala gra głównie jako cofnięty napastnik lub ofensywny pomocnik, a w Juventusie raczej nie ma drugiego piłkarza, który na tej pozycji mógłby dorównywać Dybali. Czemu tak jest? Dlatego, że w Turynie, jeśli już są środkowi pomocnicy, to mają oni charakterystykę bardziej defensywną. Nie mają za zadanie rozgrywać piłkę w kluczowych momentach akcji. To powoduje, że jedyny piłkarz o takich walorach, jakim jest Dybala, nie ma konkurencji.

Jak wiadomo, bez rywala, który stymuluje do większej intensywności na treningach, trudno jest polepszyć swoją dyspozycję fizyczną. Taki los spotkał choćby Ikera Casillasa w Realu Madryt. Oczywiście nie można stwierdzić, że podobnie będzie z Dybalą, bo na to się nie zanosi, ale faktem jest, że brak konkurencji może być dużym problemem dla Dybali. Z pewnością w Turynie będzie trzeba pomyśleć o kimś, kto da Argentyńczykowi impuls do poprawy swojej dyspozycji.

Jak widać, udało się znaleźć trzy powody, które mogły wpłynąć na słabą ostatnio dyspozycję Paulo Dybali. Wydaje się, że największe znaczenie ma ostatni czynnik, czyli brak konkurencji.

Komentarze:
Przeczytaj także: